51 obserwujących
359 notek
393k odsłony
  399   3

M czy N? Coś trzeba wybrać

#prawo cytatu
#prawo cytatu

Byłem niedawno świadkiem ostrej wymiany opinii. Jeden z polemistów, nazwijmy go M., mówił: – Nie szczepi się ludzi w czasie epidemii. To nie do pomyślenia. Na to N. spokojnie ripostował: – Omikron szaleje, idzie ogromna fala zakażeń, nasz jedyny ratunek w masowym podaniu szczepionek, które przecież działają.

Jednak M. uparcie kontynuował swe wywody: – Masowe szczepienia typu mRNA to poważny błąd, zarówno naukowy, jak i medyczny. Wielu lekarzy i epidemiologów doskonale o tym wie. Odpierając te zarzuty, N. rzekł: – To konieczność i jedyna szansa na uchronienie się przed zapaścią lecznictwa, przed zapełnieniem się szpitali i nowymi wariantami patogenu. – Przecież nowe warianty są właśnie wynikową stosowania szczepień – nie ustępował M. I dodał: – Jest oraz więcej zdarzeń poszczepiennych, będziemy częściej widzieć nowotwory...

Wtedy już N., tonem sygnalizującym koniec rozmowy, zdecydowanie orzekł, że stosowane szczepionki są skuteczne i bezpieczne. – Po szczepionkach nikt jeszcze w Polsce nie umarł – oznajmił na koniec. I to jego zdanie wybrzmiało mocno, autorytatywnie.  
Jak wiadomo, tak rozbieżnych stanowisk uzgodnić się nie da. Jedno z nich trzeba wybrać, drugie odrzucić. A sprawa jest pilna.

Horban, Polacy i całkowity brak chemii  

Mieliśmy w kraju ostatnio kilka spektakularnych wystąpień uczonych specjalistów odnośnie tzw. piątej fali zarazy wezbranej za przyczyną straszliwego wariantu Omikron. Z tym, że kompromitację szefa Rady Medycznej przy Premierze, prof. Andrzeja Horbana, który w grudniu tuż przed Bożym Narodzeniem straszył niczym zły Dziadek Mróz, że wnet milion osób ciężko zachoruje i że stadionów w Polsce zabraknie, litościwie pominę. Natomiast trudno przemilczeć fakt, że prof. Horban to wielka i oczywista pomyłka kadrowa rządzących.

Po pierwsze, jest co najmniej niewłaściwe, żeby radzie medycznej, od której oczekuje się bezstronności oraz porad opartych na najlepszej, dostępnej dziś wiedzy, przewodził akurat konsultant zagranicznego koncernu, który produkuje remdesiwir, czyli horrendalnie drogi lek przeciw grasującemu wirusowi. A tzw. konflikt interesów? Czy to tylko wymysł przeczulonych moralistów?  I to wszystko dzieje się to w kraju, w którym od dwóch lat „zręcznymi wybiegami” i decyzjami formalnymi blokuje się obecny od lat na liście leków, tani i skuteczny specyfik, jakim jest amantadyna, która – dzięki dr. Bodnarowi z Przemyśla i jego naśladowcom – uratowała wiele osób przed ciężkim przebiegiem tej infekcji, a może i przed śmiercią pod respiratorem.

Po drugie, wystarczy przecież średnio wprawny fizjonomista, by zinterpretować głębię uczuć, jakie malują się na twarzy Andrzeja Horbana, gdy ten publicznie zwraca się do ludzi, nad którymi ma nominalnie sprawować pieczę. To istny koktajl emocji. Pojedyncze słowo w rodzaju abominacja, niechęć czy złość nie zdoła tego oddać, więc zgódźmy się na eufemizm, w rodzaju: całkowity brak chemii.

Wracając do uczonych, zaangażowanych w sprawę infekcji, to dało się zaobserwować ostatnio trzy etapy manifestacji ich niezadowolenia. Najpierw trzynastu z siedemnastu członków wspomnianej wyżej rady medycznej ogłosiło swoje odejście z tego gremium, później groźnie pomrukując z podziemia wyszli PAN-owcy, a wreszcie ciekawa grupa lekarzy-specjalistów przedstawiła swe opinie w (niezbyt zasługującej na to miano) debacie w Pałacu Prezydenckim. Abdykację większości członków rady medycznej, jeśli sądzić po reakcji w sieci, przyjęto z poczuciem ulgi i nadzieją. Radość zmącił jednak fakt, że w tym gronie zabrakło m.in. Andrzeja Horbana, który – jak wolno sądzić – do funkcji przewodniczenia zdążył się już nieźle przyzwyczaić.

Lancet  kiedyś ostry, dziś mocno wyszczerbiony
Oczywiście uczeni medycy z rady tłumaczyli swe ustąpienie brakiem wpływu na rządzących, co może świadczyć o nieodróżnianiu przez nich funkcji doradzania od sprawczości będącej prerogatywą władzy. Zważywszy na fakt, że przez dwa lata brak owej decyzyjności jakoś niespecjalnie członkom rady przeszkadzał, część opinii publicznej termin tego manifestacyjnego kroku była skłonna wiązać z niedawną inicjatywą grupy posłów Konfederacji, którzy formalnie wystąpili o sprawdzenie ewentualnych powiązań członków Rady Medycznej z producentami nader usilnie przez to gremium zalecanych preparatów, zwanych szczepionkami przeciwko CoViD-19.

Problem nie tylko w tym, że zdania na temat sensowności masowych szczepień przeciwko sezonowej infekcji i to w trakcie jej trwania są mocno wśród światowych specjalistów podzielone, ale i w tym, że wbrew zapewnieniom producentów, szczepionki – jak wynika z badań i praktyki klinicznej – nie chronią ani przed zachorowaniem, ani przed transmisją patogenu, a co więcej zwiększają podatność na infekcje, wymuszają mutowanie wirusa, powodują groźne i definitywne szkody poszczepienne, a także sprzyjają chorobom autoimmunologicznym i nowotworowym. Po ponad rocznym okresie masowego aplikowania tych eksperymentalnych preparatów sporo już o ich realnych skutkach wiadomo. I to pomimo daleko posuniętej cenzury w globalnych oraz lokalnych mediach głównego nurtu.

Lubię to! Skomentuj31 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale