40 obserwujących
315 notek
353k odsłony
679 odsłon

Władza wirusa: pokusy i przymusy

#prawo cytatu
#prawo cytatu
Wykop Skomentuj65

Profesor Włodzimierz Gut, mikrobiolog i wirusolog, w jednym z wywiadów uchylił rąbka tajemnicy. Z jego słów wynikało, że epidemię koronowirusa dałoby się szybko zakończyć... Jednak ze względu na grę różnych interesów musi ona niestety trwać.

Jarosław Pinkas, główny inspektor sanitarny, swoje październikowe spotkanie w stołecznym Klubie Ronina obdarzył charakterystycznym tytułem „Prawda na osi czasu”. To dość znamienne, bo dr Pinkas, zakwestionował tym samym klasyczne ujęcie problemu prawdy. Oczywiście, że próbował tylko usprawiedliwić mocno zmienne w czasie twierdzenia i opinie kierownictwa ministerstwa zdrowia m.in. w sprawie sensowności zakrywania ust oraz nosa lub wchodzenia do lasów. Także niektóre własne. Ale bez względu na motywacje, jakie nim kierowały, chcąc nie chcąc, wszedł w buty relatywisty.

Jarosław Pinkas, który podczas spotkania na Foksal powiedział o sobie, że jest akademikiem, wie przecież dobrze, że upływ czasu nijak się ma do kształtu prawdy, natomiast wraz z upływem czasu może i powinien zmieniać się nasz stopień jej rozpoznania, czyli stan wiedzy o tym, jak się faktycznie rzeczy mają... Miejsce i czas sprzyjały zresztą refleksji nad racjonalnością przyjętej strategii działania, tym bardziej że zaledwie kilka dni wcześniej pojawiła się dość istotna Deklaracja z Great Barrington, kwestionująca dotychczasową, schematyczną praktykę przezwyciężania wywołanej zarazą opresji.

Jednak dr Pinkas z tych możliwości nie skorzystał, więc zostanie zapamiętany jako autor oryginalnej frazy o wkładaniu lodu do majtek, oraz jako osoba usilnie  rekomendująca szczepionki, których jeszcze nie ma i nie wiadomo, czy kiedykolwiek zdołają się one pojawić wystarczająco bezpieczne i skuteczne, zważywszy na labilność siódmego, atakującego ludzi koronowirusa.

Arbitralne rządy dwóch ministrów

Do połowy sierpnia br. resortem zdrowia zarządzał tandem: minister Łukasz Szumowski i jego zastępca Janusz Cieszyński. Profesor Szumowski, kardiolog i elektrofizjolog, dał się poznać jako osoba źle znosząca poglądy nawet tylko cokolwiek odmienne od oficjalnych, dominujących w światowych mediach głównego nurtu. Przy tej postawie pozostał, mimo coraz liczniejszych poważnych wystąpień krajowych i zagranicznych specjalistów, wskazujących, że zarówno zalecenia płynące z nieprzejrzystej finansowo i strukturalnie WHO, jak też dotychczasowe formy zapobiegania epidemii arbitralnie i jak na komendę wdrożone przez polityków niemal wszystkich państw, jawnie rozmijają się z elementarną wiedzą teoretyczną oraz (po początkowym szoku) z coraz skuteczniejszymi metodami leczenia pacjentów z chorobą CoViD-19.

W naszej zbiorowej pamięci zapisało się owo słynne „wypłaszczanie krzywej” oraz „wyszczepianie populacji”, może jeszcze „kupowanie czasu”. Skutki przyjętych rozwiązań? Owszem, w pierwszym okresie krzywa zachorowań została wyraźnie spłaszczona, świetnie też na tle innych krajów wyglądała stosunkowo niska liczba zgonów. Resort zyskał na czasie, inaczej mówiąc, rozprzestrzenianie się wirusa w populacji –  raczej nieuchronne, wobec jego wysokiej zaraźliwości! – skutecznie lockdownem opóźniono. Ale przecież nie zatrzymano. I niestety, nie wykorzystano tego „kupionego” czasu należycie.

Dość odmienne wątki związane z aktywnością superresortu zdrowia pojawiły się, gdy na światło dzienne wyszła mocno niestandardowa próba  zakupu respiratorów oraz kilka innych dziwacznych (to eufemizm) transakcji, przeprowadzonym przez jego kierownictwo, w warunkach co najmniej oczywistego konfliktu interesów. Ponadto w przestrzeni publicznej ministrowi Szumowskiemu zdarzyło się kilka razy wypaść z manier albo na jednym oddechu mówić rzeczy jawnie sprzeczne, czy wreszcie zapowiadać wytrwanie na odpowiedzialnej placówce, by zaraz potem podać się do dymisji... I to właśnie tuż przed ową trudną jesienią oraz zapowiadaną drugą falą zachorowań.

Trzeba przyznać, że prof. Szumowski nie ma łatwo: przez jednych jest kreowany niemal na św. Łukasza z Anina, walczącego z przebrzydłym smokiem SARS-CoV-2, podczas gdy drudzy chcą właśnie w nim i Januszu Cieszyńskim widzieć główny powód usilnego starania się przez kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości o ustawę popularnie nazwaną Bezkarność+. Trudno się zatem dziwić sporej huśtawce nastrojów, jakiej ulega: raz na pełnomorskim jachcie, innym razem w jednoimiennym szpitalu. I to w roli pacjenta, a nie ministra.  

Stan wiedzy o zarazie

Po trzech kwartałach, w ciągu których świat, a przynajmniej jego wypłacalna część, zmaga się z dość agresywną inwazją dziwnego wirusa SARS-CoV-2, wiemy już znacznie więcej niż w pierwszym kwartale tego roku. Mówiąc wprost, stan wiedzy naukowej w tym przedmiocie znacząco się poszerzył, ale o dziwo kierownictwo resortu zdrowia nie przejawiało ochoty do dyskusji w sprawie doskonalenia czy modyfikacji raz przyjętych metod postępowania. Dodajmy, że przyjętych naśladowczo, według rutyny obowiązującej w okresie wstępnej paniki i dezorientacji.

Wykop Skomentuj65
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości