Trudno przejść obojętnie obok pomysłu przekazania przez państwo kilkunastu milionów złotych na budowę narodowej świątyni jaką ma być Świątynia Opatrzności Bożej. Trudno, bo żyjemy w kraju w którym hierarchia kościelna ma wpływ na istotne dla obywateli kwestie, a państwo spełnia praktycznie każdą (nazwijmy rzecz po imieniu) zachciankę tychże hierarchów nie dbając o swoich obywateli.
Niedawno opinia publiczna została poinformowana o innym podarku od państwa dla Kościoła:
http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1597837,1,fundusz-koscielny-zostaje-i-rosnie.read
Zastanówmy się co Kościół daje państwu. Czy mamy uregulowaną kwestię in vitro? Czy mamy uregulowaną kwestię związków partnerskich w których żyje spora część ((duże prawdopodobieńśtwo, że także wierzących) Polaków? Odpowiedź jest wszystkim powszechnie znana, nie nie mamy, bo polscy politycy odczuwają lęk przed hierarchami, którzy kiedy trzeba mogą im zaszkodzić.
Od jakiegoś czasu mamy w Polsce problem z jasnym,czytelnym wskazaniem roli Kościoła w państwie. Niecałe dwa tygodnie temu wszyscy żyliśmy w napięciu, czy biskupi pójdą razem z Prezesem Kaczyńśkim w marszu upominającym się o demokrację i wolność mediów, dzięki szczęśliwej interwencji papieskiego nuncjusza nie poszli, i chwała im za to.
Jasne jest, że na tym marszu biskupi nie byliby tylko tłem dla Kaczyńskiego i jego współtowarzyszy, jasne jest, że któryś z pewnością zabrałby głos, i Platformie mocno by się oberwało od tych, którzy pobierają z kasy państwa poważne kwoty, bo policzmy, wspomniane wyżej 118 mln (tzw. Fundusz Kościelny) + 16 mln przeznaczone na ŚOB daje to nam ponad 130 mln złotych, które otrzyma Kościół Katolicki, ten sam który blokuje reformy istotne dla zwykłych obywateli.
To nie kto inny jak były premier publicznie obiecał, że nie będzie więcej klękał przed biskupami. Czyżby po odejściu Donalda Tuska partia podjęła inną decyzję?


Komentarze
Pokaż komentarze (8)