35 obserwujących
307 notek
340k odsłon
344 odsłony

Nie bądź taki szybki, Bill

#prawo-cytatu
#prawo-cytatu
Wykop Skomentuj23

Sporo teraz w mediach o tzw. antyszczepionkowcach. Oczywiście źle.  Dla zachowania równowagi i higienicznej odmiany pomówmy więc o ‘szczepionkowcach’, różnego zresztą autoramentu. Aż dziw bierze, że ci najbardziej aktywni oraz medialnie nagłaśniani to są zwykle ochotnicy, bez społecznego mandatu, bez specjalistycznego wykształcenia, za to dość obrzydliwie bogaci... 

To jasne, że ogromny majątek dodaje pewności siebie, którą dziś uczenie nazywa się asertywnością. Ale nawet autentyczny sukces w jakiejś dziedzinie nie może uzasadniać tzw. przeniesienia autorytetu, co staje się zjawiskiem powszechnym, związanym z zafałszowanym językiem oraz forsowaniem popularności w dominujących mediach.

Spekulanta, któremu roi się przebudowa struktury ludnościowej świata oraz zasadnicze przemodelowanie jednostki, zamiast groźnym wizjonerem nazywa się filantropem. A przecież opłacani (z jego środków, choć niebezpośrednio) uczestnicy marszów, demonstracji, pikiet, chuligańskich burd czy wręcz zamieszek w różnych krajach na wielu kontynentach, stają się rozsadnikiem chaosu i dezorganizacji zagrażających demokratycznie wybranym władzom państwowym.

Żeby zachwiać pozycją brytyjskiej waluty państwowej nie wystarczy dysponować dużymi rezerwami finansowymi, ale trzeba jeszcze mieć insajderską wiedzę z londyńskiego City oraz wsparcie lub co najmniej przyzwolenie tych, którym pozwolono na sprawowanie superwładzy nad imperium brytyjskim, nad którym w czasach jego świetności słońce nigdy nie zachodziło. Operacje, które uciekinierowi z Węgier (do 1956 roku w Londynie, później w USA) pozwoliły zgromadzić ów ogromny majątek, oprócz gry na giełdzie, często miały charakter wrogich ataków spekulacyjnych na waluty narodowe, dlatego śmiało można tu mówić o bogactwie obrzydliwym.

Tak, George Soros ma w swym życiorysie różne, naprawdę paskudne karty, a zgromadzoną mocno wątpliwymi metodami fortunę wydaje wcale nie po to, żeby pomagać ludziom, którym się gorzej powiodło, lecz aby realizować utopijne mrzonki o tzw. społeczeństwie otwartym. By urzeczywistniać (chyba nie tylko swoje) sny o potędze.

Egzaltacje Billa od Windowsów
Natomiast Bill Gates, czyli naczelny szczepionkowiec świata, dorobił się trudno wyobrażalnej fortuny owszem, w sposób przyzwoity, bo dzięki rzeczywistemu wkładowi w technologiczny dorobek ludzkości, choć warto pamiętać, że ten nieprzyzwoicie bogaty człowiek podobno od razu wystartował z milionem dolarów w funduszu inwestycyjnym, jaki miała założyć dla niego matka. Potem różnie bywało, Microsoft zwłaszcza w internecie nie cieszył się dobrą opinią. Padały zarzuty o przyjęcie przez szefostwo firmy postawy niezgodnej z amerykańskim prawem antymonopolowym, o praktyki biznesowe utrudniające konkurencję, co zresztą zostało potwierdzone wyrokami sądowymi.

William Henry Gates III nie był wcale przyjemnym szefem dla wyższej kadry zarządzającej w firmie Microsoft, którą wspólnie z Paulem Allenem założył w roku 1975. Wnuk J.W. Maxwella, bankiera z Seattle, potrafił swych podwładnych gromić i krytykować, krzykiem zamykać im usta, odzywać się szyderczo, gdy uważał, że czyjeś decyzje zagrażają interesom jego firmy. Sądząc po wynikach finansowych jako informatyk i menedżer Gates sprawdził się nieźle, a obowiązek pracy dla tego akurat wytwórcy oprogramowania przecież nie istnieje. Jednak liczba luk, łatek, uzupełnień oraz krytycznych aktualizacji kolejnych wersji systemu operacyjnego do pecetów zdaje się dowodzić, że biznesman wziął górę nad zdolnym informatykiem.

Gorzej, że od pewnego czasu twórca MS-DOS zaczął przesadnie interesować się szczepionkami, a może raczej wizją rezultatów „wyszczepienia” całej blisko ośmiomiliardowej populacji naszego globu. A to już w przypadku szczepionkowca-ochotnika, któremu brak jakichkolwiek merytorycznych kompetencji w tym zakresie może się wydawać i zastanawiające, i nawet z lekka przerażające.
Wystarczy posłuchać w sieci, jak mąż Melindy delektuje się słówkiem ‘szczepionka’, odmienianym przez wszystkie przypadki, oczywiście po angielsku... Dość przyjrzeć się rozanielonej minie, jaka pojawiła się na twarzy Gatesa w chwili, gdy własnoręcznie zaszczepił (przeciw czemuś? na coś?) jakieś czarnoskóre dziecko w Afryce: wypisz-wymaluj przebóstwiony święty w stanie egzaltacji... 

Może zdumiewać, że ekspertom ostro krytykującym Edytę Górniak czy Wojciecha Brzozowskiego za wypowiadanie opinii w sprawach, na których się nie znają, autorytatywne stwierdzenia analogicznie niekompetentnego Gatesa o konieczności masowych szczepień – ostatnio przeciwko zakażeniu wirusem SARS-CoV-2, ale przecież nie tylko – zupełnie wydają się nie przeszkadzać. Dwustandardowość? Jak najbardziej.

Wykop Skomentuj23
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości