35 obserwujących
310 notek
344k odsłony
2311 odsłon

Prezydencki dreszczowiec z happy endem

#prawo-cytatu
#prawo-cytatu
Wykop Skomentuj112

Wygrana to osobisty sukces Andrzeja Dudy. Połowa narodu odetchnęła z ulgą, ale kierownictwo Zjednoczonej Prawicy (taki eufemizm!) nie ma raczej powodów do świętowania. Natomiast troski polityków, którym z suwerennym państwem Polaków nie po drodze, mało mnie obchodzą.

Trwający od pół roku kampanijny longier, z punktami zwrotnymi godnymi Hitchcocka, prowadzony chwilami w poetyce Teksańskiej masakry piłą mechaniczną, szczęśliwie dobiega końca. O ile wstępne prognozy wyników z godziny 20. przedłużały jeszcze złudne nadzieje challengera Trzaskowskiego na korzystną dla niego zmianę, o tyle trend wyraźnie zarysowany po podsumowaniu rezultatów z połowy obwodów, a zwłaszcza po zliczeniu wyników z 90 proc. komisji, sprawę ostatecznych wyników tej elekcji praktycznie przesądził.

Kolejne komunikaty PKW, sprawnie wydawane w poniedziałek, jednym niosły ulgę, innym odbierały resztki złudzeń. Natomiast z wydanego wieczorem, 13 lipca 2020 roku, obwieszczenia „o wynikach ponownego głosowania i wyniku wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej” dowiedzieliśmy się, że z blisko 20, 5 miliona ważnie oddanych głosów Andrzej Sebastian Duda otrzymał 10 mln 440 tys. 648, tj. 51,03 proc. liczby głosów ważnych, a na jego kontrkandydata Rafała Kazimierza Trzaskowskiego padło 10 mln 018 tys. 263 głosy, tj. 48,97 proc. liczby głosów ważnych. Oznacza to, że w drugiej turze wyborów urzędujący prezydent otrzymał o przeszło 422 tys. głosów więcej od aktualnego włodarza Warszawy, czyli został ponownie wybrany na pełniony przez siebie urząd. Rafał Trzaskowski, składając gratulacje Andrzejowi Dudzie na Twitterze, uznał zwycięstwo swojego konkurenta.

Jednak pytanie, czy to już koniec prezydenckiej rozgrywki, może być nadal otwarte, za sprawą tzw. trzeciej tury. „Furda tam arytmetyka i demokracja! Mamy jeszcze rozgrzane sądy” – co bardziej wyrywni zwolennicy może nie tyle samego Trzaskowskiego, ile radykalni stronnicy Antypisu zdążyli się już wygadać. Plan, żeby zasypać Sąd Najwyższy tysiącami protestów, uniemożliwiając ogłoszenie ważności wyborów przed upływem kończącej się kadencji, a tym samym wepchnąć Rzeczpospolitą w sytuację wakatu na urzędzie głowy państwa to – jak się wydaje – Ostatnia Nadzieja Czerwonych! 

Turczynowicz-Kieryłło czy Marcin Mastalerek
Pozostawmy przegranych z ich mrzonkami, skomentujmy fakty, czyli skuteczną reelekcję Andrzeja Dudy. To osobisty sukces prezydenta i dość samodzielnie osiągnięty. Pomijam tu nadzwyczajne okoliczności, jakie stworzyła epidemia odzwierzęcego wirusa SARS-CoV-2, bo z tym musieli się zmagać wszyscy kandydaci startujący w tegorocznych wyborach, akcentuję natomiast raczej umiarkowane, zwłaszcza w początkowej fazie kampanii, i niezbyt skuteczne wsparcie, jakie prezydent otrzymał od swego politycznego zaplecza.

Przystojna, ale i kłopotliwa, z zupełnie innej bajki szefowa kampanii, której szczęśliwie dość szybko udało się pozbyć. Brak pomysłowości oraz dynamizmu w sieci, co zapewne przełożyło się na widoczną teraz utratę poparcia u młodszych (pięćdziesiąt minus) grup wiekowych. Wśród podziękowań, jakie uradowany Andrzej Duda wygłosił w Pułtusku pod adresem swego kampanijnego otoczenia, zwróciły uwagę słowa skierowane do Marcina Mastalerka, który w trudnym dla kandydata momencie kampanii pospieszył z bezinteresowną i skuteczną odsieczą. Podobnie jak zdecydowane wyróżnienie starań obojga premierów: Beaty Szydło oraz Mateusza Morawieckiego.

Poza standardową kurtuazję, której nie mogło przecież przy tej okazji zabraknąć, wykraczały nader serdeczne słowa do najbliższych: żony i córki, stojących u boku prezydenta, oraz jego rodziców. Agata Kornhauser-Duda, oprócz tego że prezentowała się znakomicie, wyjaśniła krótko przyczyny swojej odmowy współpracy z mediami podczas mijającej kadencji. Wystąpienie Pierwszej Damy było twarde, ale rzeczowe i dowcipnie spuentowane, więc z pewnością zapisze się w pamięci. Szkoda, że podobnej trafności zabrakło przemówieniu córki, owszem, szlachetnemu w intencjach, ale o nazbyt politpoprawnej retoryce oraz modnej dziś wśród młodych kobiet mocno niedoskonałej artykulacji. Fachowo takie lekkie seplenienie nazywa się semipalatalizacją. 

Kwiat paproci albo kupa serducha 
Kinga Duda lekko przesadziła. Niewykluczone, że apel o tolerancję dla wszystkich i bezpieczeństwo na ulicach miałby sens w Londynie.  W szczęśliwie wciąż jeszcze bezpiecznej Polsce wybrzmiał trochę egzotycznie. Ale prawdziwe antypody dla swojskich klimatów sztabu wyborczego Andrzeja Dudy, świętującego swój sukces w Pułtusku, pośród łopotu biało-czerwonych flag oraz odśpiewanego z wigorem hymnu, wraz z rzeszą uniesionych prawdziwą radością ludzi, miały miejsce w Warszawie, nad Wisłą, w rejonie górki poniżej świątyni NMP i wylotu ulicy Kościelnej, gdzie na czas powyborczego wiecu ulokował się sztab Rafała Trzaskowskiego.

Wykop Skomentuj112
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka