Znajoma była dyrektorem znaczącej, warszawskiej firmy PR. Napisała i wydała książkę, która została zauważona w kręgach znanych ludzi. Wie, co w trawie piszczy, potrafi sobie w życiu radzić. Ale i ją dopadł kryzys.
Właśnie wypowiedziała się na ten temat w prywatnej rozmowie. Otóż kryzysowi winni są... KACZORY. Otóż tak bardzo opowiadali wszystkim o kryzysie, że przedsiębiorcy po prostu przestraszyli się i przestali wydawać pieniądze.
Zamurowało mnie. Nie wiem, co powiedzieć.
To nie jest jakaś prosta blondynka, to kuta na cztery nogi baba, która na co dzień kontaktuje się z ludźmi bliskimi władzy. Czy naprawdę medialne pranie mózgów zaszło aż tak daleko?
Nie mogę się pozbierać.
A ponadto twierdzę, że kanary nie istnieją!
64
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (5)