Napisałem kiedyś bloga: „Czy przygniecie nas lawina informacyjnego szumu?”.
Opisałem w nim, jak brak wdrożonego modelu danych dla 7 milionów adresów potrafi sparaliżować urzędy, firmy i instytucje publiczne — czyli dokładnie te miejsca, które powinny działać najsprawniej, bo od nich zależy codzienne funkcjonowanie państwa.
Myślałem wtedy, że to tylko teoria, systemowy problem, który brzmi groźnie głównie na papierze. Niestety — życie właśnie dostarczyło mi kolejnego, bardzo praktycznego przykładu. Tym razem bohaterem farsy są… kody pocztowe i dane adresowe na przesyłkach.
Krótki opis kabaretu jakiego doświadczyłem
Przesyłkę wysłałem na poprawny adres Barniewice, ul. Dębowa, nr XXX, 80-299 Gdańsk
Przesyłka nie dotarła.
Zniknęła w systemowej czarnej dziurze.
Od dwóch miesięcy reklamuję przesyłkę — w Poczcie Polskiej oraz w instytucji nadzorującej UKE.
Dotychczasowy wynik reklamacji
Proszę udać się do swojej placówki pocztowej, odebrać zwróconą przesyłkę (za dodatkową opłatą) i nadać jeszcze ją raz (za kolejną opłatą).
Czyli mówiąc krótko mam przyznać się do nieznanego mi błędu, jeszcze raz nadać przesyłkę z tym samym adresem i ponieść za to dodatkowe koszty.
Jak powinno być (wersja dla cywilizowanych systemów)
Każda poprawnie zaadresowana przesyłka powinna zawierać podstawowe dane:
- miasto, ulicę(jeśli jest ulica), numer budynku,
- kod pocztowy.
Docelowo — w nowoczesnym modelu danych — ulica i miejscowość powinny być identyfikatorami (np. TERYT SIMC, TERYT ULIC).
Ale zostawmy na chwilę tę „kosmiczną technologię przyszłości” i skupmy się na czymś prostszym.
Kod pocztowy jako działający identyfikator
Kod pocztowy to oficjalny identyfikator przypisany do konkretnego obszaru, utrzymywany przez Pocztę Polską, publikowany w oficjalnych spisach PNA, wydawany w różnych formatach, aktualizowany, dokumentowany.
Jednym słowem kod PNA to fundament systemu który powinien działać we wszystkich procedurach operacyjnych w tym również w doręczeniach przesyłek.
Zamiast tego funkcjonuje dodatkowy byt „tekstowa nazwa placówki pocztowej”
To właśnie to tekstowe pola opsiowe jest tworm wprowadzajacym największy chaos:
- nie jest jednoznaczne,
- nie jest identyfikatorem,
- nie jest stabilny,
- bywa nieznany nawet pracownikom poczty,
- jest kompletnie nieistotny dla nadawcy.
Mimo to ten kreator chaosu bywa ważniejszy niż kod pocztowy.
Praktyka bywa taka jak tutaj opisuję.
Poczta Polska zamiast operować kodem pocztowym jako identyfikatorem, produkuje nadawcy zwrotny szum informacyjny w formie komunikatów zastępczych typu:
-nie wskazano właściwej placówki pocztowej do obsługi doręczenia (co nie jest prawdą),
- doręczyciel podjął próbę doręczenia ale nieskuteczą (gdyż pomylił sobie placówki pocztowe).
Czyli tłumacząc z języka urzędowego na ludzki, kod pocztowy dla Polskiej Poczty ma znaczenie głównie dekoracyjne. Zgodnie z dostarczonymi komunikatami , nadawca powinien wiedzieć która placówka, który doręczyciel, które biurko będzie daną przesyłkę obsługiwać.
Uwaga: Jeśli adres dla doręczyciela byłby rzeczywiście nieczytelny to przesłyłka powinna pozostać w depozycie placówki pocztowej z identyfikatorem 80-299 aż do momentu zgłoszenia się odbiorcy.
Finał cyrku
Na razie informacyjny szum generowany przez Pocztę Polską i i jej "mistrzowskie ruchy" obsługi reklamacji pozwoliły zamącić sprawę i uniknąć odpowiedzialności za niedoręczenie.
Docelowo będę interweniował aż do odzyskania przesyłki i obciążenia odpowiedzialnością za jej niedostarczenie przez Pocztę Polską.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)