48 obserwujących
335 notek
375k odsłon
  996   9

Łuskanie cebuli. Nie śpij, bo cię wyszczepią

Nie śpij... #_prawo cytatu
Nie śpij... #_prawo cytatu

Plandemia niby-wirusa oraz quasi-szczepionek ma strukturę cebuli, więc czeka nas jeszcze wiele odsłon, zanim dotrzemy do jej jądra. Do tajemnicy, która – podobnie jak w przypadku cebuli – zapewne okaże się pustką. Dokładniej – aksjologiczną nicością.

Po roku uporczywej dezinformacji globalne media zaczynają pisać o tym, o czym przytomni obserwatorzy informowali już od roku: że wirus, któremu przypisano sprawstwo tzw. pandemii został sztucznie skonstruowany; że idzie o gigantyczne pieniądze i totalitarną kontrolę nad światem, a może wręcz o „wyszczepienie” rodzaju ludzkiego, tak by zamiast blisko ośmiu miliardów zostało na Ziemi 500 milionów wybrańców. Że to brzmi jak teoria spiskowa? Jak epitet wypracowany swego czasu przez fachowców z CIA?

Naprawdę? Nie pamiętacie już, jak najwybitniejsze autorytety pozorne zapewniały w najbardziej opiniotwórczych mediach głównego nurtu, że nieszczęście na świat sprowadzili chińscy smakosze zajadający się zupą z rudawki wielkiej? Że wszystkiemu winien mokry targ z Wuhan oferujący egzotyczną dziczyznę, lecz bez stosownych warunków sanitarnych? A nie np. samozwańczy filantropi od lat szykujący się na globalne epidemie? I prezentujący symulacje takich zdarzeń podczas  elitarnych konferencji quasi-naukowych poprzedzających sam atak?

Nie pamiętacie, jak wielmożny dr Anthony Fauci, główny lekarz USA, bezkarnie kłamał, wprowadzając w błąd opinię publiczną w strategicznie oraz żywotnie ważnych dla całego świata kwestiach? Albo jak dr Judy Mikovits, znająca dr. Fauciego z czasów dawnej współpracy, ostrzegała przed nim i jego mocodawcami w swej książce, wydanej w kwietniu 2020 roku.  

Broniatowski i późne dostrzeganie słonia...
Pewnie nie pamiętacie też, jak poważni podobno naukowcy (Kristian G. Andersen i inni) zapewniali, że ten wirus jest rezultatem naturalnej mutacji powiązanej ze zmianą podstawowego nosiciela? I mówili to, ignorując znany fakt, że prace nad uzłośliwianiem odzwierzęcych patogenów, z użyciem metody Gain-of-function (podkręcania funkcji) prowadzono od lat w wielu laboratoriach,  nie tylko wojskowych i nie tylko amerykańskich. Choć oczywiście nie wszystkie grupy badawcze chwaliły się rezultatami, jak zrobił to jesienią roku 2015 zespół prof. Ralpha S. Barica, z Chapel Hill, nominalnie kierowany wtedy przez dr. Vineeta D. Menachery’ego.

Nie pamiętacie, że członkiem zespołu z Chapel Hill, który skutecznie „wzmocnił” wirusa SARS, osadzając na jego powierzchni sekwencję białkową kolca S (Spike) z koronowirusa występującego u nietoperzy  podkowcowatych w prowincji Yunnan, była Chinka Shi Zhengli, specjalistka od patogenów oraz czołowa postać Instytutu Wirusologii w Wuhan? Znana również jako Batwoman. Owszem, nie chcieliście przyjąć do wiadomości, że gdy w Stanach Zjednoczonych zakazano eksperymentów ze wzbogacaniem genomu wirusów (np. o inne białko kolca S), tak żeby skuteczniej mogły atakować tkankę nabłonka ludzkich płuc, to wtedy owe groźne dla ludzkości  badania zostały przeniesione właśnie do Wuhan i – poprzez EcoHealth Alliance Petera Daszaka (swoją drogą, co za perfidia w nazwie!) – nadal były finansowane z budżetu federalnego USA.

Nic dziwnego, że dla odbiorców, którzy przez ponad rok dawali wiarę mediom tzw. głównego nurtu, zaangażowanym w zorganizowaną propagandę rzekomej pandemii, rewelacje Michała Broniatowskiego, dynasty ostro komunizującej rodziny, mogą się wydać zaskakującym game-changerem. A gdyby się tak okazało, że wirus wcale nie jest naturalny, lecz pochodzi z chińskiego laboratorium? – serwuje delikatne pytanie „medialny menedżer” Broniatowski, teraz publicysta Onetu oraz koordynator oddziału Politico w Polsce. Tak, Michał Broniatowski, syn „dąbrowszczaka” Mieczysława, ten sam, który parę lat temu upublicznił dość fachowy przepis na organizację majdanu dla obalenia rządów PiS. Scenariusz astroturfingu, zapewne z zasobów Departamentu Stanu, który przecież w niejednym miejscu na świecie dowiódł już swojej skuteczności.

Cóż, to dopiero pierwsza łuska cebuli, nawet oczy nie szczypią, a gdzie tam jeszcze do płynących łez... Bo przecież laboratoria Wuhan, niewątpliwie związane z konstruwirusem SARS-CoV-2, nie były ani pierwsze, ani jedyne. Podczas gdy w problem zakłamywania tego swoistego ataku bronią biologiczną, tej agresji przeciwko rodzajowi ludzkiemu zaangażowane są media, pozostające w kapitałowo-właścicielskiej zależności od grupy plutokratów-celebrytów, którzy najwyraźniej wyrośli już z fazy globalnych idoli, poczuli się bogami i teraz  próbują urzeczywistnić swoją wizję świata. Per fas et nefas.

Liczby nie kłamią. Nawet te skłamane
Zacznijmy od sposobu liczenia ofiar. Według portalu Worldometer, liczba ofiar infekcji powodowanej wirusem znanym jako SARS-CoV-2 wynosi na świecie (stan na 13 czerwca 2021) nieco ponad 3, 8 mln. W odniesieniu do ujętej w statystykach liczby blisko 176, 5 miliona przypadków tej choroby, śmiertelność wynosiłaby 2, 16 proc. Podczas gdy np. odsetek śmiertelności ciężkich przypadków grypy w trudnym w Polsce ze względu na przewagę wirusa typu A sezonie 2018/2019 kształtował się na poziomie jednego procenta (dokładnie 0,95 proc.).

Lubię to! Skomentuj50 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale