Tymczasowe konto Peacemakera Tymczasowe konto Peacemakera
198
BLOG

Piekło zamarzło - żenada w programie "Wysokie napięcie" Miłosza Kłeczka

Tymczasowe konto Peacemakera Tymczasowe konto Peacemakera Polityka Obserwuj notkę 3
Zarówno ja, jako dotychczasowy wyborca PiS widzący pewne nadzieje w ugrupowaniu Morawieckiego, jak i (tak sądzę) większość wyborców PiS bez względu na to czy mają do Morawieckiego stosunek pozytywny czy negatywny oraz sam Mateusz Morawiecki i zdecydowana większość polityków z nim związanych w sytuacji, gdy reżim Donalda Tuska próbuje kogokolwiek z obozu PiS pogrążyć, automatycznie staje po stronie osoby atakowanej. Nie ma znaczenia czy zaatakowanym jest Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki, Zbigniew Ziobro, Marcin Romanowski, Michał Woś, Dariusz Matecki czy Jacek Sasin lub Jacek Kurski, to "niezbędnym minimum" jest zapewnienie, że na tę chwilę jest się przekonanym o jego niewinności i politycznym charakterze stawianych zarzutów, a gdyby rzeczywiście popełnił jakiekolwiek przestępstwa, to należy mu się uczciwy proces, a nie publiczny lincz i pokazówka rodem z czasów Stalina. Natomiast Kurski wykorzystał to, że Donald Tusk próbuje pogrążyć także Mateusza Morawieckiego jako byłego premiera rządu PiS i insynuował, że w związku z "kłopotami prawnymi" Mateusz Morawiecki "na polecenie Donalda Tuska próbuje rozbić obóz Zjednoczonej Prawicy". (...) Jeśli ktoś się dziwi dlaczego PiS przerżnął wybory mając przez tyle lat takiego prezesa Telewizji Polskiej, to po tym popisie powinien przestać się dziwić.

Z największym trudem i niesmakiem oglądam dziś na serwisie YouTube zapis niedzielnego "programu" Wysokie napięcie prowadzonego na antenie "telewizji" Republika przez "redaktora" Miłosza Kłeczka. Wszystkiech zaskoczonych niekonwencjonalną lokalizacją cudzysłowów w poprzednim zdaniu zapewniam: to nie była pomyłka, tylko celowy zabieg - granice żenady zostały tak przekroczone, że trudno nie ująć pojęć takich jak "program", "telewizja" i "redaktor" w cudzysłów. 

Pierwsza żenada - lista gości "telewizji". 

Nie wiem czy gości zapraszał osobiście Miłosz Kłeczek czy ktoś inny, ale lista zaproszonych przypomina TVN i neo-TVP tylko w innym wydaniu. Tam stosunek atakujących PiS do reprezentujących PiS musi wynosić przynajmniej 2:1 plus dodatkowo "dziennikarz" nieukrywający nawet swojej stronniczej postawy. W Republice był dokładnie taki sam stosunek atakujących Morawieckiego do reprezentujących Morawieckiego. Pierwszy atakujący: Jacek Kurski - ex Solidarna Polska, druga atakująca: Beata Kempa - ex Solidarna Polska, "dziennikarz" prowadzący - Miłosz Kłeczek, były podwładny Jacka Kurskiego.  

Druga żenada - Miłosz Kłeczek

Jak wspomniałem, nie wiem czy Miłosz Kłeczek zapraszał gości. Ale nie tylko nie ukrywał tego, że Jacek Kurski był jego umiłowanym szefem do którego nadal zachował bezkrytyczny, czołobitny stosunek, ale również nie ukrywał tego, że jest wrogo nastawiony do Mateusza Morawieckiego i jego otoczenia. Praktycznie na okrągło przerywał Robertowi Gontarzowi, zadawał mu ciągnące się niemal w nieskończoność pytania nie dopuszczając go do głosu i nie pozwalając mu na nie odpowiedzieć, a jak już nie miał żadnego innego pomysłu na przerwanie gościowi od znienawidzonego Morawieckiego, który go trochę "przytemperował" stwierdzeniem, że "fajnie się słucha pytań, ale miło by było móc na nie wreszcie odpowiedzieć", to nagle w połowie bardzo ważnego zdania udowadniającego, że gdyby Mateusz Morawiecki miał złe intencje, to nie robiłby tego w ten sposób, Miłosz Kłeczek krzyknął: "Słuchajcie, mamy to! Brawa szanowni państwo! Bra-wa! Bra-wa! Brawa dla naszych widzów, pierwszy poziom odblokowany", przy czym realizator natychmiast wyciszył mikrofon Roberta Gontarza i "dyskusja" została przekierowana na zabawę w wysyłanie Donalda Tuska w kosmos. 

Trzecia i największa żenada - Jacek Kurski 

Jacek Kurski to - mówiąc złośliwie - "klasa sama w sobie". Nie spodziewałem się, że ktoś go przebije poziomem żenady, ale jednak "redakcji" i "dziennikarzowi" prowadzącemu "program" prawie to się udało. Ale Kurski starał się jak mógł, aby wreszcie wyjść na prowadzenie i "pozamiatać" konkurencję - oczywiście w dziedzinie największej żenady. Przede wszystkim: zarówno ja, jako dotychczasowy wyborca PiS widzący pewne nadzieje w ugrupowaniu Morawieckiego, jak i (tak sądzę) większość wyborców PiS bez względu na to czy mają do Morawieckiego stosunek pozytywny czy negatywny oraz sam Mateusz Morawiecki i zdecydowana większość polityków z nim związanych w sytuacji, gdy reżim Donalda Tuska próbuje kogokolwiek z obozu PiS pogrążyć, automatycznie staje po stronie osoby atakowanej. Nie ma znaczenia czy zaatakowanym jest Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki, Zbigniew Ziobro, Marcin Romanowski, Michał Woś, Dariusz Matecki czy Jacek Sasin lub Jacek Kurski, to "niezbędnym minimum" jest zapewnienie, że na tę chwilę jest się przekonanym o jego niewinności i politycznym charakterze stawianych zarzutów, a gdyby rzeczywiście popełnił jakiekolwiek przestępstwa, to należy mu się uczciwy proces, a nie publiczny lincz i pokazówka rodem z czasów Stalina. Natomiast Kurski wykorzystał to, że Donald Tusk próbuje pogrążyć także Mateusza Morawieckiego jako byłego premiera rządu PiS i insynuował, że w związku z "kłopotami prawnymi" Mateusz Morawiecki "na polecenie Donalda Tuska próbuje rozbić obóz Zjednoczonej Prawicy". O ile w kwestii FORMY żenada odstawiona przez Republikę i Miłosza Kłeczka była bardziej żałosna, to od strony TREŚCI Jacek Kurski był nie do przebicia. Powiedzieć, że to, co wyprawiał było OBRZYDLIWE to jak nic nie powiedzieć. I słychać tego echa - nawet posłowie niechętni Morawieckiemu przyznają, że Kurski mocno przesadził. Ale i od strony FORMY Kurski starał się jak mógł zaniżać poziom dyskusji - permanentnie zwracał się do adwersarza w sposób lekceważący per "młody człowieku". Jeśli ktoś się dziwi dlaczego PiS przerżnął wybory mając przez tyle lat takiego prezesa Telewizji Polskiej, to po tym popisie powinien przestać się dziwić. 

Czwarta żenada - Beata "młody człowieku" Kempa 

Żenujące postępowanie Kurskiego udzieliło się także jego koleżance z dawnych "rozłamowców" (skoro oni stosują to określenie w odniesieniu do ludzi Morawieckiego, to bądźmy konsekwentni) z Solidarnej Polski - Beacie Kempie. Ona też zwracała się do rozmówców lekceważąco per "młody człowieku". Zwracała się tak do Roberta Gontarza jak i do Roberta Mulawy. Zastanawiałem się czy ktoś nie postanowi sobie z tego zakpić i nie zwróci się do niej per "stara kobieto" na zasadzie opozycji jeszcze lepiej widocznej w angielskim "young man" - "old woman" (znaczy to nawet bardziej coś w rodzaju "stara babo"), ale jej adwersarze albo na to nie wpadli, albo stwierdzili, że nie będą przeszkadzać drugiej stronie w autokompromitacji. Jednak w ona w przeciwieństwie do Kurskiego i Kłeczka momentami miała przebłyski inteligencji i przypominała sobie, że prawdopodobnie nie warto palić wszystkich mostów, bo bez współpracy z ugrupowaniem Morawieckiego i Konfederacją odsunięcie Tuska od władzy nie będzie możliwe. 

Piąta żenada - Robert Gontarz przywołujący czasy po Smoleńsku

Z przykrością muszę powiedzieć, że Robert Gontarz nie jest "najostrzejszą kredką" w piórniku Morawieckiego. Sięganie przez niego do tego co Jacek Kurski mówił o "Sekcie Smoleńskiej" zaraz po roku 2010 też było niesmaczne i to głównie z jednego powodu: Gontarz akurat jest po tej stronie, która odwołuje się do RACJONALIZMU, a nie do fanatycznych emocji wytwarzanych w tamtych czasach przez jedną i drugą stronę. Oczywiście Jacek Kurski nie był mu dłużny i wracał do tematu z typowym dla siebie cynizmem, ale Gontarzowi zdecydowanie zabrakło timingu i zwykłego wyczucia. Gdyby poruszył ten temat w odpowiedzi na ataki Kurskiego, to by było OK, ale swoim "falstartem" ewidentnie spalił to, co miał powiedzieć. Później wielokrotnie już mądrze i trafine argumentował, ale trudno było mu się przebić przez przerywającego mu Miłosza Kłeczka i naskakujący na niego duet Kurski - Kempa. 

Piekło zamarzło - najbardziej zgadzam się z przedstawicielem Konfederacji Posłem Krzysztofem Mulawą

Wiele razy wypowiadałem się bardzo krytycznie o Konfederacji, a zwłaszcza o Mentzenie. Ale akurat słowa wypowiedziane przez reprezentanta tej formacji najlepiej podsumowały ten program już w jego połowie. Polska prawica nie zasługuje (a ja bym powiedział szerzej: Polska nie zasługuje) na takich słabych liderów, którzy tylko gryzą się między sobą. 

Piekło zamarzło po raz drugi - przedstawiciel Polski 2050 staje w obronie Morawieckiego i punktuje Kurskiego 

Kamil Wnuk z Polski 2050 w pewnym momencie trafine zauważył, że jeśli Jacek Kurski wyprowadza aż takie ciosy poniżej pasa, jak sugerowanie Morawieckiemu działanie z powodu "osobistych problemów z prawem" to znaczy że ze środowiskiem które on reprezentuje jest już naprawdę bardzo źle. Przypomniał także, że bardzo dobry wynik "Trzeciej Drogi" z której startował w 2023 roku do Sejmu wynikał między innymi z tego, że agresywny styl mediów kierowanych przez Kurskiego do tego stopnia zraził wyborców, że głosowali na nich głównie po to, aby kolejnej kadencji nie dostał PiS. Oczywiście za te słowa został zaatakowany przez bałwochwalczo wpatrzonego w Kurskiego jego ex podwładnego Kłeczka. 

Piekło zamarzło po raz trzeci - nawet posłowie PiS niechętni Morawieckiemu są zniesmaczeni tym programem, a zwłaszcza zachowaniem Kurskiego. 

Tu nawet nie będę streszczał lub parafrazował. Po prostu zacytuję. 

"Skala taka, że brakuje słów. Robert Gontarz, dziękuję" - napisała w mediach społecznościowych Anita Czerwińska.

"Jest tyle nieszczęść, bólu, cierpienia, zła na świecie, i w Polsce... I w związku z tym tyle pracy do zrobienia, i tyle wysiłku do podjęcia, żeby zrozumieć drugiego człowieka, rozróżnić dobro od zła... A widzimy głównie latające w powietrzu cepy i kompletnie nieodpowiedzialne przekazy medialne... Koleżanki i koledzy, a także drogie media, idźcie się pomodlić i nie wracajcie dopóki nie otrzeźwiejecie..." - proponował z kolei Piotr Gliński.

