Na te pytania poznamy odpowiedź już po głosowaniu nad wotum nieufności, które odbędzie się jutro w Sejmie, ku wielkiej rozpaczy polityków PiS przed głosowaniem nie będzie mógł wystąpić techniczny kandydat na premiera profesor Piotr Gliński, który widocznie polubił swoją rolę "zgranej karty". Oczywiście Sejm nie da mandatu Glińskiemu, nie ma na to szans, koalicja spokojną większością go przegłosuje, ale sama ta inicjatywa ma pokazać pisowskiemu elektoratowi, że partia Jarosława Kaczyńskiego "walczy z reżimem Tuska".
Przyjrzyjmy się jednak bliżej samemu zjednoczeniu prawicy. Kto bardziej zyska na tym przedsięwzięciu? Moim zdaniem więcej ugra Solidarna Polska Zbigniewa Ziobro i Polska Razem Jarosława Gowina, obie partie nie mają już wyjścia, jedni muszą wrócić w szeregi PiS, drudzy muszą się z partią Kaczyńskiego połączyć bo inaczej ich czas w polityce dobiegnie końca. W całej rozgrywce istotną rolę odgrywa także Janusz Korwin-Mikke, który powoli zyskuje coraz więcej, ostatni sondaż daje mu już ponad 10% poparcia. Jarosław Kaczyński jako wytrawny gracz doskonale wie, że KNP może być dla PiS prawdziwym zagrożeniem, i dlatego trzeba wzmocnić pozycję PiS, jeśli Kaczyński nie chce kolejny raz wchodzić w egzotyczne koalicje.
Jaka przyszłość czeka Ziobro i Gowina? Mimo zapowiedzi, że to ma być współpraca na równych prawach, prawdopodobnie ci politycy będą kolejnymi przystawkami dla Kaczyńskiego, który w ten sposób "wykończył" już przecież Samoobronę i Ligę Polskę Rodzin.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)