Całkiem niedawno oglądaliśmy z mężem ligowy mecz siatkówki. Przy stanie 2-1 dla Kędzierzyna Koźla w meczu z Bełchatowem, przy wyrównanej końcówce czwartego seta, była taka oto sytuacja. Atakuje siatkarz Bełchatowa, piłka leci w aut. Bełchatów prosi o sprawdzenie akcji na wideo, ponieważ są pewni, że piłka odbiła się po drodze o siatkarza Kędzierzyna. Telewizja Polsat pokazuje powtórkę na której widać jak na dłoni, nomen omen, piłkę która uderza w dłoń siatkarza Kędzierzyna, który oczywiście do tego się nie przyznaje. Oszust nazywa się Ruciak i jest reprezentantem Polski. Niestety sędziowie korzystają z innych kamer i nie widzą tego co widza wszyscy telewidzowie. Punkt przyznany został Kędzierzynowi i od tego momentu Kędzierzyn zyskał minimalną przewagę którą „dowiózł” do końca i wygrał tego seta, a w konsekwencji czego wygrał cały mecz 3-1.
Podsumujmy sytuację. Oszust, reprezentant Polski trzyma piłkę i się głupio uśmiecha pod nosem. Ileś tam set tysięcy ludzi przed telewizorami widzi to oszustwo czarno na białym, a nie widzi tego jedynie sędzia. Czasami tak się może zdarzyć ale... Stolik komentatorów Polsatu jest oddalony o metr? Może dwa...? Od sędziów właśnie! Sędzia łazi koło nich w tę i z powrotem, wystarczyłoby powiedzieć, „panie sędzio, służymy powtórką”... Nie, nie powiedzieli! Że przepisy nie pozwalają? A co jest ważniejsze? Oszustwo zgodnie z przepisami czy uczciwość i prawda w niezgodzie z paragrafami?
I tak oto mimo setek, tysięcy ludzi którzy widzieli, że było inaczej, przyzwolono na oszustwo co najprawdopodobniej skutkowało innym wynikiem meczu.
I kiedy oglądaliśmy z mężem tę idiotyczna sytuacje, on powiedział, popatrz, to tak jak w naszej polityce. Wszyscy widzą, że Nowak i te jego zegarki to jedna wielka ściema ale „sędzia” mówi, że jest ok. Wszyscy widzą, że nie ma takiej możliwości, by zjeść obiad kiedy trzy kilometry dalej, w błocie umierają wołając o pomoc nasi przyjaciele, ale „sędzia” mówi, że Macierewicz może. Wszyscy wiedzą, że gdyby szef zaproponował swoim asystentkom/pracownicom mierzenie jego fiuta to mężowie/narzeczeni tych kobiet powinni obić mu mordę na drugi dzień, a jego biurko w firmie byłoby już dawno wtedy posprzątane... Ale „sędzia” mówi że Hofman nic takiego przecież nie zrobił.
Zaczynam rozumieć dlaczego siatkówka tak dobrze przyjęła się w Polsce i została naszym sportem narodowym.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)