piko piko
231
BLOG

Korwin o Berku

piko piko Polityka Obserwuj notkę 14

Janusza Korwin-Mikkego

 Do
 Szanownego Pana 
 Macieja Berka


 L I S T O T W A R T Y 


 Szanowny Panie! 


W wywiadzie dla p.Arkadiusza Gruszczyńskiego z „Gazety Wyborczej” wypowiedział Pan piękne słowa:

„ Mogę pana zapewnić, że w momencie, w którym zostaniemy wszyscy dopuszczeni do działalności orzeczniczej, znikną wszelkie wątpliwości co do mojej apolityczności i niezależności. Udowodnię to czynami jako sędzia Trybunału Konstytucyjnego”. 

Mogą one służyć młodym ludziom za wzór tego, co powinien mówić kandydat na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Ja, niestety, mam 84 lata i czytam je jak zapewnienie lisa, że po wpuszczeniu do kurnika będzie się kurami bardzo troskliwie opiekował.

Mówiąc prosto: uważam, że łże Pan, jak pies. 

Dlaczego tak uważam?

Dlatego, że Pan to sam mówi swymi słowami - i czynami. 

Miał Pan już okazję, by wykazać swoją apolityczność. Mógł Pan, na przykład, powiedzieć: „Nie jestem pewien, czy określenie »wobec Prezydenta« oznacza »w Jego obecności«”. Ja np. uważam to za pewne i oczywiste – ale zawsze można mieć wątpliwości. Tymczasem Pan uważa, że jest przeciwnie, nie ma Pan wątpliwości – co więcej: czyni Pan to nie szanując zasady „Nemo iudex in causa sua”. Trudno to nazwać apolitycznością. 

Po drugie: kandydat na sędziego Trybunału musi przez 10 lat wykonywać zawód radcy prawnego. Wykonywać zawód – czyli się z tego, choćby częściowo, utrzymywać. Powinien więc Pan przedłożyć pewną ilość opłaconych faktur za swoje usługi jako radcy. Zamiast tego udziela Pan wyjaśnień, których nie potrafię określić inaczej, jak „krętactwem”. Co jest dyskwalifikujące. 

A teraz nie formalnie – lecz zasadniczo. 

Cała historia naszej cywilizacji, obserwowana od czasów Karola Monteskiusza, to walka władzy sądowniczej z wykonawczą. Egzekutywa uważa, że sądownictwo to tylko przeszkoda w sprawnym wykonywaniu władzy. 

Jeśli było się pewien czas we władzy wykonawczej, to się tym przesiąka – i potem jest bardzo trudno przestawić swoje myślenie. Jak się było ministrem, to w duchu pozostaje się ministrem do końca życia. I po Panu to widać. Nawet w tym wywiadzie mówi Pan: „Po ostatnich wyborach posłowie przyjęli uchwałę mówiącą, że TK stracił zdolność wykonywania swojej funkcji”. 

Czyli Pan – mający być we władzy sądowniczej – uznaje, że Sejm uchwałą może zmieniać stan prawny organu władzy sądowniczej!! 

Trudno się jednak temu dziwić, skoro przyznaje Pan: „28 lat przepracowałem dla państwa w różnych urzędach, na wielu stanowiskach, od młodszego referenta do spraw legislacji w kancelarii Senatu aż po ministra nadzorującego wdrażanie politykę rządu”. Czyli nie pół roku, czy rok – tylko 28 lat przywykał Pan do bycia człowiekiem, który ma wykonywać polecenia przełożonych – a nie być niezależnym, jak przystałoby sędziemu!! 

Ustawodawca po to właśnie wymaga, by kandydat był przez 10 lat radcą prawnym – czyli przywykł do wydawania niezależnych opinij. A Pan przyznaje, że przez 28 lat Pana umysł był naginany w dokładnie przeciwnym kierunku!! Przez 28 lat Pan urzędniczał!!

Jest dla mnie oczywiste, że nie powinien Pan zostać członkiem Trybunału Konstytucyjnego – ani żadnego. To jedna sprawa – ale jest i druga. Nieprzyjemna. 

Sędzia TK wyrokuje w różnych, nieznanych dziś, sprawach. Nie jest to też jakaś wielka synekura. Energia więc, jaką Pan wkłada w to, by zacząć orzekać, budzi podejrzenie – a właściwie pewność – że nie jest Pan apolityczny, lecz został oddelegowany przez Egzekutywę do kurnika po to, by bardzo szybko połowa kur miała poprzegryzane gardła. 

Może Pan uniknąć tych podejrzeń: 

niech się Pan po prostu wycofa! 


Janusz Korwin-Mikke

piko
O mnie piko

Jaki jestem? Normalny - tak sądzę.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka