0 obserwujących
5 notek
3854 odsłony
  157   0

Sopot to jeszcze kurort?

Sopot przyciągał kiedyś wielkimi wydarzeniami kultury i rzeszą artystów, którzy chcieli tu żyć i tworzyć lub przynajmniej bywać. Tak rodził się klimat kurortu zakorzenionego w literaturze, muzyce, teatrze, sztuce. To wielki kapitał, który był jednym z fundamentów wielkiego sukcesu małego nadmorskiego miasteczka. Dziś z tej atmosfery pozostaje coraz mniej. Czy to znak czasów, czy może zwykła nieumiejętność zarządzania miastem.  


Dwóch Osiłków zamiast Dwóch Teatrów

Prezydent Jacek Karnowski konsekwentnie rozmienia na drobne wizerunek Sopotu – kurortu z klasą. Jak się dowiadujemy, już niebawem czeka nas wielkie wydarzenie kulturalno-sportowe, czyli pojedynek siłaczy. https://esopot.pl/pl/13_sport/9039_pudzianowski-i-juras-na-molo-wielkie-wydarzenia-wracaja-do-sopotu-i-ergo-areny.html

Wydarzenie samo w sobie nie jest oczywiście niczym złym. Od wieków gawiedź lubi się przyglądać takim scenom, a występujący na arenie spełniają potrzebę obserwowania,  uczestniczenia w igrzyskach. Pewnie, gdyby naszemu prezydentowi przyszło rządzić kilkanaście dekad wcześniej, mielibyśmy możliwość oglądania „baby z brodą” i żonglujących karłów w obwoźnym cyrku wędrującym po małych miasteczkach. Na szczęście takie zjawiska przeminęły bezpowrotnie wraz upływem czasu, co oszczędzi nam zakłopotania.

Raz jeszcze podkreślam, wydarzenia jak to opisywane, nie są niczym złym. Ale w kontekście informacji o wycofaniu się z miasta festiwalu Dwa Teatry dowodzą, że z wizją prezydenta naprawdę nie jest najlepiej. Nie można wymagać, że do Sopotu będą przyjeżdżali turyści, których oczekujemy, jeśli oferta opiera się na masowej rozrywce. Jeśli nie ma dużych wydarzeń promujących kulturę wysoką lub przynajmniej ciut wysoką.

Nie chodzi też o to, żeby z Sopotu zrobić niszowe miasto, które otwiera się wyłącznie na koneserów. Rzecz w tym, że wbrew pozorom, oferta kulturalna kształtuje w dużej mierze to, czym staje się miasto. Pod rządami prezydenta Jacka Karnowskiego, Sopot zdaje się zatracać zdrowy balans między wakacyjną rozrywką (przyjmijmy, że z definicji nieco lżejszą i niewymagającą), a projektami aspiracyjnymi dla bardziej wymagających odbiorców.

Co trzeba zrobić, żebyśmy nie musieli wzruszać ze zdziwieniem ramionami? 

1. Pracować na ofertą wydarzeń kulturalnych z wyprzedzeniem.

2. Współpracować z artystami, nie traktować ich jak petentów.

3. Mądrze dobierać wydarzenia do charakteru miasta jaki chcemy zachować lub raczej odbudować.

4. Koncentrować się na mieście, na mieszkańcach i ich oczekiwaniach.

5. Wiązać ze sobą proste fakty jak taki, że jeśli oferujemy proste rozrywki, to w konsekwencji nie możemy oczekiwać turystów, którzy zapewnialiby nie tylko zapełnienie kasy miejskiej, ale również satysfakcję mieszkańców.


Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka