Takie se tam...
Piszem bo chcem
0 obserwujących
43 notki
10k odsłon
295 odsłon

Maciej Muskat - Handel uber alles

Wykop Skomentuj1

Maciej Muskat - Handel uber alles

Pod koniec XIX wieku w USA koncerny otrzymały równe prawa w stosunku do obywateli, teraz chcą otrzymać równe prawa suwerennych narodów. Oto przykład: w 1997 roku rząd Kanady zakazał importu tzw. MMT, dodatku do benzyny produkowanego przez Ethyl Corporation, korporację, która wcześniej dała nam ołów w benzynie. Powodem była opinia ekspertów, według której MMT zawiera neurotoksyny, asymilowane szczególnie sprawnie podczas oddychania. Dyrektorka Sierra Club Canada, jednej z największych organizacji ekologicznych w Ameryce Północnej, okreÂśliła to następująco: "Jeśli chcemy dostarczyć truciznę do krwi i mózgów naszych dzieci, wyjątkowo wydajnym sposobem jest dodanie jej do benzyny". Zagrożony odszkodowaniem wysokości 250 milionów dolarów, rząd Kanady odwołał podjętą wcześniej decyzję i wypłacił korporacji 13 mln USD.

W mieście o nazwie Doha, w małym państewku Katar, gdzieś w morzu piasków Półwyspu Arabskiego, odbyło się niedawno spotkanie WTO Światowej Organizacji Handlu. Nazwa sugeruje, że WTO powinno się zajmować sprawami handlu, jednakże jak to powiedział Renato Ruggiero, były dyrektor generalny tej organizacji naszym celem jest stworzenie nowej, światowej konstytucji. Od czasu wydarzeń w Seattle, WTO robiło wszystko co możliwe, aby odzyskać utraconą twarz i powrócić na szybką ścieżkę integracji globalnej gospodarki. W dniach 9-14 listopada, pod osłoną amerykańskich okrętów stacjonujących tuż obok, w Zatoce Perskiej, radzili więc panowie delegaci o naszej i waszej przyszłości.

Tym razem w naszych mediach panowała cisza. Czyżby antyglobaliści zajęli się czymś innym? Odpowiedź jest prozaiczna Katar leży tam, gdzie trudno się dostać, a wizy do tego kraju otrzymali tylko nieliczni przedstawiciele znaczących organizacji, które od lat krytykują WTO i których nie można było zignorować. Dzięki gościnności Greenpeace na ich statek Rainbow Warrior, który wpłynął do Doha wraz z rozpoczęciem obrad, zabrała się kolejna niewielka grupa obserwatorów oraz niezależnych dziennikarzy. Z zewnątrz wszystko wyglądało spokojnie. Nie było krwi, ważniejszy był Afganistan, więc temat nie wszedł na główne łamy.

Tymczasem brak krwi nie oznaczał miałkości podejmowanych tam decyzji. Ich waga była taka, jak w Seattle, niektórzy twierdzą nawet, że większa. W ostatnim numerze Obywatela (Powstrzymajmy GATS) można było przeczytać, jakie konkretne dziedziny miały tym razem wejść pod skrzydła WTO. Jednakże okazało się, że to nie wszystko sytuacja polityczna zaistniała po 11 września dała kreatorom światowej polityki gospodarczej szansę realizacji tego, co jest ich marzeniem od czasu pamiętnej porażki układu MAI (Wielostronna Umowa o Inwestycjach) jednym słowem, poddania prawodawstwa krajowego pod jurysdykcję WTO.

Historycy przyszłości będą się zapewne dziwić, w jaki sposób handel, który został wymyślony jako środek na zdobycie tych dóbr, które nie mogą być wytworzone lokalnie, stał się celem samym w sobie. Handel stał się miarą postępu gospodarczego w daleko większym stopniu niż dobrobyt tych, którzy konsumują wszystkie krążące po świecie dobra. Prezydent Bush ogłosił niedawno, że wolny handel jest moralnym imperatywem.

W sensie technicznym wolny handel wiąże się ze znoszeniem ceł oraz innych barier, które mogą powstrzymywać nieograniczony przepływ usług i towarów przez granice międzynarodowe. Ale w sensie praktycznym jest marketingowym narzędziem, dzięki któremu takie organizacje jak WTO, NAFTA (Północnoamerykańska Umowa o Wolnym Handlu), czy FTAA (Układ o Wolnym Handlu obu Ameryk) umożliwiają transfer praw własności do dobra wspólnego lub do tego, co należy do słabszych graczy (zarówno wewnątrz krajów, jak i na arenie międzynarodowej) do tych, którzy nie wiedzą, co znaczy dość korporacji i inwestorów, które muszą rosnąć, bo tego wymaga logika dzisiejszego rynku.

O tym jak GATT stał się WTO

15 kwietnia 1994 roku porozumienie GATT (Układ Ogólny w Sprawie Ceł i Handlu) zostało przekształcone w WTO. Jednak żeby słowo stało się ciałem parlamenty krajów członkowskich musiały ratyfikować układ. O tym, jak to wyglądało, może nam wiele powiedzieć przykład najstarszej, amerykańskiej demokracji. W momencie wejścia traktatu WTO pod obrady Kongresu organizacja Public Citizen ogłosiła, że przekaże 10 tys. dolarów na cel charytatywny wybrany przez kongresmena, który zrobi dwie rzeczy:

1. Złoży oświadczenie pod przysięgą, że zapoznał się z treścią umowy (550 stron);

2. Odpowie na 10 prostych pytań dotyczących tekstu.

Początkowo nie zgłosił się nikt. Pamiętajmy o tym, że głosowanie miało de facto dotyczyć tego, czy prawa chroniące bezpieczeństwo środowiska naturalnego, konsumentów i pracowników, które zostały stworzone w ciągu ostatniego półwiecza, zostaną podtrzymane, czy nie. W końcu, przed samym głosowaniem, zgłosił się senator-republikanin, Hank Brown, który zaakceptował wyzwanie, złożył przysięgę i przed kamerami odpowiedział na wszystkie 10 pytań. Następnie wziął udział w konferencji prasowej, podczas której przyznał, ze zamierzał głosować za WTO, ale po przeczytaniu tekstu układu postanowił zmienić swą decyzję.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka