Właśnie mija miesiąc od mojej ostatniej notki, wiele się w tym czasie wydarzyło, upadły obiecujące kariery polityczne, Wiceprezes Macierewicz opublikował kolejny raport zbliżający nas do prawdy o tragedii smoleńskiej, ale jedna rzecz pomimo upływu lat pozostaje niezmienna - PiS nie umie przegrywać z godnością.
Po tym jak Prezes Kaczyński publicznie ogłosił, że ostatnie wybory zostały sfałszowane, przyszedł czas okazanie swojego niezadowolenia na ulicy, poprzez wielką manifestację, którą PiS zorganizuje 13 grudnia. Marsz cieszy się sporym zainteresowaniem, w jego komitecie zasiądą między innymi aktorzy K. Łaniewska i J. Zelnik, satyryk J. Pietrzak, i co najważniejsze wielu duchownych. O ile poglądy pana Pietrzaka są ogólnie znane, o tyle obecność biskupów na wiecu partii politycznej może nieco dziwić, bo miejscem Kościoła nie jest manifestacja polityczna.
Hasłem demonstracji jest walka o demokrację, bo zdaniem organizatorów, ta w Polsce jest zagrożona. Oczywiście do końca nie wiadomo co miałoby zagrażać naszej demokracji, ale chwytliwe hasło może przyciągnąć zwolenników Jarosława Kaczyńskiego, który ma być liderem tej walki, czyli kimś, kim nie był w latach osiemdziesiątych.
Zastanawiam się, po co Prezesowi Kaczyńskiemu ta manifestacja? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, nie zgodzę się z tym, że chodzi o podpalenie Polski, bo na to Prezes Kaczyński jest za słaby, ale być może chodzi o rozładowanie emocji po kolejnych przegranych wyborach.


Komentarze
Pokaż komentarze (77)