Chciałem napisać o moich przewidywaniach wyborczych. O tym, że kolejne wpadki Komorowskiego powinny (muszą) go pogrążać. Ale zaraz pomyślałem sobie, że może robię ten sam błąd co zwykle, to znaczy uznaje, że jak ja coś widzę czarno na białym to podobnie widzą to inni. Że jak facet się ewidentnie błaźni to to ma jakieś konsekwencje. A chyba niekoniecznie tak jest.
Zacznijmy od tego gazu łupkowego. Ponieważ jestem geologiem, to wiem troszkę więcej na ten temat. Otóż gaz i ropa, czyli węglowodory, to bardzo specyficzne złoża. Specyficzne dlatego, że zwykle wydobywa się je nie ze skały w której pierwotnie powstały (tzw. skały macierzystej), tylko ze skały w której się później wtórnie zgromadziły – tzw. skały zbiornikowej. Żeby skała mogła mieć własności zbiornikowe musi być spełnione wiele warunków, z których najważniejsze to posiadanie porowatości, czyli pustek w których węglowodory mogą się gromadzić, i to tzw. porowatości efektywnej, czyli takiej w której pustki są ze sobą połączone tworząc sieć, bo tylko wtedy możliwa jest migracja ropy i gazu. Po drugie musi powstać tzw. pułapka strukturalna, czyli najprościej mówiąc skała zbiornikowa musi być od góry przykryta warstwami nieprzepuszczalnymi. W przeciwnym razie węglowodory jako lżejsze od wody, która jest głównym wypełnieniem przestrzeni porowych w skałach, po prostu uleciałyby do atmosfery i ze złoża nici.
Złoża gazu w łupkach są przełomem, bo po raz pierwszy próbuje się pozyskiwać gaz nie z wtórnego nagromadzenia w skałach zbiornikowych, ale bezpośrednio ze skał macierzystych. Główny problem polega na tym że łupki te nie posiadają porowatości efektywnej i dlatego trudno jest ten gaz z nich wydobyć. To samo jest zresztą powodem tego że on nadal tam jest. Podstawowym sposobem odzyskania gazu z takich skał jest próba ich uszczelinowacenia, tak żeby uzyskać porowatość efektywną. Robi się to bądź fizycznie (podziemne kontrolowane wybuchy), bądź chemicznie (selektywne ługowanie skały). Potrzebny jest do tego pionowy odwiert i odchodzące od niego na pewnej głębokości odwierty poziome. Pomysł odkrywkowej eksploatacji ropy i gazu jest z natury rzeczy absurdalny.
Technicznych szczegółów eksploatacji marszałek Komorowski znać oczywiście nie musi. Chociaż jest dobra zasada – jak nie wiesz to pytaj. Ale powinien mieć minimum zdrowego rozsądku. Jak można sobie wyobrazić w ogóle odkrywkową eksploatację gazu? Jak go zbierać, jak go wyłapywać? Do tego nie trzeba żadnej fachowej wiedzy, żeby natychmiast zauważyć że to bzdura. Obśmiała się z tego nawet moja ośmioletnia (!) córka.
Aha i jeszcze jedno. Polska rzeczywiście ma duże złoża gazu łupkowego. Może nie jest to drugi Kuwejt, ale zdecydowanie jest po co się schylić
Gorzej jeśli to nie głupota a zła wola, albo złe podszepty. Kto mu to zasuflował? Gazprom?
No i teraz do sedna. Czy to obniży notowania Komorowskiemu? Wątpię. Już słyszę, że to taki niewinny lapsus. Twórczo rozwinął to zresztą Sławomir Nowak mówiąc, że to oczywiście jest metoda odkrywkowa, bo żeby coś wydobywać to trzeba to najpierw odkryć! Genialne, prawda?
Platformie nie zaszkodziło skandaliczne zachowanie posła Sekuły na komisji śledczej zadającego pytania do pustych krzeseł innych członków komisji „czy nie ma więcej pytań”, uprzednio skracając zapowiadany czas przerwy. Ależ ich sprytnie wykiwał!
Platformie nie zaszkodziło, to co w tzw. normalnym kraju byłoby nie do pomyślenia, gdy Wajda mówił że „mamy przyjaciół w TVN i w innej telewizji”. Przecież to zgroza – kompromitacja i dla kandydata i dla stacji telewizyjnej. Ale gdzie tam – to przecież prywatna opinia pana Wajdy.
Szkoda wymieniać te wszystkie „Norwegia w Unii Europejskiej”, „deficyt budżetowy a dług publiczny” i inne. Ważna jest przecież walka z kaczyzmem. Jarosław Kaczyński powiedział przecież kilka lat temu frazę o ZOMO, dzieląc Polaków. I to było straszne


Komentarze
Pokaż komentarze (7)