Rosyjski przedstawiciel przy NATO Dimitry Rogozin znalazł się dzisiaj na czołówkach polskich mediów elektronicznych. Wszechstronnie wykształcony – zakończył studia dziennikarskie i ekonomiczne, posiada również doktorat z filozofii – Rogozin w dość ostry sposób przywołał Polskę do porządku, wskazując jej miejsce w szeregu.
Krytyka Rogozina dotyczy planów umieszczenia w Polsce amerykańskiej tarczy antyrakietowej, której Rosja jest otwarcie niechętna. Raz po raz słyszymy groźne pomruki z Moskwy – raz, że w nasze największe miasta wycelowane zostaną rakiety z głowicami atomowymi; raz, że Rosja odpowie w asymetryczny sposób etc. Z tym większym zdziwieniem przyjęto niedawną wypowiedź szefa rosyjskiej dyplomacji Ławrowa, który stwierdził, że Rosja nie ma przecież prawa weta w stosunku do decyzji o lokalizacji tarczy.
Co powiedział Rogozin? Przypomniał Polakom, że kiedy nasz kraj sytuował się na linii konfrontacji, wychodził na tym fatalnie. Wskazał, że bardzo istotne jest utrzymywanie dobrych relacji ze wszystkimi sąsiadami. Gdyby pominąć ostrą retorykę, Rogozin powiedział najprawdziwszą prawdę – II RP miała fatalne relacje ze wszystkimi sąsiadami, z wyjątkiem Rumunii. Jak to się skończyło? Rogozin przypomina, że Polska utraciła w II wojnie światowej 1/3 swojej ludności.
Słowa rosyjskiego przedstawiciela przy NATO wielu zbulwersowały. W końcu jest on wysokim urzędnikiem na ważnej placówce. Jednak nie można jej przeceniać. Po pierwsze, Rogozin to zagorzały nacjonalista. Po drugie, Rosjanie zawsze brylowali w ostrości retorycznej, za którą rzadko szły jednak czyny.



Komentarze
Pokaż komentarze (30)