Pisowski słoik się napełnia.
Kolejny pisowski oszczerca został skazany za kłamstwa i pomówienie:
"Sąd Okręgowy Warszawa-Praga w procesie o ochronę dóbr osobistych, który prezydent wytoczył Sasinowi, uznał we wtorek, że polityk PiS ma oficjalnie przeprosić prezydenta.
Chodzi o jego wypowiedź w czasie wywiadu dla „Naszego Dziennika”. W październiku 2011 roku, kandydujący wówczas do Sejmu Sasin mówił: „Sami słyszeliśmy z Maciejem Łopińskim od personelu obsługującego gości w jednej z placówek prezydenckich w Warszawie, jak niedługo po katastrofie świetnie bawili się na zakrapianym alkoholem spotkaniu Bronisław Komorowski i Radosław Sikorski. Według relacji byli wówczas w doskonałych nastrojach i w pewnym momencie Komorowski miał podobno powiedzieć do Sikorskiego: »Lecha nie ma, ale został nam jeszcze ten drugi «. Na co Sikorski: »Nie martw się, Bronek, mamy jeszcze jedną tutkę «. Jak nam mówiono, takie słowa tam wtedy padały".
W ocenie sędzi Sasin nie udowodnił prawdziwości swoich słów z wywiadu dla "Naszego Dziennika". Maciej Łopiński (który miał poznać przebieg tej rozmowy od pracownika obsługi Kancelarii Prezydenta) odmówił ujawnienia, kto przekazał mu tę informację. - Świadek twierdził, że ujawnienie tego, okryłoby go hańbą. Nie jest hańbą wskazanie imienia i nazwiska osoby, która ma podać prawdziwe informacje. Zatem sąd ustala, że informatora nie było - zaznaczyła sędzia Dietkow."
Uzasadnienie odmowy wskazania świadka, również trafia do pisowskiego słoika!


Komentarze
Pokaż komentarze (36)