"Od rana odbieram liczne telefony i SMSy od wyborców PiS po butnym, chamskim, agresywnym występie Jacka Kurskiego w telewizji Republika. Są wściekli. Jacek Kurski nie jest parlamentarzystą PiS, nie pełni w naszej partii żadnej funkcji. Nie powinien w taki sposób zabierać głosu. Szkodzi nie tylko Prawu i Sprawiedliwości, ale całej prawej stronie polskiej sceny politycznej" - przyznał Stanisław Karczewski.

"Jestem pewien, że prezes Jarosław Kaczyński, kierownictwo polityczne i klub parlamentarny PiS nie podziela tego pozbawionego rozumu komentarza Jacka Kurskiego wygłoszonego w TV Republika" - napisał na X Jerzy Polaczek.

Wściekłość na postawę Kurskiego jest w PiS powszechna. Politycy partii są oburzeni jego słowami. I to nie tylko frakcja Morawieckiego, ale w zasadzie wszystkie odłamy tej formacji. Jedno z głównych niedzielnych pytań w PiS brzmiało: kto zaproponował Kurskiemu udział w programie. Okazuje się, że polityk pojawił się w telewizji bez konsultacji z partią - podsumował powyższe cytaty dziennikarz WP Łukasz Szpyrka 

https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-zdumiewajacy-powrot-jacka-kurskiego-mozliwa-reakcja-wladz-pi,nId,23520415 

Epilog

Słucham dalej tego żenującego "programu". Jestem przy godzinie 11:21. Nawet Miłosz Kłeczek przyznał, że już się zmęczył tą awanturą. Nie wiem czy kończyć artykuł czy nie, bo nic ciekawego tam nie mówią. Za to Kurski mówi to, czego zdecydowanie nie powinien mówić i robi to, czego zdecydowanie nie powinien robić - publicznie WYWLEKA BRUDY próbując ZA WSZELKĄ CENĘ, NIE BACZĄC NA KONSEKWENCJE obciążyć byłego premiera rządu PiS. W tej sytuacji myślę, że warunkiem brzegowym zawiązania w przyszłości jakiegokolwiek porozumienia pomiędzy posłami prawicy będzie jedna zasada: NIGDY WIĘCEJ KURSKIEGO. I gdyby ten obrzydliwy typek z pato-inteligenckiej rodziny w której nawet rodzeni bracia z sobą nie rozmawiają z powodu tego programu został wyrzucony z PiS na zawsze, to choćby za to należałby się Morawieckiemu medal. Oglądam twardo. Nie wiem jak mam dotrzeć do końca tej żenady przez kolejne monologi Miłoszka Kłeczka i jego filipiki pod adresem Morawieckiego... no już miałem klikać "Opublikuj" a tu nagle... 

...piekło zamarzło po raz czwarty - Kłeczek do ataków na Morawieckiego zaprasza Marka Balta z partyjki Joanny Senyszyn

Tego się nawet nie da komentować. Więc nie komentuję. Po takim festiwalu żenady trudno mi napisać jakiekolwiek podsumowanie... nie mówiąc o mądrej poincie lub ogólnej metaforze. Tylko jedna myśl przychodzi mi do głowy. Wielokrotnie widząc to, co wyprawia środowisko Tuska, Giertycha, Żurka, Wrzosek itp... powtarzałem sobie "jak to dobrze, że jestem po drugiej stronie - po stronie PiS". Kto by pomyślał, że dziś powiem sobie to samo widząc co wyprawia Kurski, Kłeczek i dawni rozłamowcy od ziobrystów i kluzikowców dziś obłudnie atakujący Morawieckiego za "rozbijanie prawicy" myślę: JAK TO DOBRZE, ŻE JESTEM PO DRUGIEJ STRONIE - PO STRONIE MORAWIECKIEGO. Przynajmniej na tę chwilę jestem, bo nie wiem co będzie jutro. Piekło zamarzło po raz piąty. 


Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka