To chyba nie przypadek, że na Zachodzie powstało powiedzenie "Pijany jak Polak".
http://www.nysun.com/new-york/citys-polish-community-up-in-arms-over/42890/
Proponował nawet, aby zamienić kościół katolicki na duży garaż dla luksusowych samochodów osobowych.
Wygląda na to, że jego marzenia już wkrótce staną się faktem. Kiedyś była to zapyziała dzielnica dwu- trzypiętrowych zaniedbanych i rozwalających się domków.
To właśnie polscy imigranci, pracujący głównie w firmach budowlanych, własnym sumptem je remontowali i rozbudowywali. Greenpoint zmienił się nie do poznania. Polskie sklepy, kawiarnie, restauracje, piekarnie, dwa kościoły, itd. Greenpoint ma jednak "pechowa" lokalizacje. Blisko stad na Manhattan a co gorzej, sąsiaduje z Williamsburgiem, dzielnica ortodoksyjnych Żydów, (u których zresztą pracują setki polskich sprzątaczek, służących i opiekunek dzieci i ludzi starszych). Na Williamsburgu, gdzie przeciętna rodzina ma 10cioro dzieci robi się ciasno. Greenpoint jest wiec łakomym kaskiem. Żydowscy deweloperzy wykupują działki, na których powstają wielopiętrowe bloki mieszkalne. Czynsze powoli staja się zbyt wysokie dla Polaków, którzy wynoszą się do innych, tańszych dzielnic. Polscy właściciele domków (tzw. landlordzi) nie wahają się przez chwile, kiedy pojawiają się "Amerykanie" proponujący $ 500 miesięcznie więcej za mieszkanie i pozbywają się polskich lokatorów. Następnie polscy landlordzi otrzymują oferty "nie do odrzucenia" i sprzedają swoje domki. Tak to powoli zmienia się polska dzielnica.
Na niewiele zdają się apele polskich księży, aby wynajmować mieszkania przede wszystkim Polakom. Kościół, który sto lat temu zbudowali ze swoich oszczędności polscy imigranci zaczyna świecić pustkami. Może już niedługo spełni się marzenie żydowskiego urzędnika z władz miejskich, żeby zamienić nasz kościół na olbrzymi garaż. Kiedyś jego "koszerni" pobratymcy w krajach komunistycznych realizowali podobne wizje. Na szczęście to im nie całkiem wyszło. Czyżby chcieli teraz spróbować tego samego w Ameryce?
Stworzyli już nowa ideologie liberalizmu i poprawności politycznej, która jednak jakoś dziwnie w wielu miejscach przypomina ideologie, która my Polacy już kiedyś poznaliśmy na własnej skórze.
Gdybym nie bal się zarzutu antysemityzmu, zacytowałbym powiedzenie znanej polskiej poetki Lusi Ogińskiej, ze przypominają oni aligatora w sadzawce. Tam gdzie sie pojawi, inne stworzenia nie maja szans na przeżycie.
Stan Sas
[ z listów do redakcji Iskier ]



Komentarze
Pokaż komentarze (4)