Dzisiaj trzeba kwadrans poswiecic, aby sie dowiedziec, na czym polega wzmozenie poczciwych salonowych blogerow. Dwoch zacnych panow dywaguje o genezie pecha. Precyzujac - dywaguja kazdy po swojemu o pechu z reguly umiejscowionym w zwojach pod skalpem. Jeden nazywa sie Maslon i pisze w Rzepie. Rzepa jak wiemy, jest najlepszym prawackim dziennikiem w condo. Drugi, nazywa sie Capa i pisze w S24. Salon jak wiemy, jest najwiekszym na swiecie prawackim portalem z koncowka .pl
Pierwszy - red. Maslon naigrywa sie lagodnie, usmiechajac sie pod nosem z pechowego Jaroslawa. Siedzac w fotelu, wazy sobie lekce takie rozne pyszne kalambury bedace w dorobku Jaroslawa. Nie chodzi tu o zadne tam gafy z otwartym rozporkiem, (ktore paradoksalnie wrecz zjednuja mu sympatie rodakow). Od dawna wiadomo, ze nieporadny wzbudza sympatie i ogolnie to fajny jest gosc. Wrecz przeciwnie, Maslon porusza sie z wdziekiem na lamach prezentujac zabawne przyklady. Ale ale to sfera wyzsza, zwana literatura. Jego zdaniem, Kaczynski nie jest zapuszczony intelektualnie.
Tak czy inaczej, Maslon napisal wazne zdanie: 'Przywodca Prawa i Sprawiedliwosci stanowczo lepiej czuje sie w rejonach wysokiej poezji niz pop kultury.' Jest w tym sympatycznym opisie zawarty sarkazm, czego na jote nie widac w rownoleglym opisie zacnego Capy; ten przekonuje, ze za pech Jaroslawa odpowiedzialni sa ludzie Donalda. Capa umiejetnie stopniuje napiecie, posilkujac sie Tolstojem, Matejka; o Verdim nie wspominajac. Jedynie po to, aby moc zakonczyc tym, co wlasnie uslyszal i gleboko chyba osobiscie przezyl. Odwraca wiec bumerang i tak rzuca ' I wyobrazmy sobie, ze jeden z czolowych politykow PiS-u publicznie nazwalby za to premiera "zalosnym nieukiem". Wyjasniam czytaczom, ze powyzsze odnosi sie chyba to tego, co Niesiolowski palnal, konczac fraza 'o zalosnym nieuku'. Przykre.
Rany, ile w tej dziwnej hiper konstrukcji z Verdim w tle jest prawdziwego bolu. Czy to mozliwe, zeby w XXI w. ludzie byli zakochani w zupelnie obcych, nieznanych facetach, widywanych jedynie w okienku tv ? W funkcjonariuszach partyjnych zwanych politykami ? To niebywale. Sen czy jawa ? Nie, szczypie sie, to jawa. Jak polityk o 5 maskach, wmawiajacy wiernym na bezczela, ze od lat odnosi victorie, choc w calym swoim zyciu nie wygral samodzielnie ani jednych wyborow, majacy spotkania z Temida, zaniedbany inteletualnie, moze zawrocic w glowie doroslemu, staroswieckiemu co prawda, facetowi. Nie ma takich wynalazkow poza condo. Na wschod 1000km, a owszem. Na zachodzie, na wiesc o takiej estymie ludzie sie turlaja. Niebywale. Mozna byc zmeczonym przed polnoca, ale matko jedyna, Cape prawdopodobnie czytaja na calym globie i parskaja kawa. O matko.
Maslon daje do zrozumienia na koncu, aby Jaroslaw nie epatowal bron Boze: 'Chlop zywemu nie przepusci' Ech, niewazne. To Grzeskowiak. Jadac na skroty, chodzilo mu o to, ze Przywodca lubi muzyke zespolu U tu. Przepraszam, Maslon podsmiewuje sie z prezesa. Z tego, ze wymawia nazwe - U dwa. Zatem, jak widac, nie chodzi Rzepie ani o obyczajowe eventy, ani o polityczne zdarzenia. Kladzie akcent na wysoka kulture.
Z tych pierwszych (obyczajowych eventow) - znamy jedynie ulubione, skromne hobby JK. Sam przyznal: Lubie frytki. I to jest OK. W polityce natomiast jego postawa jest bardzo ceniona przez rzad i premiera. Jeden przyklad, aby nie nudzic. PM (jak mowia Brytyjczycy), czyli Prajm Minister, po naszemu szef rzadu, moze teraz jeszcze zjezdza sobie z gorki - ale w srode, po poludniu, znajac zycie, podejmie delikatne kroki, aby podziekowac (byc moze przyszlemu szefowi rzadu) Kaczynskiemu za swietne rozegranie wyboru Polaka na prestizowe stanowisko vice przewodniczacego Palamentu Europejskiego. Brytyjczycy co prawda przy swiadkach obiecali to stanowisko Polsce i Kaczynskiemu na 100% (sa w tej samej frakcji) ale nigdy nic w polityce nie wiadomo. Slowem, po przew. Buzku mamy znow swojego przedstawiciela we wladzach UE. Eposel Migalski opisal szczegoly. Juz pogratulowal.
Maslon pisal tekst o trzeciej po poludniu, prawdopodobnie jeszcze wypoczety. Capa w tym samym dniu, przed polnoca. Moze tu lezy roznica w pogladach na sprawe. O polnocy przewaznie ludzie sie modla przed snem.
Tak czy inaczej Maslon wyrazil pochwale dla Przewodniczacego, sugerujac, ze prezes zagonil w kozi rog nieukow wydobyciem na swiatlo zdania Kornela Ujejskiego 'inni szatani byli tam czynni'. Dalej przekonuje, ze z gracja odwolywal sie do Herberta. Idac dalej napisal to, co jest najznakomitsza fraza w jego tekscie. Dowodzac, ze wszystkim sie to podobalo. Zartowalem. Bylo tak: 'co nie podobalo sie chyba wylacznie wdowie po s.p. Poecie. Slowo' 'chyba' brzmi dokladnie jak slowo 'prawie'. Zas polaczenie 'chyba + wylacznie' brzmi kongenialnie. Prawie mozna uwierzyc w sile przekazu Maslonia. Szacun.
Zakonczyl tekst w Rzepie puenta ostrzegajaca pechowego prezesa przed kolejna przygoda z literatura. Kto chce, sprawdzi detale. Natomiast Capa opisujac banalna przeciez wpadke prezesa, strzela z armaty. Czego tam nie ma; jest wszystko. Poczynajac od slow gniewnych typu - histeria, prorokowania powstania oratorium 'Wscieklosc odhumanizowana' czy tez 'Diably z Zoliborza'. Jest wampiryczna bladosc, wylaczony prad w Toruniu. Sa czlonkowie kola milosnicy bigosu pisani wielkimi literami. Dalej nie mam sily. To ponad sily profana, prostego blogera. Kto chce, znajdzie sam w psychiatryku. S24 Capa. 10 styczen. W tytule: medycyna jest bezradna. Rzepa. Krzysztof Maslon. Nie ten "cysorz."
pi es ide po 3 kostki lodu a wy czytacze meczcie sie dalej :)
PM



Komentarze
Pokaż komentarze (82)