Ponieważ artykuł porusza bardzo trudną tematykę (nienawiść i lęki którymi jesteśmy karmieni, nadzieja, brak nadziei, pokusa zrywania relacji lub zastępowania ich pozornymi relacjami w milczeniu na trudne tematy, pokusa samobójstwa, samobójstwo) więc po tym jak pewne osoby zafiksowały się na jego "ciemnej stronie", postanowiłem zmienić jego "zajawkę" z fragmentu najbardziej sensacyjnego na ten, który jest jego końcowym podsumowaniem. Z tej samej przyczyny zmieniłem tytuł z sensacyjnego na bardzo chrześcijański. Jeśli ktoś ze względu na mniejszą zawartość treści sensacyjnych nie przeczyta tego artykułu, to jego strata. Nie chcę, aby artykuł przypadkowo stał się inspiracją do tego, przed czym ostrzega: rezygnacją z marzeń, porzuceniem nadziei, zamknięciem się w bezsilnym gniewie i lękach, samobójstwem. Natomiast w zasadniczej treści artykułu niczego nie zmieniałem. Jeśli kogoś przestraszyłem, zaniepokoiłem lub skłoniłem do złych myśli, to przepraszam. Powtórzę po raz czwarty to, co jest w nim najważniejsze: "Musimy zachować WIARĘ, NADZIEJĘ i MIŁOŚĆ. Nie możemy pozwolić, aby nasze marzenia zastąpiono lękiem, a nasze aspiracje - żądzą zemsty. Musimy żyć... pozostać ludźmi... nawet w tych nieludzkich czasach! TAKI JEST MÓJ TESTAMENT."
W pierwszych słowach chcę wszystkich uspokoić - NIE ZAMIERZAM popełnić samobójstwa (zwłaszcza rozszerzonego) ani teraz ani w przyszłości. NIE ZAMIERZAM nikogo zabijać (zwłaszcza swoich Dzieci) ani szukać śmierci własnej lub rozszerzonej przez podejmowanie grożącego nią ryzyka. Nie przeczuwam żadnej nadchodzącej śmierci, ani nie mam zdiagnozowanej żadnej śmiertelnej choroby. Więc skąd ten tytuł? Bo kiedy dokonuję RETROSPEKCJI ostatnich dwóch lat, to czynnikiem spajającym ten okres jest właśnie ŚMIERC - od straszenia śmiercią (Tusk: "żyjemy w czasach przedwojennych") poprzez akceptację i pragnienie śmierci (beznadzieja i poczucie nieuchronności ciężkich czasów "żurkizmu"... które i tak mają zakończyć się śmiercią, bo przecież po "czasach przedwojennych" przychodzi wojna) aż po autentyczną śmierć pewnego znanego mi Osiemnastolatka (który w liście pożegnalnym napisał między innymi, że świat jest straszny, przerażający i zmierza ku totalitaryzmowi - poruszył także wątki polityczne na bardzo ogólnym poziomie). Więc w tym artykule będzie bardzo dużo o śmierci, o fizycznym i mentalnym SAMOBÓJSTWIE, do którego nas doprowadzono. Samobójstwie w którym WSZYSCY bierzemy udział - jedni czynni, drudzy bierny. O ile w poprzednim artykule zastanawiałem się nad tym co siedzi w głowach polityków i wyborców koalicji rządzącej, oraz co powinni zrobić ci z nich, którzy jeszcze zachowali resztkę ludzkich uczuć, aby ocalić siebie i swoje relacje, o tyle w tym przeanalizuję co w mojej głowie siedzi, co w naszych głowach siedzi i co my powinniśmy zrobić w tych czasach nienawiści i antywartości, aby nie zatracić swojej duszy i sumienia, oraz nie dać się ściągnąć do otchłani piekielnej - zarówno w znaczeniu przenośnym (życie nienawiścią tu na ziemi) jak i eschatologicznym. Oczywiście ponieważ dwa nienawidzące się plemiona zajmują ten sam kawałek ziemi między Odrą a Bugiem, więc wczoraj pisząc o "nich" musiałem odnieść się do tego co "my" czujemy, a dziś pisząc o "nas" będę musiał wspominać o tym, co "oni" czują.
1. Strach i rozpacz vs. sadystyczna satysfakcja i wołanie o więcej. Retrospekcja i podsumowanie dwóch ostatnich lat
Ten punkt kiedyś może rozwinę jako osobny artykuł podsumowujący całokształt dwóch pierwszych lat rządów Tuska (bo jest o czym pisać). Ale aby nie rozwadniać sedna wątkami pobocznymi w tym momencie chciałbym skupić się na dwóch zjawiskach: ROSNĄCEJ AGRESJI i UMIERAJĄCEJ NADZIEI.
Prawie dokładnie dwa lata temu (3.12.2023) napisałem artykuł "PRZYKAZANIE NIENAWIŚCI - o szklanej kuli Orwella i Jezusie umierającym w Polsce". O czym jest ten artykuł? O tym jakie LĘKI budzi w nas dojście Tuska do władzy oraz jakim WYZWANIEM dla nas będzie poradzenie sobie z NIENAWIŚCIĄ i ŻĄDZĄ ZEMSTY jaką Tusk będzie próbował wobec nas wyzwolić. Reakcja? Oto jeden z komentarzy: "Milton 3 grudnia 2023, 10:53 I bardzo dobrze. Teraz prznajmniej wie Pan co MY czulismy przez osiem lat Waszej buty, chamstwa i pogardy. Nie ma Pan pojecia ile satysfakcji sprawiaja mi takie teksty jak ten Panski. Prosze o wiecej. :-)" Czyli jeszcze Tusk nie zdążył oficjalnie przejąć władzy, a już jego wyborcy mieli SADYSTYCZNĄ SATYSFAKCJĘ z tego powodu, że ludziom po drugiej stronie świat się wali na głowy. Skąd to się wzięło? Wyjaśniłem to już w pierwszych słowach następnego artykułu "Psychopaci - geneza ich nienawistnej histerii"
"W osobie Donalda Tuska tysiące nieszczęśników, którzy jak @Milton wciskając codziennie na pilocie numer kanału przypisanego do TVN24 wybrali życie w ciągłym stresie, ciągłym poczuciu EKSTREMALNEGO ZAGROŻENIA, ciągłej beznadziei tak wielkiej, że wypadałoby tylko jak Piotr Szczęsny oblać się benzyną i podpalić, nagle zyskali "mesjasza", który za Heinrichem Himmlerem obiecuje "zrobienie porządków żelazną miotłą" i za Adolfem Hitlerem wzywa "zamieńmy tę naszą złość w siłę!" Tak on, jak i otaczające go towarzystwo z mocno skrajnymi, można powiedzieć "nazistowskimi" sympatiami w przeciwieństwie do PiS-u nie chowa do szafy radykałów - wystawia rozmaitych Giertychów, Kołodziejczaków i skorumpowanych Banasiów na pierwszej linii i w przeciwieństwie do Kaczyńskiego nie obiecuje, że nie będzie żadnej odpowiedzialności zbiorowej tylko wręcz przeciwnie - zapowiada setki osób w więzieniach i "amnestię" dla tych, którzy chcąc uciec przez szałem zemsty jako pierwsi pomogą w obaleniu lub pogrążeniu rządu PiS."
Tak, w czasach gdy rządził PiS tysiące osób odcinały się od jakiegokolwiek innego źródła wiedzy niż TVN (zjawisko "baniek medialnych") i codziennie słyszały jak jest strasznie, jak łamana jest konstytucja, praworządność, demokracja, prawa człowieka... W momencie kiedy pierwsza fala COViD-a jeszcze nie dotarła do Polski, już kolportowano kłamstwa o rzekomo "setkach zarażeń i dziesiątkach zgonów", które "pisowski reżim ukrywa". A później Donald Tusk przyjechał do kraju i zrobiło się jeszcze gorzej - były "setki trupów" pływających w malutkiej rzeczce "Świsłocz" (którą na mapie można "namierzyć" wyłącznie po tym w którym miejscu polsko-białoruska granica zaczyna "meandrować"... bo to strumyczek jakiś), film "Zielona granica" (a dziś co? "1. Nie atakuj polskich służb i wojska"), kolportowanie fragmentów maili z przejętej przez rosyjskich hakerów skrzynki Michała Dworczyka wyselekcjonowanych tak, aby zdestabilizować sytuację w Polsce (a dziś co? "2. Nie powtarzaj rosyjskiej propagandy"), słowa o "seryjnych mordercach kobiet" i wreszcie utworzenie oddzielnej pseudokatolickiej para-religii w której zamiast przykazania "Nie zabijaj" jest przykazanie nakazujące poparcie dla aborcji, a to Donald Tusk jest "papieżem" mogącym "ekskomunikować" kogo chce:
"Jeśli macie tak jak ja córkę, wnuczkę, to nie możecie na miłość Boga głosować na PiS! Oni naprawdę ZGOTOWALI PIEKŁO kobietom i oni ZGOTUJĄ PIEKŁO WASZYM CÓRKOM I WNUCZKOM! Czy można głosować na kłamstwo, złodziejstwo, pogardę, nienawiść? WIERZYSZ W BOGA, NIE GŁOSUJESZ NA PiS!"
Donald Tusk
Opisałem to dokładnie w artykule "Bóg czcicieli mścicieli. Do kogo i o co modlą się antyPiSowcy?" Zwróciłem w nim uwagę na to, że KAŻDY WYBORCA TUSKA ilekroć odmawia Modlitwę Pańską "Ojcze Nasz" tylekroć wypowiadając słowa "i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom" modli się o WŁASNE WIECZNE POTĘPIENIE. Bo przecież WSZYSTKO co realizuje Tusk opiera się na żądzy zemsty i haśle rozliczeń. No to jeśli jakiś "katolik" właśnie te dwie rzeczy uważa za NAJWAŻNIEJSZE, to wolałbym na Sądzie Ostatecznym stawić się jako prostytutka lub zawodowy morderca, niż ktoś tak rozumiejący "prawo", "sprawiedliwość" i przede wszystkim "miłosierdzie". Na marginesie: kiedy pisałem artykuł "Bóg czcicieli mścicieli..." to nie miałem jeszcze pojęcia o tym, że pojawiająca się w filmiku umieszczonym na jego końcu gówniara, która jeszcze przed powrotem Tuska do Polski, czyli w czasach Grzegorza Schetyny mówi:
"I bójcie się! I bójcie się! A najbardziej to się bójcie Boga, pisowcy! Bo my was... Boga i Grzegorza Schetyny. Wszystkich was [i tu następuje pauza, w trakcie której wykonywany jest długigest kciukiem po brodzie sugerujący PODERŻNIĘCIE GARDŁA] rozliczymy."
...czyli wypowiadająca publicznie GROŹBĘ KARALNĄ POZBAWIENIA ŻYCIA Kinga Gajewska jest BRATANICĄ DWÓCH MORDERCÓW skazanych za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem oraz CÓRKĄ PRZESTĘPCY skazanego za zacieranie śladów tego morderstwa... a od 2018 roku jest żoną Arkadlusza Myrchy, który w czasie gdy pisałem tamten artykuł został Wiceministrem Sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska.
A jak wygląda kondycja psychiczna i moralna tychże wyborców już po dwóch latach rządów Donalda Tuska? No cóż... Wygląda ona tak:
"Nie może być żadnego uzasadnienia dla PiS-bandytów Kaczyńskiego. Lekarze na usługach narodowo-socjalistycznej PiS-partii fanatyków religijnych, zamordowali młodą kobietę (...) Zgodnie z zasadami zamordowano Barbarę Blidę, Andrzeja Leppera ... ) Zgodnie z prawem PiS Kaczyńskiego pozwalał na mordowanie kobiet dla religii, ludzi na komisariatach, na ulicach, w więzieniach, aby zastraszyć wrogów politycznych. Robił interesy finansowe na pandemii i kolejne pół miliona nadmiarowych zgonów w Polsce. (...) Tak wyglądało oswajanie narodu z bezwzględną przemocą i przygotowanie PiS-służb ukradzionych państwu do stosowania nieludzkich procedur faszystowskiego nowego ładu PiS, który okazał się ruskim ładem. Po tym czekała nas co najmniej nowa Bereza albo nowe Auschwitz, które przecież „nie spadnie z nieba”. Tym razem polskie, PiS-owskie Auschwitz przeciwko całemu cywilizowanemu światu i hańba, wielki narodowy wstyd na pokolenia Polaków. Jak kiedyś Hitler w Niemczech, tak teraz Kaczyński dożynał polską demokrację, patrząc jej prosto w oczy z oczekiwaniem owacji i religijnego wsparcia. Z bezczelnym uśmieszkiem na brudnej twarzy, zabłoconych butach nie do pary i z łupieżem na włosach oraz brudnym ubraniu menela zdaje się wrzeszczeć: I co mi zrobicie, to ja panuję nad tą większością samo udręczonego fanatyzmem narodu, świętego brakiem tolerancji i wykształcenia, parafialnych owieczek ofiarnych, zakłamanych rasistów, złodziei i donosicieli, którzy szukają codziennie, kogo by tu powiesić na krzyżu. Ten wzorzec narzędzia śmierci niewolników mają przed oczyma wszędzie, w domu, w szkołach, na ulicach i w urzędach, na szczytach wzniesień i gór, w miejscach śmierci, pamięci i zagłady, a nawet noszą na szyjach."
To tylko FRAGMENT jednego wpisu na Facebooku typowego wyborcy Donalda Tuska - emerytowanego pułkownika LWP Adama Mazguły. NIENAWIŚCI W TYM KRÓTKIM WPISIE JEST TYLE, ŻE MIAŁEM KŁOPOT Z DOBRANIEM RÓŻNYCH FORM WYRÓŻNIENIA TEKSTU POGRUBIENIEM, KOLOREM TŁA I CZCIONKI, ABY TĘ NIENAWIŚĆ POGRUPOWAĆ W ODPOWIEDNIE PODZBIORY: ten w którym przyrównuje Kaczyńskiego do Hitlera i PiS do NSDAP i ten w którym sam stosuje metody hitlerowskiej propagandy, która miała zwyczaj przedstawiać Żydów jako brudnych, paskudnych, zabłoconych, zboczonych... ten w którym oskarża PiS o liczne morderstwa (w tym także osób znalezionych martwych w czasach rządów Donalda Tuska) i ten w którym podaje PONAD DWUKROTNIE ZAWYŻONĄ ŁĄCZNĄ LICZBĘ ZGONÓW w czasie pandemii COViD-19 (bo "pół miliona" brzmi lepiej niż 190 tysięcy), ten w którym pluje na katolików i w którym bezpośrednio pluje na Krzyż oraz - TOTALNY ODLOT - UMIESZCZA "PISOWSKIE ZBRODNIE" W PRZYSZŁOŚCI ZALICZAJĄC DO NICH "NOWĄ BEREZĘ" I "NOWE AUSCHWITZ" które nigdy nie powstało.
Cały wpis towarzysza Mazguły w artykule: "KLASYCZNA wypowiedź TYPOWEGO antypisowca. Wyborco! Jak ci nie wstyd???"
A najnowsze popisy Donalda Tuska, Waldemara Żurka, Ewy Wrzosek, Romana Giertycha, Krzysztofa Kwiatkowskiego, Włodzimierza Czarzastego, Michała Suchora mające na celu przekształcenie Polaków w takich właśnie NAZISTOWSKO-KOMUNISTYCZNYCH, OGARNIĘTYCH SZAŁEM ZEMSTY PSYCHOPATÓW jak Adam Mazguła znajdziecie w artykułach: "Krzysztof Kwiatkowski nieprawomocnie skazany. A ja głupi zastanawiałem się..." oraz "Wysadzone tory cz. 3 Zawieszenie broni i Piątka Tuska - państwo jak kura bez głowy"
Komu się nie chce czytać, ten niech posłucha:
2. Pokusy "ostatecznego rozwiązania", "wiecznego udawania" lub "ucięcia problemu"
I tak oto jesteśmy w roku 2025 w którym politycy PO i Lewicy w mediach zachwycają się perspektywą wsadzania do więzień kolejnych polityków PiS ("adwent" według takiego Michała Suchora oznacza czas radosnego oczekiwania na uwięzienie kolejnego "pisiora"... nawet wydali specjalny "kalendarz adwentowy" z podobiznami "pisiorów" do "zamknięcia"), a propagandowi politrucy PO i Lewicy tak jak towarzysze Adam Mazguła i Włodzimierz Czarzasty ogłaszają zasady tego wsadzania:
- Żadnego przestrzegania prawa (bo PiS "mordował" zgodnie z prawem),
- Żadnego respektowania praw człowieka (bo to nie ludzie, tylko "mordercy" i "hitlerowcy"),
- Żadnych ludzkich uczuć dla pisiorów (patrz zasada 2: to nie są ludzie, zemsta na nich jest świętym prawem i obowiązkiem),
- Żadnego poszanowania dla prawdy, nie mówiąc o uczciwych procesach (skazywać nawet za "zamordowanie" ich ex koalicjanta Andrzeja Leppera... znalezionego martwego za czasów Tuska... z twarzą Tuska zatrzymaną "stopklatką" na telewizorze... skazywać za zmarłych w wyniku chorób, a liczbę zmarłych mnożyć przez dwa i pół),
- Żadnego szacunku dla rozumu (skazywać nawet za to, czego NIE ZROBILI, ale pewnie chcieli zrobić w przyszłości... np.: NOWE AUSCHWITZ),
- Żadnych wolności ani świętości (nawet fakt bycia katolikiem i noszenie na szyi znaku Krzyża uznawać za "dowód zbrodni").
W sumie to nie ogłosili nic nowego, bo przecież sam Donald Tusk wielokrotnie zapowiadał nie tylko "robienie porządków żelazną miotłą", ale ŁAMANIE PRAWA i imię "przywracania demokracji i praworządności" usprawiedliwione stanem "demokracji walczącej". Może to jeszcze nie jest to samo, co napisał Mazguła, ale jak spojrzymy na to co o tym jak należy "przywracać demokrację w Polsce" napisał Klaus Bachmann - przedstawiciel narodu, który Polsce i światu zgotował piekło II Wojny Światowej, Holocaustu, terroru itp... to w sumie to jest jedno i to samo... tylko Mazguła opisał to jako stary, sowiecki komunista, a Bachmann jako stary, niemiecki nazista.
Tylko w tym całym planie jest jeden "mały problem". O ile rozprawienie się z Żydami w III Rzeszy poszło gładko, bo stanowili oni tam niecały 1% ludności, o tyle już na ziemiach okupowanej Polski i Ukrainy (tu i tam Żydów było około 10%) potrzebne już były Einsatzgruppen i obozy zagłady. A "pisiorów" jest w Polsce około 30%... a jeśli policzymy razem ze zwolennikami innych partii prawicowych oraz tym byłymi wyborcami "Trzeciej Drogi" (PSL i PL 2050 Hołowni) którym z wprowadzającym terror Tuskiem nie jest już po drodze, to wychodzi ponad 50% (patrz wynik wyborów prezydenckich). Więc co z nimi zrobić? Albo trzeba ich ZNIEWOLIĆ tak, aby nigdy nie powrócili do władzy, albo EKSTERMINOWAĆ. Ponieważ nie jestem towarzyszem Mazgułą, więc nie napiszę tutaj o planach utworzenia "nowego Auschwitz" (choć "profesor" Markowski coś biadolił o "depisyzacji" Polaków na wzór "denazyfikacji" Niemców) - choćby dlatego, że uważam sprowokowanie przez Tuska jakiejś wojny z Rosją za dużo prostsze rozwiązanie (przecież większość "pisiorów" zamieszkuje wschód i południe Polski - wpuścić tam Putina i po kłopocie). Ale nie bawmy się w futurystów i skupmy na tym, co tu i teraz, na ZNIEWOLENIU. Można przejąć TVP, Polskie Radio i PAP. Można w nich zainstalować Dorotę Wysocką - Schnepf. Można utrudniać życie stacjom telewizyjnym i radiowym, gazetom oraz kanałom YouTube'owym sympatyzującym z opozycją, ale
JAK SPRAWIĆ, ABY ŻADNA INFORMACJA SPOZA ANTYPISOWSKIEJ BAŃKI MEDIALNEJ NIE PRZEDARŁA SIĘ DO OSOBY NIEBĘDĄCEJ ZWOLENNIKIEM PIS? Sposób na to jest jeden: TAK PODGRZEWAĆ ATMOSFERĘ (zwłaszcza przed wszelkimi świętami) ABY LUDZIE BALI SIĘ ROZMAWIAĆ NA AKTUALNE TEMATY POLITYCZNE Z OSOBAMI O INNYCH POGLĄDACH, A SWOICH WYBORCÓW TAK NASZPRYCOWAĆ PROPAGANDĄ I NIENAWIŚCIĄ, ABY NAWET NIE BYLI DO TAKIEJ ROZMOWY ZDOLNI.
Próbuję odnaleźć w pamięci osoby będące wyborcami PO z którymi mógłbym kulturalnie i rzeczowo porozmawiać o bieżącej polityce. Ostatnią taką osobę odnajduję jeszcze w mojej poprzedniej pracy, czyli PONAD DZIESIĘĆ LAT TEMU. A przecież we wczesnych latach pierwszego rządu Tuska rzeczowe i kulturalne rozmowy na tematy polityczne były w tamtej firmie niemal codziennym zwyczajem. Ostatnia rozmowa na bieżące tematy polityczne z osobą o przeciwnych poglądach, która nie była rzeczowa? W pracy to było jeszcze przed pandemią, czyli PONAD PIĘĆ LAT TEMU, a w kręgu bliższej lub dalszej rodziny to także był odstęp czasowy mierzony w latach - chyba jakiś początek kadencji, czyli prawie DWA LATA TEMU. I tutaj podkreślę, że piszę o JAKIEJKOLWIEK DŁUŻSZEJ ROZMOWIE, a NIE o rozmowie RZECZOWEJ i KULTURALNEJ, bo zwolennicy Tuska ilekroć przegrywają na argumenty, tylekroć sięgają po nieczyste ciosy: najczęściej zmieniają temat na kogoś, kogo imię u większości platformersów powoduje automatyczne uruchomienie "małpiego rozumku", czyli np.: Macierewicz (nie uwierzycie, ale kiedyś to był... Marian Banaś... ich późniejszy "bohater" i "męczennik") albo rzucają jakimiś wyjątkowo absurdalnymi wyzwiskami i oskarżeniami (np.: w czasie jednej z rozmów ktoś "zapisał" Daniela Obajtka do PZPR... tylko gdy PZPR "wyprowadzała sztandar" Obajtek był jeszcze w podstawówce, więc nie mógł się "załapać" nawet na ZSMP) albo wreszcie przerywają rozmowę. I tą oto metodą mamy w rodzinach ludzi z którymi o poglądach ostatnio rozmawialiśmy np.: dwa lata temu. Przez cały ten czas te osoby całą wiedzę o naszych poglądach, postawach itp... czerpały ze swoich mediów (tudzież z "sondażowni") et vice versa. W tym czasie wiele się działo, wiele się zmieniło. I CO JA MAM MYŚLEĆ O CZŁOWIEKU, KTÓRY DWA LATA TEMU, kiedy jeszcze Tusk i jego ludzie nie posuwali się do tak ostentacyjnego łamania prawa, do doprowadzania przesłuchaniami do śmierci niewinnych osób i bezczelnego prowokowania śmianiem się przez morderczynię w twarz osobom protestującym pod prokuraturą, do tak sadystycznych i cynicznych, JUŻ WTEDY SWOIMI WYPOWIEDZIAMI LOKOWAŁ SIĘ GDZIEŚ WŚRÓD KODZIARSKICH RADYKAŁÓW, A TERAZ NIE MAM POJĘCIA, CZY GDY USŁYSZAŁ O ŚMIERCI BARBARY SKRZYPEK, TO TROCHĘ ZMIĘKŁ, CZY PRZECIWNIE - GDY POCZUŁ KREW, TO JESZCZE BARDZIEJ SIĘ ZRADYKALIZOWAŁ?
Powiedzcie mi co ja mam z kimś takim zrobić? Wcześniej wielokrotnie dał plamę wyskakując z "życzeniami celi śmierci dla Macierewicza", "towarzyszem Obajtkiem", złością na to, że Boeing zaproponował rządowi Morawieckiego kupno supermyśliwców przewagi powietrznej F-15EX... Po plamach które dał w przeszłości teraz już na tematy polityczne wcale nie chce ze mną rozmawiać. A tymczasem następuje śmierć Barbary Skrzypek, związane z nią prowokacje Ewy Wrzosek (patrz artykuł pod pierwszym linkiem w przypisach). No skoro Tusk tak idzie na ostro, to wypadałoby wiedzieć czy ten ktoś z mojej rodziny jeszcze jest człowiekiem czy już nie jest, czy można z nim zostawić swoje dzieci, czy ze względu na fanatyczną nienawiść może tym dzieciom wyrządzić fizyczną lub psychiczną szkodę. Chciałem zapytać o to co sądzi o aresztowaniu i okolicznościach zwolnienia Anny Wójcik, o kpinach byłego lekarza Bartosza Arłukowicza z próby samobójczej jej dziecka z zespołem Aspergera, o aresztowaniu w Wielki Czwartek ks. Michała Olszewskiego i kłamstwach rozpowszechnianych przy jego okazji przez Justynę Dobrosz-Oracz, o śmierci Barbary Skrzypek, o roli Ewy Wrzosek, Romana Giertycha, o prowokacjach pod prokuraturą i skandalicznych wypowiedziach Krzysztofa Kwiatkowskiego i innych polityków PO... Ale obawiałem się, że jeśli ten ktoś wzorem polityków PO będzie kpił z tej śmierci, kpił z choroby i próby samobójczej dziecka, zrzucał winę na Kaczyńskiego, wychwalał morderczynię w todze, to tym razem ja mogę nie wytrzymać i powiedzieć coś takiego jak np.: "skoro to, co się dzieje teraz w kraju tak bardzo ciebie cieszy, to ja życzę ci, abyś został aresztowany w trakcie leczenia choroby nowotworowej, aby twoją matkę przesłuchiwano tak, by jej serce pękło, by ciebie lub kogoś z twojej rodziny aresztowano na oczach chorego dziecka, by ktoś z twojej rodziny (byle nie z mojej) targnął się na swoje życie"... A z drugiej strony obawiałem się, że jak tak dalej pójdzie, to mi w końcu z nerwów serce całkiem wysiądzie i na łożu śmierci powiem Żonie, aby trzymała siebie i moje Dzieci jak najdalej od tego ........... Więc dobrze by było się dowiedzieć, czy może coś u niego zmieniło się na lepsze... ale bałem się, że albo zmieniło się na gorsze, albo duma nie pozwoli mu przyznać się do błędu... Więc tak odkładałem tę rozmowę... i odkładałem... i odkładałem... aż tuż przed Wielkanocą jak grom przyszła wiadomość: jego niespełna dziewiętnastoletni Wnuczek z zespołem Aspergera targnął się na swoje życie... skutecznie. Nie muszę tłumaczyć, że moja zwłoka okazała się zbawienna, bo gdyby ta rozmowa miała miejsce tuż przed tą tragedią i poszła w tę stronę której się obawiałem... szkoda gadać! Gdybym się tak pechowo "wstrzelił" to by była MASAKRA.
3. Samobójstwo - kiedy śmierć jest "najlepszym wyjściem z sytuacji"
Miał na imię Michał. Za kilka dni miał zdawać maturę. Zamierzał zdawać na studia historyczne... i gdyby do tego momentu dożył, to pewnie by się dostał, bo wiedzą historyczną mógł wpędzić w kompleksy niejednego studenta. Był inteligentny, błyskotliwy, bardzo pomysłowy i kreatywny. Na kilka tygodni przed tragedią ponad godzinę rozmawialiśmy przez telefon o naszej wspólnej ulubionej książce (George Orwell "Rok 1984). Jak większość młodych ludzi poglądy miał radykalne i trochę ekscentryczne, a jak większość "aspergerowców" potrafił być wkurzający... choć także bardzo miły. Nie chciałem jego śmierci. A jednak tak się poczułem, jakby to moje niewypowiedziane myśli ściągnęły tę tragedię. Więc w trakcie kilkugodzinnego spaceru (kiedy próbowałem rozładować nerwy i odblokować tętnice w wariującym już od stresów sercu patrz artykuł z pierwszego linka w przypisach) podszedłem do miejsca Jego śmierci i wypowiedziałem "Michał, wybacz! Ja naprawdę nie chciałem!"
W liście pożegnalnym Michał napisał coś o tym, że życie jest straszne, że polityka jest brudna a świat dąży ku totalitaryzmowi... no dobra, nie będę tu wyjawiał wszystkich tajemnic Michała... napiszę tylko o jednym: że w swoim samobójczym liście pożegnalnym wyraził chęć spotkania z Bogiem. I właśnie w tamtym strasznym czasie uświadomiłem sobie pewną rzecz. Kiedyś Michał jako mały Michałek powiedział coś, co my wtedy zinterpretowaliśmy jako dziecinne myślenie łączące wątki na różnych stopniach abstrakcji.
"Mamusia nie pozwala mi wybiegać na ulicę. Bo jak wybiegnę na ulicę, to mogę wpaść pod auto. A jak wpadnę pod auto, to mogę umrzeć. Jak umrę, to mogę pójść do Nieba. Czyli mamusia nie pozwala mi pójść do Nieba."
W innych okolicznościach nie zrozumiałbym LOGIKI ukrytej w tych dziecięcych słowach. Ale ona jest. Jeśli wiesz, że śmierć jest nieunikniona... a przecież jest - wszyscy kiedyś umrzemy... zwłaszcza że według Tuska żyjemy w "czasach przedwojennych". Jeśli wiesz, że przed śmiercią będziesz niszczony przez życie, system, popkulturę, media, nałogi lub cokolwiek innego... nie mówiąc już o przesłuchujących cię specjalistach w stylu Ewy Wrzosek i Romana Giertycha... aż strach wspominać o tych prawdziwych sadystach z hitlerowskich i stalinowskich katowni. Jeśli wiesz, że w czasie oczekiwania na tę śmierć możesz zrobić coś, co oddali cię od życia wiecznego np.: wyrzekniesz się swojej wiary, ideałów, wszystkiego co dla ciebie ważne... lub oskarżysz niewinną osobę, aby chronić własne dziecko, matkę, kogokolwiek bliskiego... lub po prostu aby wreszcie wyjść na wolność. Jeśli wiesz, że w trakcie oczekiwania na śmierć będziesz cierpiał np.: widział śmierć swoich dzieci lub innych bliskich osób... albo będziesz cierpiał fizycznie... lub psychicznie zamknięty w areszcie lub szpitalu psychiatrycznym... To czego wtedy będziesz pragnął? Aby to się skończyło, zanim do reszty cię zniszczy. Będziesz pragnął, aby śmierć nastąpiła jak najszybciej i by miała jakikolwiek sens. I wiecie... ja wielokrotnie to poczułem. Przyszłość rysowana przez polityków jest właśnie tak straszna. NAJWIĘKSZĄ ZBRODNIĄ CZASÓW TUSKA NIE JEST TO, ŻE WSADZA SIĘ LUDZI DO ARESZTÓW, DOPROWADZA DO ZAWAŁU SERCA LUB PRÓBY SAMOBÓJCZEJ. NAJWIĘKSZĄ ZBRODNIĄ TEGO REŻIMU JEST TO, ŻE JEDNYM LUDZIOM ODBIERA SIĘ NADZIEJĘ I MARZENIA, A INNYM MARZENIA I ASPIRACJE ZASTĘPUJE SIĘ NIENAWIŚCIĄ I ŻĄDZĄ ZEMSTY. Jak to ktoś napisał na pewnym cmentarzu "to nie my żyjemy, a oni umarli - to oni żyją wiecznie, a my jeszcze umieramy". Wszyscy kiedyś odejdziemy z tego świata. Ale kluczowe jest pytanie czym wypełnimy dni naszego ziemskiego życia: czy NADZIEJĄ i MIŁOŚCIĄ czy ŻĄDZĄ ZEMSTY i NIENAWIŚCIĄ.
4. Nadzieja kontra nienawiść. Co z tym zrobić? Co na to Bóg?
Samobójstwo. Kiedyś samobójców chowano gdzieś na peryferiach cmentarza lub za jego murem bez katolickiego pogrzebu. Wynikało to z tego, że ŻYCIE JEST NAJCENNIEJSZYM DAREM OD BOGA, A TARGNIĘCIE SIĘ NA SWOJE ŻYCIE JEST ODRZUCENIEM TEGO DARU. W dodatku zakładano, że skoro jest to ostatni czyn w życiu, więc samobójca nie miał okazji za niego żałować. Ale psychologia wykazała, że prawie 100% samobójców albo nie działa świadomie (np.: pod wpływem depresji lub innej choroby) albo nie działa z własnej woli (np.: w sytuacji szantażu zabija siebie aby chronić bliskich). A ciężar materii grzechu, pełna świadomość grzechu i popełnienie grzechu z własnej woli to trzy warunki jakie grzech musi spełniać, aby został uznany za śmiertelny. I tak dziś naucza Kościół i do tej zasady się stosuje - potępia samobójstwo jako CZYN, ale nie potępia samobójcy jako CZŁOWIEKA. Ja też konsekwentnie trzymam się tej zasady. Niestety... "biskup" Pieronek, "ksiądz" Lemański, "ksiądz redaktor" Boniecki wielokrotnie pochwalali nie tylko samobójcę Piotra Szczęsnego, ale także jego czyn... jako "bohaterski" a wręcz godny naśladowania. Ilu samobójców mają na swoim koncie (bo trudno tu mówić o jakimkolwiek "sumieniu") ci "duszpasterze"?
I teraz dochodzimy do genezy powstania tego artykułu. Pamiętacie? Rozpocząłem go od przypomnienia mojej notki sprzed dokładnie dwóch lat: "PRZYKAZANIE NIENAWIŚCI - o szklanej kuli Orwella i Jezusie umierającym w Polsce" Napisałem ten artykuł po powrocie z "Wieczoru Uwielbienia" - cyklicznego (odbywa się najczęściej co miesiąc) spotkania na Eucharystię i Adorację Najświętszego Sakramentu przy dobrej muzyce uwielbieniowej na żywo i głębokich rozważaniach. Na taki wieczór jadę ponad godzinę w jedną stronę (tyle samo wracam), więc musi mi na tym zależeć. Jest to dla mnie czas absolutnej szczerości, kiedy Bogu i sobie samemu bez żadnych masek zwierzam się z tego co myślę, co czuję, z czym się zmagam, jakie decyzje podejmuję, z czym sobie nie radzę, co mnie cieszy, co przeraża, co budzi nadzieję, co niepokój... Dwa lata temu właśnie jechałem na taki Wieczór Uwielbienia pełen obaw o to, co przyniosą rządy Tuska. Mój dialog z Bogiem i własnymi myślami był zaskakujący:
- ... Jezus umiera w Polsce dziś. Umiera na odwróconym do góry nogami Krzyżu, bo odwrócono Jego przykazanie miłości wmawiając, że nienawiść to święty obowiązek, a kto się z tym nie zgadza ten rzekomo nie wierzy w Boga. Zło przebrano w szaty dobra, a dobro nazwano złem. I Polacy to wybrali. Odrzucili prawdę, miłość, przebaczenie a wybrali kłamstwa, nienawiść i zemstę.
- Ale co z tego wynika dla ciebie? Co powinieneś w tej sytuacji zrobić? O co się zatroszczyć?
- A co ja mogę zrobić? Zrobiłem już wszystko! Wszystko na nic! Sam w pojedynkę nie powstrzymam Apokalipsy. Nie leżało w mojej mocy, aby odwrócić polityków od drogi ku przepaści. Nawet bliskich mi osób nie potrafiłem powstrzymać od współudziału w tym szaleństwie. Teraz do jednych z nich (tych obojętnych) czuję wściekłość, do innych (tych co się popisywali złym postępowaniem) czuję nienawiść i agresję.
- No, ciepło, ciepło... Nie bójcie się tych, co zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle.
- Tak! Najgorsze jest to, że ja sam zacząłem nienawidzić. Ja przecież jestem martwy - jak John Smith prowadzony tajemniczym korytarzem. Pisałem o tym wielokrotnie, że naszym najważniejszym obowiązkiem jest zachowanie czystych serc - nie wchodzenie na tę drogę nienawiści i pogardy którą oni pędzą, niepowielanie ich uczuć i czynów, a teraz w emocjach jakoś o tym zapomniałem. Ja nienawidzę! Stałem się na obraz i podobieństwo tego wkurzającego mnie typa, co życzył przeciwnikom politycznym śmierci. Chciałem ostrzec go, aby nie wdeptywał w to gówno, aby zawrócił, a teraz nie tylko on zignorował moje przestrogi, ale to ja zacząłem podążać jego drogą.
- Tak. To nie jest koniec walki. Przegraliście, ale najważniejsza walka dokona się w waszych sercach. W twoim sercu. To za nie jesteś odpowiedzialny... i za serca twoich dzieci. Olej całą resztę! To będzie walka tak trudna, że musisz się skupić wyłącznie na niej.
- Ale czy ten wybór Polaków może pozostać bez konsekwencji? Czy taka straszna zbrodnia nie ściągnie kary na Polaków, na Polskę... na wszystkich Polaków w tym także moje dzieci? Tylko czy tutaj nie wchodzę w kompetencje Pana Boga?
- Wchodzisz.
- Ups... Dobrze, więc kwestię kary doczesnej i wiecznej pozostawię Tobie.
Tak było dwa lata temu. Przez te dwa lata moje myśli przed Wieczorami Uwielbienia i w ich trakcie oraz nastroje po tych wieczorach mogłyby oddać to wszystko, czym żyłem. I były takie okresy, kiedy doczesna śmierć - nie tylko moja, ale także Dzieci, byłaby dla mnie radosnym wybawieniem. Oczywiście nie zabiłbym siebie, a tym bardziej nie zabiłbym własnych Dzieci. Ale gdyby w drodze powrotnej z takiego Wieczoru jakiś naćpany w trzy d... prawnik zajechał mi drogę swoją luksusową furą i posłał całą naszą piątkę do Nieba, to odsapnąłbym z ulgą. Taki oto "wspaniały świat" zgotowali nam ci nasi "bliscy", "rodzina" i "przyjaciele", co głosowali na PO i jej "przystawki". Świat tak "cudowny", że się nie tylko rozumie motywacje samobójcy, ale nawet mu zazdrości. Były też okresy radosne, pełne nadziei. I wtedy - choć zawsze prowadzę samochód w sposób rozważny i rozsądny - jechałem jeszcze ostrożniej np.: unikając niekoniecznego wyprzedzania nawet na "długiej prostej"... bo jakoś bardziej mi na tym życiu doczesnym zależało. Przykładowo po zwycięstwie Karola Nawrockiego - nie tylko ja, ale wiele osób wierzyło w to, że terror właśnie się skończył i ten rząd zaraz się posypie... i oby tylko ci, co przejmą władzę wykazali się rozumem i sumieniem rozliczając rząd Tuska w sposób CYWILIZOWANY i ZGODNY Z PRAWEM, a nie tak, jak to robił Tusk... Nie tak prędko! Tusk zamienił speszonego śmiercią Barbary Skrzypek Bodnara na pozbawionego jakichkolwiek hamulców Żurka i terror ruszył z nowym impetem. I znów pojawiły się sadystyczno-psychopatyczne teksty (patrz pierwszy link w przypisach). I znów wróciło straszenie wojną... czasami przedwojennymi. Po prostu "żyć, nie umierać!" q... mać!
5. Mój testament na dzień 30 listopada 2025 r.
Jak było wczoraj? Już na starcie wiedziałem, że tym, co będę musiał oddać Bogu będzie znowu polityka. Napisałem wstęp od niniejszego artykułu i pojechałem... A wspólnota organizująca Wieczory Uwielbienia właśnie obchodziła rocznicę pierwszej takiej Mszy w tej parafii. Klęcząc przez kilka minut na kilkadziesiąt centymetrów od Jezusa w Najświętszym Sakramencie oddałem Mu całe moje zatroskanie polityką... całą moją złość, wszystkie obawy, nienawiść, lęki... i pragnienie aby to się wreszcie skończyło, aby wreszcie zapanował pokój i normalność. Prosiłem Jezusa o ochronienie mnie i moich Dzieci przed skutkami tego, co się dzieje w naszym kraju: przed nienawiścią, agresją, hipokryzją, herezją... przed wojną, prześladowaniami politycznymi, represjami materialnymi, bezrobociem, załamaniem służby zdrowia. Nawet nie używałem takich wymyślnych, przemyślanych słów jak w poprzednim zdaniu, tylko mówiłem w najprostszy sposób co mi leży na sercu. Modliłem się gorliwie także o to, aby Miłosierdzie Boże było silniejsze od podłości ludzkiej - od tego kultu mściwości i nienawiści jaki wybrała ogromna część Polaków... aby nie spadły na nas kary za to, co się teraz dzieje... kary, do których sami siebie prowadzimy pogrążając się w wojence domowej i idąc za szaleńcem ogłaszającym "czasy przedwojenne", gdy w Genewie BEZ NASZEGO UDZIAŁU rozstrzygają się losy Europy i Polski w czasach powojennych - czy dla nas rzeczywiście będą to czasy PRZEDWOJENNE?
Co na to Jezus? Tym razem nie stosował żadnego "znieczulenia". Gniew nie mijał. Czy Jezus milczał? Myślę, że to była właśnie odpowiedź. Celowo pokazywał mi, że nie będzie łatwo. To nie będzie tak, że raz sobie postanowimy: "będziemy działać szlachetnie" i tak będzie. Wręcz przeciwnie - specjalnie pokazywał mi, że druga strona będzie działać w sposób wyjątkowo perfidny, co bynajmniej nie będzie spływało po nas jak po kaczce. Przykładowo na koniec, gdy zespół zagrał bardziej energiczny utwór i klaskaliśmy w jego rytm, przypomniały mi się słowa Włodzimierza Czarzastego:
"8 grudnia pan Rydzyk zostanie przesłuchany przez prokuraturę. Przez przypadek jest to rocznica powstania Radia Maryja. Pamiętacie, jak ta rocznica była obchodzona? Politycy, śpiew, taniec, rząd, członkowie PiSu, sama wierchuszka. A w tym roku będą tańczyli gdzie indziej, w prokuraturze."
No tak... gdyby PiS miał cokolwiek wspólnego z rocznicą w której właśnie biorę udział, wówczas to właśnie robimy: świętujemy rocznicę, cieszymy się, śpiewamy i klaszczemy też zostałoby uznane za "zbrodnię". Przecież to jest straszne i obrzydliwe, aby świętować rocznicę... i to z jakąś organizacją religijną (gdyby ktoś był taki głupi i tego nie pojął - to była ironia). Pamiętam, jak 20 kwietnia 2023 roku w sobotę po Wielkanocy, czyli w wigilię Niedzieli Miłosierdzia "pisowska" Redakcja Audycji Katolickich TVP zorganizowała #ProjektUniesieni - duży koncert uwielbieniowy z elementami Ewangelii, świadectwami i modlitwą, oparty na 14 spotkaniach Drogi Światła. Rozważania modlitewne dotyczą wydarzeń po Zmartwychwstaniu Jezusa. Droga Światła to święto radości, pokoju i miłości – wszystkie te wartości znalazły odzwierciedlenie w widowisku #Projekt Uniesieni 2023.
Rok później Wielkanoc wypadała nieco później. I jakie widowisko z tej okazji przygotowała nowa władza? Nazwijmy to PROJEKT UWIĘZIENI - aresztowanie księdza Michała Olszewskiego i dwóch urzędniczek w WIELKI CZWARTEK (czyli dzień poświęcony KAPŁANOM) połączone z rozpuszczaniem kłamstw, że niby "przebywał w hotelu w towarzystwie kobiety", choć był to dom zaprzyjaźnionego małżeństwa i towarzystwo tegoż małżeństwa. Oczywiście wszystko zgodnie z zasadą: TAK PODGRZEWAĆ ATMOSFERĘ (zwłaszcza przed wszelkimi świętami) ABY LUDZIE BALI SIĘ ROZMAWIAĆ NA AKTUALNE TEMATY POLITYCZNE Z OSOBAMI O INNYCH POGLĄDACH, A SWOICH WYBORCÓW TAK NASZPRYCOWAĆ PROPAGANDĄ I NIENAWIŚCIĄ, ABY NAWET NIE BYLI DO TAKIEJ ROZMOWY ZDOLNI. Uderz pasterza, rozproszą się i owce. Ośrodek pomocy ofiarom przemocy domowej "Archipelag" niszczeje niedokończony. Upadły także inne inicjatywy fundacji Profeto - między innymi "Rado Profeto", którego bardzo chętnie słuchałem. I pomyśleć, że wśród osób chodzących do kościoła są tacy HIPOKRYCI, którym to nie tylko nie przeszkadza, ale których takie zachowanie obecnych władz CIESZY. Ale powróćmy do głównego wątku rozważań. Cały czas jest aktualne to, czego dowiedziałem się dwa lata temu.
Najważniejszym naszym zadaniem jest ochrona naszych serc i naszych rodzin przed jadem nienawiści, który tamta strona już nie tyle sączy, co leje ogromnymi kaskadami.
Wydarzenia minionej wiosny pokazały, że dotyczy to nie tylko serc w znaczeniu "sumień", ale także serc w znaczeniu organów w klatce piersiowej pompujących krew... bo podłość jaką serwuje obecna ekipa rządząca może w miarę przyzwoitego (choć dalekiego od ideału) człowieka dosłownie położyć trupem z powodu zawału serca. Im bardziej podłe będzie to, co oni będą robić, tym trudniej nam będzie nie dać się sprowadzić do ich poziomu. Oni już nawet się nie kryją - z jednej strony do transferu nienawiści używają komunistycznego antyklerykalizmu (czy to w wersji "soft" jak towarzysz Czarzasty, czy w wersji "hard" jak towarzysz Mazguła), a z drugiej hitlerowskiego obwiniania przeciwników o podpalenie Reichstagu (Tusk frazę "podpalacz z Żoliborza powtarzał wielokrotnie - choć nikt niczego nie podpalił).
Nie miejmy złudzeń - nie uda nam się całkowicie ochronić przed nienawiścią. To już poszło za daleko. Ale przynajmniej możemy ustrzec się hipokryzji. Jak już poczujemy nienawiść, to mówmy słowami psalmu 139 "Nienawidzę ich pełnią nienawiści; stali się moimi wrogami." i zaraz po tym prośmy: "Zbadaj mnie, Boże, i poznaj me serce; doświadcz i poznaj moje troski, i zobacz, czy jestem na drodze nieprawej, a skieruj mnie na drogę odwieczną!" Ale nie nazywajmy nienawiści "sprawiedliwością", nie róbmy z niej show, ani własnej religii.
Kto wie, może znajdujemy się w przededniu najgorszego totalitaryzmu w dziejach Polski? Może w przededniu wojny domowej, a może wojny z Rosją? Nie miejmy złudzeń - nie uda na się całkowicie pozbyć obaw związanych z przyszłością. Ale nie wolno nam porzucać nadziei. Wyrywajmy tym drapieżnym bestiom z pysków każdy dzień życia. I spełniajmy swoje marzenia - nawet jeśli to będą ostatnie spełnione marzenia w życiu.
"A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie"
I to jest właśnie DOBRA NOWINA. Jak zakończy się nasza ziemska wędrówka, to wylądujemy na WIECZNYM UWIELBIENIU W NIEBIE - po prostu lepiej niż #ProjektUniesieni - i to 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu... i tak przez całą wieczność. Lepiej? Dużo lepiej! Bo to będzie nie tylko świetna muzyka w wykonaniu niebiańskich chórów, ale OGLĄDANIE BOGA TWARZĄ W TWARZ... Czyli lepiej niż adoracja Najświętszego Sakramentu z odległości kilkudziesięciu centymetrów. TO DLATEGO TĘSKNIĘ ZA NIEBEM. Tylko czy naprawdę w to wierzymy? Czy ja naprawdę w to wierzę? Przecież gdybym naprawdę mocno w to wierzył, to ani śmierć, ani życie, ani największa ludzka podłość, ani wojna, ani nawet zagrożenie dla życia moich Dzieci nic nie zdołałoby mnie odłączyć od Miłości Boga. Więc nawet jeśli szczują nas przeciw sobie i straszą nas wojną... nawet jeśli planują tę wojnę, to nasza przyszłość jest w Niebie. Tylko MUSIMY PRZEŻYĆ TYCH KILKA TRUDNYCH LAT NA ZIEMI. Musimy je PRZEŻYĆ, a nie dać się sprowadzić do roli "ZOMBIE" - żywych trupów albo sparaliżowanych STRACHEM, albo łapczywie czekających na kolejną dawkę NIENAWIŚCI. Musimy zachować WIARĘ, NADZIEJĘ i MIŁOŚĆ. Nawet jeśli Hitler naszych czasów sięgając po kalkę podpalenia Reichstagu, zachęcając do bardziej intensywnych działań pośrednich i bezpośrednich morderców Barbary Skrzypek i umieszczając na najwyższych stanowiskach w państwie starych komunistów - pośrednich morderców bł. ks. Jerzego Popiełuszki sięga słowa tego Księdza Męczennika "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj", następnie przypisuje je Janowi Pawłowi II, a na koniec bluźnierczo i szyderczo odwraca ich sens, że to "zło" to niby my, a "dobro" to niby są "rozliczenia"... Nie możemy dać się ściągnąć do ich poziomu. Nie możemy pozwolić, aby nasze marzenia zastąpiono lękiem, a nasze aspiracje - żądzą zemsty. Musimy żyć... pozostać ludźmi... nawet w tych nieludzkich czasach! TAKI JEST MÓJ TESTAMENT.
Epilog - zero złudzeń
Napisałem dwa bardzo osobiste artykuły (ten i poprzedni - patrz pierwszy link w przypisach). Czy one poruszą serce choć jednego wyborcy Tuska? Obstawiam, że zostaną przez nich zignorowane. Ileż to już artykułów apelujących do sumień napisałem!? I co? I nic! Dlaczego? Ja pochodzę z robotniczej dzielnicy małego miasta, w której słowa takie jak "dzień dobry", "dziękuję", "przepraszam", "proszę" były oczywistą normą i przejawem elementarnej kultury i normalnej, ogólnoludzkiej życzliwości - niezależnie od tego czy kogoś lubiliśmy czy nie, czy był od nas bogatszy czy biedniejszy, lepiej czy gorzej wykształcony. Dzisiejszemu wyborcy Tuska z wyższym wykształceniem nie przechodzi przez gardło nawet słowo "dziękuję" gdy stawiając czoło jego oślemu uporowi uratowało się go przed totalnym chaosem i blamażem (ktoś, kogo te słowa dotyczą wie o co chodzi... a jak nie wie, to niech się mnie zapyta - nie będę mu robił wstydu przy ludziach). Dlaczego? Tak długo wmawiano im poczucie wyższości, że nie potrafią inaczej. Wykształcenie nie oznacza mądrości. Można znać kilka języków, a nie mieć nic do powiedzenia nawet w języku ojczystym. Można doskonale znać historię Polski i głosować na tych, co wzorem Targowicy obalali polski rząd zewnętrznymi siłami. Można przeczytać wiele książek o historii powszechnej i głosować na kreaturę, co sięga po wzorce postępowania Nerona i Hitlera. Można uważać się za osobę wierzącą, a nawet regularnie praktykującą i głosować na skrajnie antykatolickich komunistycznych radykałów. A można nawet działać przy scholi dziecięcej w niedzielę i mieć profil facebookowy poobklejany aborcyjnymi błyskawicami. Można doprowadzić konia lub osła do źródła, ale nie zmusi się go do tego, aby się napił. Jeśli będzie chciał zdechnąć z pragnienia u wodopoju, to zdechnie - nic na to nie poradzimy.
Przypisy
Linki do wszystkich artykułów wspomnianych powyżej.
https://www.salon24.pl/u/ojciec1500/1344736,psychopaci-geneza-ich-nienawistnej-histerii



Komentarze
Pokaż komentarze (13)