Od jakiegoś czasu lubię rozpoczynać dzień od przeglądu portali niepokornych i niezależnych mediów. Z zainteresowaniem zaglądałem tam także po wyborze Donalda Tuska na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. O pewnego rodzaju rozproszeniu pisałem w ostatniej notce, jednak w ostatnich dniach na wspomnianych portalach pojawiła się coś niesłychanie interesującego. Otóż, elekcja polskiego premiera to mógł być efekt handlu pomiędzy premierem Wielkiej Brytanii a Donaldem Tuskiem, który przy okazji mógł w wyniku transakcji zdradzić Polaków mieszkających na Wyspach Brytyjskich.
Więcej na ten temat napisał redaktor Wszołek:

źródło: niezależna.pl
Przy porannej kawie przyszło mi do głowy całkiem inne rozwiązanie zagadki nowego szefa Rady Europejskiej. Pamiętają Państwo spotkanie Tuska i Putina na sopockim molo w 2009 roku? Wtedy to miało dojść do swoistej zdrady prezydenta Kaczyńskiego, który jak wiadomo padł ofiarą zamachu w kwietniu 2010 roku. Być może dziś sytuacja wygląda dokładnie tak samo, być może Tusk dogadał się z Putinem, i dzięki temu to on został wybrany na stanowisko "prezydenta" Europy. Główna partia opozycyjna praktycznie codziennie powtarza, że Donald Tusk to polityk prorosyjski, może więc coś w tym jest? Być może swoje "trzy grosze" do sprawy dołożyła również kanclerz Merkel, która mogła pośredniczyć pomiędzy Putinem a Zachodem.
Sprawa jest rozwojowa, ale trzeba taką możliwość brać pod uwagę w tych niepewnych czasach.
PS. Notka miała na celu pokazać paranoiczne teorie prawicowo-niepokornego śrowiska, które wszędzie doszukuje się zdrady, teorii spiskowej i tym podobnych ciekawostek.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)