94 obserwujących
635 notek
894k odsłony
  314   3

Berkowicz - głos rozsądku wołający w pustkę

Znów ujawniło się coś przerażającego. Pojawiła się informacja, którzy politycy się zaszczepili a którzy nie. Że nie do końca zgodna z rzeczywistością, to inna sprawa. W dwóch przypadkach posłów Konfederacji wiemy, że to prawda. Michał Urbaniak z Konfederacji mówił, że się zaszczepił już dawno (groteskowe, że robi się z tego news i „ujawnia się” rzekomą „hipokryzję”), a Artur Dziambor trzymał się rozsądnej zasady, że to prywatna sprawa, ale każdy słuchający go uważnie mógł się tego spodziewać. Problem jednak jest zupełnie inny.
Politycy Konfederacji podkreślają na każdym kroku: nie jesteśmy przeciwko szczepieniom (ani za (!), od tego nie są politycy tylko indywidualne decyzje pacjentów podjęte w porozumieniu z lekarzem). Jesteśmy przeciwko PRZYMUSOWI szczepień. Każdy powinien móc podjąć tę decyzję rozważając, czy woli ryzykować ciężki przebieg choroby, czy ewentualne efekty uboczne szczepionki. (wierząc przy tym, że szczepienie zmniejszy prawdopodobieństwo ciężkiego przebiegu). Artur Dziambor, astmatyk z nadwagą, raz już się przekonał, że przechodzi chorobę ciężko, więc zdecydował, że woli przyjąć szczepionkę. Czy słusznie, czy miało to sens? To zupełnie inna sprawa. Ale przede wszystkim - to JEGO sprawa.


Każdy ma prawo brać udział nawet w niebezpiecznych eksperymentach medycznych (nie mówię teraz o szczepieniach, tyko o eksperymentach w ogóle). I niektórzy na szczęście biorą w nich udział - dzięki temu mamy szansę badać potencjalne leki na rozmaite choroby. Nikt nie ma prawa natomiast do udziału w nich ZMUSZAĆ.


Teza, że ktoś kto sprzeciwia się przymuszaniu do czegoś, nie może sam z tego korzystać jest absurdalna. Hipokryzją i egoizmem byłoby sprzeciwiać się przymusowi tylko wobec tego, z czego sami nie chcemy korzystać. Jak ktoś jest przeciwko zmuszaniu ludzi do codziennego joggingu, sam nie może biegać? Jak ktoś wysyła dziecko na lekcje jazdy konnej, to musi być za obowiązkiem brania w nich udziału? Oczywisty absurd.


I to jest przerażające. Żyjemy w czasach totalitarnych i widać to w sposobie myślenia. Jak polityk jest przeciwko przymuszaniu do czegoś, to ludzie są przekonani, że mysi być przeciwko temu czemuś. Jak uważa coś za dobre - to znaczy, że chce wprowadzić obowiązek. Np. Janusz Korwin-Mikke uważa, że lepiej uczyć w szkole chłopców i dziewczynki osobno i w nieco inny sposób (bo dziewczynki szybciej dojrzewają, mają na ogół lepszą pamięć i inne predyspozycje niż chłopcy). Wielu myśli, że w takim razie chciałby wprowadzić przymusowe szkoły dysedukacyjne. Tymczasem jak każdy normalny polityk uważa, że to powinien być wybór rodziców kiedy i do jakiej szkoły wyśle swoje dziecko. I z czasem okaże się, jaki model jest bardziej korzystny (a może dla niektórych taki, a dla innych inny?). A swoje prywatne zdanie na ten temat ma.


Przekonanie, że jak polityk ma jakiś pogląd, to znaczy, że chce go narzucić wszystkim nie jest bezpodstawne. Od dekad większość polityków dokładnie tak rozumuje. A podejście wolnościowców nie mieści się wielu w głowie.

Nie mieści się też pozostałym partiom, które nazywają konfederatów „antyszczepionkowcami” (skoro nie chcą przymusu, to muszą być przeciw). A jak fakty okazują się nie zgadzać z ich wizją rzeczywistości, to zamiast ją zweryfikować, wygadują bzdury o hipokryzji.
Żyjemy w ciemnych czasach, ale pragnienie wolności wciąż w Polakach się tli. Oby udało się rozpalić z tego wielki płomień!

-------------------------

Takie czasy że o oczywistościach trzeba pisać jak o czymś odkrywczym.

Z jednym stwierdzeniem bym polemizował:

"(...) ale pragnienie wolności wciąż w Polakach się tli".

Na mój ogląd nic takiego się nie tli, a jeżeli to bardzo słabo. Postaram się w następnym tekście to uzasadnić.

----------------------

Dla rozweselenia filmik z Komisji Infrastruktury


Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale