Od kiedy PiS przegrało wybory mam znacznie więcej czasu. Przestałem żyć polityką. Wiadomości oglądam wreszcie jedne dzieniie (a i to niekoniecznie). Mam czas na książki, pracę, zabawę z dzieckiem. W tym sensie rzeczywiście "żyje mi się normalniej". Media zresztą robia co mogą abym w tym błogostanie trwał. Same krzepiące informacje, same sukcesy.
Tylko jedno mnie dziwi. Dlaczego tak wielu moich znajomych - wyborców i zdeklarowanych zwolenników PO, raptem ogłasza, że oni też nie interesują się polityką? Rozrasta się swoista epidemia apolityczności. Nie chcą o tym rozmawiać, a gdy próbuję o coś spytać, to mówią, że ich to w zasadzie nie obchodzi.
Jak pytam:
- co z podatkiem liniowym,
- co z Euro 2012,
- co z autostradami,
- co z reformą służby zdrowia,
-co z rynkiem nieruchomości,
- co z czymkolwiek, czym miał się zając nowy, superfachowy rząd,
to okazuję się, że to nie jest warte rozmowy.
Nie warto też rozmawiać o pośle Palikocie, o pani Piterze, o senatorze Niesiołowskim, o kolejnych odwołaniach w ministerstwach, o czystkach w każdym praktycznie resorcie, że nie wspomnę o strajkach np.. Są apolityczni - dalecy od tego. "Proszę mnie z tym nie kojarzyć".
Trochę to śmieszne, a trochę nie fair. Bo przez dwa lata ja niemal na co dzień byłem wywoływany do odpowiedzi:
- A słyszałeś, co powiedział Kaczyński (oczywiście jakąś kompletną bzdurę odpowiednio zmanipulowaną przez TVN 24),
- a znasz nowy dowcip o Kaczorach (skądinąd zawsze na jednakowo wysokim poziomie)?
- A czy już wreszcie przejrzałeś na oczy?
- a popatrz chcą nas zmusić do podpisywania lojalek.
- a świat się z nas śmieje.
- a Lepper, a Giertych, a Ziobro,
- a dworzec we Włoszczowej, itp, itd.
Ci ludzie żyli polityką na codzień. Każdego dnia dostawali nową porcję oburzających informacji. Wtedy nie było miejsca na apolityczność.
Miejcie do cholery na tyle odwagi i honoru żeby trochę pobronić swoich pupili. Nie chowajcie od razu głowy w piasek i nie uciekajcie w apolityczność. Wyście im uwierzyli, ja nie. To teraz się troszkę powstydźcie!


Komentarze
Pokaż komentarze