1 obserwujący
3 notki
7445 odsłon
5484 odsłony

"Boże Ciało" - najgroźniejszy antykatolicki film od czasu "M. Joanny od Aniołów" z 1961 r.

pb
pb
Wykop Skomentuj5

W rocznicę premiery jeden z najniebezpieczniejszych antykatolickich filmów wchodzi (13.10) na platformę Netflix, gdzie będzie mógł być (potencjalnie) obejrzany przez blisko 200 milionów ludzi z całego świata. Co on może im powiedzieć o współczesnej Polsce, naszej wspólnocie, o naszym Kościele, o nas samych? Niestety niewiele dobrego...Poniżej znajdziecie Państwo moją recenzję z zeszłego roku o tym filmie. Przypomnienie jej wydaje mi się mocno aktualne, bowiem Jan Komasa swoim filmem wyznaczył kierunek i estetykę dla ambitniejszych, antykatolickich filmów, których zapewne będzie przybywać. O niebezpiecznej mocy tego filmu świadczy również fakt, iż jego czarowi uległa znaczna część konserwatywnej krytyki, co wywołało u mnie luźne skojarzenie z częścią XVIII wiecznych, francuskich katolików wstępujących do lóż i oklaskujących przyśpieszenie swojej dekapitacji...;-). Nawet jeśli, chcąc nie chcąc, moja perspektywa jest mocno politologiczna, de facto całkowite pominięcie w recenzjach kontekstu w jakim ten film powstał (w pewnym zakresie wybrzmiewają mi tu słowa Thomasa Manna "W naszych czasach znaczenie losu człowieka ukazuje się w kategoriach politycznych") było bardzo rozczarowujące, bowiem to właśnie Ci recenzenci  ukształtowali moją wrażliwość patrzenia na "filmowy świat" i mam (miałem?) do nich pełne zaufanie. Było to tym bardziej niezrozumiałe, gdyż przecież wszyscy wiemy, że od 2015 r., mamy w Polsce nową świecką tradycję w której filmy antykatolickie mają swoje premiery w zgodzie z kalendarzem wyborczym...( Kler IX.2018 (wybory samorządowe); Tylko nie mów nikomu V.2019 (wybory do europarlamentu); Boże Ciało X.2019 (wybory parlamentarne); Zabawa w chowanego V.2020 (wybory prezydenckie))

Jest to wersja skrócona i publicystyczna powstała with a little help of my friends (thank you with love).  W wersji akademickiej trochę się rozpisałem ("wyszło mi" 18 stron, doprawdy daruję Szanownemu Czytelnikowi tak długą lekturę w naszych "szybkich" czasach), gdzie badałem też już mocno inside'rskie tropy  (m.in. np. nieprzypadkowość imienia głównego bohatera nawiązującego moim zdaniem do Księgi Daniela i jej proroctw, millenaryzmu lub przypowieści o "kolosie na glinianych nogach" etc). Być może kiedyś ją opublikuje, zobaczymy. Tymczasem życzę miłej lektury i będę wdzięczny za komentarze i inspiracje. #film; #bozecialo; 


Film „Boże Ciało” Jana Komasy – kilka kontekstów w świetle wielkiego święta katolickiego.

Uroczystość Bożego Ciała przypomina katolikom, że poza Chrystusem i jego Ciałem, Świętym Kościołem Powszechnym i jego Formą łatwo jest zgubić drogę do Boga, ponieważ powołani jesteśmy do życia we wspólnocie. Z racji, że w ostatnich 5 latach w polskich mediach pojawiło się kilka głośnych filmów o wymowie antykatolickiej i antykościelnej – w tym „Boże Ciało” Jana Komasy – warto przypomnieć kilka zabiegów manipulacyjnych wykorzystywanych w historii polskiej kinematografii, a mających na celu szerzenie kłótni pomiędzy wiernymi, tworzenie rozłamu we wspólnocie, a w konsekwencji odczucie zniechęcenia prowadzące do laicyzacji.

Należy zaznaczyć, że każdy z nas, katolików, który miał w trakcie oglądania tego filmu „mieszane uczucia” (od uznania dla kunsztu filmowego, przez zażenowanie wulgarnością pewnych scen, po duszny niepokój aksjologiczno–metafizyczny) zareagował prawidłowo, zdradzając typowe objawy zatrucia informacyjnego oraz chaosu pojęć i wartości. W takim stanie polscy katolicy, wedle założeń młodego reżysera Jana Komasy, mają przystąpić do dialogu „o pojednaniu, o wspólnocie”. Czy w istocie twórczość artysty okrzykniętego „reżyserem ludzi młodych” jest wciąż „poszukiwaniem” formy, czy może reprezentuje kilka dobrze znanych zabiegów manipulacyjnych? Zadając sobie to pytanie, chętnie podzielę się kilkoma myślami odnoszącymi się do fabuły filmu, a także jego promocji, bo jak mówi sam autor omawianego obrazu: „Pytają mnie, to odpowiadam. Twórcę trudno oddzielić od jego dzieła”.

Fabuła.

Fabuła filmu oparta jest na sprytnym zabiegu. Chłopak z poprawczaka na fali fascynacji kapelanem więziennym chciałby wstąpić do seminarium. Nie może tego zrobić i gdy nadarza się wyjątkowa okazja, zamiast dotrzeć do stolarni, gdzie podczas zwolnienia warunkowego ma podjąć pracę, trafia do małej miejscowości, w której podszywa się za księdza. Początkowo myśli, że będzie udawał go przez chwilę, ale sytuacja w jakiej się znalazł, sprzyja przedłużeniu tej maskarady i pewnemu „dotknięciu” marzenia o powołaniu. Sceny te rozgrywają się po tych, w których kamera uchwyciła niedoszłego „księdza Daniela” na braniu mocnych narkotyków, naturalistycznej scenie seksu, podczas którego za sprawą bohatera kobieta jest silnie uprzedmiotowiona, a także sceny, w której w poprawczaku pilnuje drzwi, gdy inni chłopcy gwałcą jedną z wybranych pomiędzy sobą ofiar. Sceneria sprawia, że już od początku filmu widz nie jest pewny, czy ma współczuć głównemu bohaterowi, czy raczej go potępiać, ponieważ pokazywany jest on w pewnym kontekście społecznym tj.: „systemie”, którego jest ofiarą - typowej post-marksistowskiej dialektyce, do której nawiązuje także głośny film „Joker” Todda Philipsa.

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura