Lech Wałęsa jest najlepszym symbolem III RP – państwa najbardziej skorumpowanego w Europie, państwa o charakterze wręcz mafijnym, gdzie do tej pory nie rozwikłano żadnej tzw. dużej afery i gdzie ciągle te afery „pod patronatem” mają miejsce. Wszystko pod „patronatem” lokalnej, postkomunistyczno–policyjnej mafii (lokalni politycy SLD i policjanci) współpracującej z bandytami, chcącymi kontrolować i trzymać wszystkich przedsiębiorców pod swoim butem. Śmierć Krzysztofa Olewnika, dla niepokornych powinna być poważnym ostrzeżeniem.
Sprawa Krzysztofa Olewnika, nigdy nie została i nigdy nie zostanie wyjaśniona. Prokuratorzy, którzy zajmowali się tą sprawą – mataczyli i zacierali ślady – dosłownie w ostatnich tygodniach, otrzymali awans od ministra sprawiedliwości Ćwiąkalskiego. To dobitnie pokazje czyje ten rząd reprezentuje interesy, bo na pewno nie państwa prawa i nie państwa sprawiedliwości.
W ostatnim czasie, bardzo głośna stała się sprawa byłego prezydenta Polski Lecha Wałęsy, a wszystko to z powodu ukazania się książki naukowców z IPN-u, doktorów Sławomira Ceckiewicza i Piotra Gontarczyka pt. „SB a Lech Wałęsa przyczynek do biografii” o współpracy Wałęsy z komunistycznymi służbami PRL-u. Napisano na ten temat już bardzo wiele, i można by w końcu odetchnąć z ulgą: „lepiej późno niż wcale”. Tylko czy rzeczywiście prawda o Wałęsie przebije się do szerokiego grona Polaków? Bardzo w to wątpię. Szczególnie obserwując masową akcję dezinformacyjną, dosłownie na wszystkich poziomach propagandy. Tym razem, co prawda nie wypowidziano tego głośno, ale najwyraźniej znowu obowiązuje hasełko: „wszystkie łapki na pokład” dla ratowania agenta „Bolka”. Świetnie to widać w głównym nurcie informacyjnym, w prasie czy też na wielu stronach internetowych, to uaktywnienie różnych agenturalnych i postkomunistycznych „harcowników” jest więcej niż widoczne.
Natomiast ciekawa jest postawa samego Wałęsy, to już nie jest nawet kompromitacja, to po prostu żenada, totalny obciach, wstyd i wszystko to razem wzięte. Po prostu, Wałąsa jest idealnym symbolem, wszystkich tych tzw. „obalonych” komunistów...
W ostatnich dniach, „Wielki Elektryk” znowu kilka razy „skromnie” przypomniał, jak to sam jeden obalił wstrętnych komunistów, tylko że tak gwoli prawdy, to pierwszym prezydentem III RP był komunista i sowiecki agent Jaruzelski, drugim – komunistyczny agent Wałęsa, trzecim – komunistyczny agent Kwaśniewski, kolejnym prezydentem był Lech Kaczyński wściekle atakowany przez poskomunistyczno-liberalny UKŁAD, co może świadczyć, że agentem nie był i nie jest. Podobnie było z osobami na stanowisku premiera, prawie wszystko PO-obsadzane z klucza komunistyczno-agenturalnego. Taki sam schemat obowiązywał przy obsadzaniu wszystkich stanowisk wysokiego i średniego szczebla aż do samego dołu. Więc znowu można by zawołać: „obaleni komuniści pilnie poszukiwani!”.
Postawa „pójścia w zaparte”, jest typową dla wielu przed Wałęsą ujawnionych kapusi, donosicieli i współpracowników SB – zgodnie zresztą z instrukcją tejże SB.
Czasy gdy Wałęsa prowadzony był „na sznurku”, gdy był jednym z wielu donosicieli i kapusi jakich SB w zakładach pracy miała tysiące, z pewnością należą do odległej przeszłości.
Wraz ze wzrostem znaczenia i coraz większych wpływów, Wałęsa był i musiał być traktowany w sposób szczególny, zresztą nie on jeden.
Tłumaczenia Wałęsy odnośnie współpracy z SB, są wyjątkowo pokrętne i mętne. Wałęsa tłumaczył, że „Bolków” tylko na terenie Gdańska było kilkudziesięciu, a później, że było ich czterech, itp...
Ciekawe tylko, dlaczego do Wałęsy gdy był prezydentem trafiły te „właściwe” akta a nie jakichś innych „Bolków”? Z teczki „Bolka” zniknęło kilkaset stron dokumentów, gdy trafiły na biurko – urzędującego wtedy prezydenta Wałęsy. I to jest naprawdę skandal. To tylko pokazuje, że rola Wałęsy była, dużo, dużo gorsza niż ta przedstawiona na podstawie „strzępów” materiałów, które nie zostały wcześniej zniszczone.
Wałęsa ukradł nie tylko materiały dotyczące jego osoby, ale również opracowania wielu innych osób, również zostały zdekompletowane. To pokazuje, że praca agenturalna Wałęsy nie została zakończona ani w latach 70-tych, ani w 80-tych, ani w 90-tych jak wielu naiwnych twierdzi, ale trwa w najlepsze do teraz, to świetnie widać i to bez szkła powiększającego.

To co jest w tym przypadku jeszcze warte zwrócenia uwagi, to uważne przyglądanie się kto z publicystów, redaktorów, polityków czy też z tzw. szerokiego kręgu „ludzi kultury” broni i mataczy przy Wałęsie, bo wtedy niemal w stu procentach będziemy wiedzieli z kim mamy do czynienia.
Prawda, tak czy inaczej się obroni, a zakłamywanie i fałszowanie historii, jest też historią.
Krzysztof Wojciechowski - Ottawa, Kanada
[ z listów do redakcji Iskier ]


Komentarze
Pokaż komentarze