Jakiś nieprawdopodobny szum powstał wokół książki "Beskidzkie rekolekcje" autorstwa Wandy Półtawskiej. "Gazeta Wyborcza" postanowiła zaprezentować w minionym tygodniu czytelnikom specjalny serial reporterski w pięciu odcinkach, poświęcony tej sprawie. Tomasz Terlikowski w swoim blogu stwierdził niedawno, że teksty w "GW" to nic innego jak "obrabianie Wojtyły". Zabieg ten ma na celu podkreślenie, że tak naprawdę poglądy Jana Pawła II na takie dziedziny życia jak aborcja, eutanazja, czystość przedmałżeńska nie były konserwatywne - papież, a wcześniej biskup i kardynał Wojtyła znalazł się pod zgubnym wpływem takich osób jak właśnie pani doktor Wanda Półtawska.
Ciekawa historia z tą książką. Żeby było jasne - moim zdaniem opublikowanie jej nie powinno być krytykowane przez hierarchię. Dlatego nie zgadzam się z kard. Dziwiszem, abp. Życińskim czy ks. Adamem Bonieckim, którzy zarzucają krakowskiej lekarce narcyzm, chęć zdobycia popularności czy uzurpowanie sobie prawa do szczególnej więzi z ks. Wojtyłą. Książkę mam, czytałem dopiero kilka jej pierwszych stron, ale zamierzam przeczytać całą, może tego lata. O tym, że się ukazała, dowiedziałem się w lutym tego roku.
Naprawdę, nie widzę nic złego w tym, że pani Wanda "Dusia" zdecydowała się opublikować posiadane przez siebie świadectwa świętości Wojtyły. Ma do tego święte prawo, a nawet obowiązek. Przecież to sam papież powiedział "Dusi", na jej pytanie czy powinna spalić listy i pamiętniki, "szkoda". Zdaje się, że także spowiednik pani doktor nalegał na ich publikację w formie książkowej. W czym zatem tkwi problem? Przecież to piękna sprawa, taka książka! Ile osób wybierze się teraz na beskidzkie szlaki, by podziwiać przyrodę tego zakątka?
A może komuś zależy na dyskredytacji poglądów "Dusi", skrajnie przecież konserwatywnych i bardzo dzisiaj niepopularnych? I stąd ta cała "afera", która, podkreślmy to jeszcze raz, wydaje mi się być przysłowiową burzą w szklance wody?
41
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze