Jesteśmy tuż po kolejnym odcinku serialu "Jesteśmy nieudolną partią, nie umiemy wygrywać wyborów". W pierwszej chwili pomyślałem, że nie ma co komentować wystąpienia Prezesa Kaczyńskiego, bo było ono równie słabe co wczorajszy występ Brazylikczyków w Belo Horizonte, ale zawsze mnie intrygowała nieudolność polityczna tego człowieka, który przecież mógłby spokojnie wypunktować D. Tuska gdyby tylko chciał, bo jest za co.
Ale z drugiej strony po co Prezes miał by to robić? Przecież życie wiecznie w opozycji jest bardzo wygodne, bo można do kabaretu zaprosić uznanego naukowca, który kłamie w Sejmie sugerując, że w Polsce nie ma wolnych wyborów.
Czy ktoś z Państwa potrafi wymienić choćby 3 członków rządu technicznego profesora Glińskiego? Szczerze mówiąc ja nie potrafię, i mam obawy, że ten rząd to byłaby typowa wydmuszka sterowana z tylnego siedzenia przez Jarosława Kaczyńskiego.
Na tle słabego wystąpienia Kaczyńskiego dobrze wygląda wystąpienie premiera Tuska, ale i ono nie było najwyższych lotów, chociaż słusznie premier wytknął Prezesowi kilka kłamstw jak choćby to o drogach, szkoda, że premier pominął kłamstwo Kaczyńskiego dotyczące kolei, każdy kto mieszka w okolicy linii Koluszki - Częstochowa wie, że praca tutaj idzie pełną parą, i że progres jest widoczny gołym okiem, oczywiście nikt nie ma zamiaru bronić rządu jeśli projekt "Pendolino" ostatecznie się nie uda, ale i o tym Prezes Kaczyński zapomniał.
Z dużej chmury spadł mały deszcz, ale przecież to było wiadomo od samego początku. Z jednej strony szkoda mi Piotra Glińskiego, ale z drugiej on sam z własnej woli pozwoli się ośmieszać przed opinią publiczną i szargać dobre imę polskich naukowców.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)