5 obserwujących
101 notek
91k odsłon
469 odsłon

Geopolityka kwantowa

Wykop Skomentuj6

Bajka

Dawno, dawno temu, w środkowej Europie, było sobie poukładane i przewidywalne społeczeństwo, zwące siebie Niemcami. Żyli oni w sposób uporządkowany, do tego stopnia, że byli w stanie opracować bardzo dokładne proste zasady, według których funkcjonował ich kraj. Dla przykładu: gdy jakiś Niemiec zaparkował samochód w dowolnym miejscu swojego kraju, to o ile w międzyczasie nie przeszła tamtędy klęska żywiołowa, znajdował go potem w tym samym miejscu bez żadnych strat. To samo tyczyło się innych rzeczy. Każe zdarzenie dawalo się jednoznacznie wytłumaczyć. Gdy komuś coś ginęło, zawsze po jakimś czasie znajdował ogłozenie, że ktoś to coś znalazł i czeka na właściciela, aby mu oddać zgubę.

Jednak cały ten uporządkowany świat stanął w obliczu kryzysu mentalnego, gdy rządni wiedzy i przygód niemieccy naukowcy i odkrywcy zaczęli penetrować nieznane tereny na wschód od Odry. Od razu zaczęły pojawiać się dziwne doniesienia o znikających nagle samochodach oraz innych rzeczach. Wielu niemców musiało wracać do swojego kraju piechotą, i sprawa ta z anegdoty stała się poważną zagwozdką naukową. Społeczeństwo niemieckue za punkt honoru postawilo sobie racjonalne wyjaśnienie przedwidnych zjawisk, które miały miejsce tuż za ich granicą, gdzie samochody znikały bez śladu i racjonalnego wytłumaczenia, po czym potrafiły nagle pojawić się w zupełnie innym miejscu, czasami kompetne, a czasami wybebeszone i rozczłonkowane. Na wschodni brzeg Odry zaczęły -przybywać ekspedycje, aby przeprowadzić eksperymenty, mające ustalić zasady rządzące tymi dziwacznymi zjawiskami, oraz ich mechanizm.

Już po krótkim czasie okazało się, z jaki dziwnym fenomenem mają od czynienia. Otóż dowolnym przedmiot, jaki poddawano doświadczeniom, nie zniknął. Mimo przygotowania wielu konfiguracji, ustawiania najwymyslniejszej aparatury obserwacyjnej, czy to w postaci ludzkich obserwatorów, czy też sprzętu audiowizyjnego, z pola obserwacyjnego nic nie chciało znikać. Wówczas zwrócono uwagę na fakt, który dotąd wydawał się być mało istotnym - przedmioty zawsze znikały wówczas, gdy nikt na nie nie patrzył. Zaczęto więc stosować obserwacje w konketnych momentach czasu. Okazało się, że im dłużej pole eksperymentu pozostawało nieobserwowane, tym bardziej rosło prawdopodobieństwo, że zaczną się dziać owe dziwne rzeczy. Zaczęto stosować różne warianty. Do podstawowego opisu doszły dodatkowe prawa, mówiące, że prawdopodobieństwo zajścia zjawisk rośnie również wówczas, gdy jak najmniej osób kręci się w pobliżu, oraz rośnei wrz z odległością, w jakiej te osoby się znajdują. Z czasem opracowano nawet dość dokładne wzory, opisujące owe zalezności. Jednak sam mechanizm wymykał się ciągle wszelkim racjonalnym wyjaśnieniom.

Burza ideologiczna, jaka wtenczas wybuchła, była nie od opisania. Spośród rozsądnych i powaznych dotąd Niemców wyłaniać się poczęły osoby twierdzące, że odkrycia odkonywane po drugiej stronie rzeki świadczą o istnieniu nowej, nie znanej dotąd rzeczywistości, która to nie polega wcale na ścisłej zależności przyczyny i skutku, ale zadowala się jedynie podaniem prawdopodobieństwa zajścia określonego skutku pod warunkiem zajścia odpowiedniej przyczyny. Był to pogląd trudny do zaakcpetowania, ale i tak lepszy niż fantazje prawdziwych szaleńców, że w owej krainie, nazwanej z czasem Polską, martwep rzedmioty dostaja nagle wolnej woli i pod wpływem własnej decyzji same się gdzieś ulatniają, gdy nikt nie patrzy.

Z czasem, mimo ciągłego braku wyjaśnienia mechanizmu tajemniczych zjawisk, przyzwyczajono się do nich, i zamiast głowić się nad ich postawową przyczyną, skupiono się na opracowaniu wygodnego dla planowania działań opisu. Ponieważ w Niemczech do przestawiania przedmiotów z miejsca na miejsce, szczególnie tak dużych i wymagających kierowcy, jak samochody, potrzebni są ludzie, więc wprowadzono do opisu pojęcie człowieka wirtualnego, od miejsca jego odkrycia zwanego potocznie Polakiem. Pojawienie się takiego czlowieka jest mierzone prawdopodobieństwem i nie ma on statusu realnej osoby, aczkolwiek wykonane przez niego działania są jak najbardziej realne. Mimo licznych głósów krytycznych ze strony osób nie mogących się pogodzić z przyjęciem nieracjonalności leżącej u podstaw świata, model ten został w środowiskach akademickich oraz logistycznych powszechnei zaakceptowany. Oponentom zawsze zaś mówiono, że skoro stosując prawa tego modelu, można z powodzeniem planować i wykonywać zadania tam, gdzie wcześneij było to niemożliwe, czyli w krainie Polsce, więc znaczy to, że model jest dobry i krzyczenie, pojęcie wirtualnego człowieka, wykonującego rzeczywistą pracę, jest bez sensu, jest... bez sensu.

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie