43 obserwujących
75 notek
545k odsłon
2517 odsłon

Badanie na nieznalezienie

Wykop Skomentuj19

Kiedy prokuratura wojskowa upubliczniła ekspertyzę Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji  omawiającą wyniki laboratoryjnych testów na obecność materiałów wybuchowych próbek pobranych z różnych elementów samolotu i jego wyposażenia wydawało się, że sprawa obecności śladów materiałów wybuchowych jest jednoznacznie rozstrzygnięta. Podczas pobytu biegłych w Smoleńsku w 2012 roku mobilne spektrometry ruchliwości jonów wykazały kilkaset pozytywnych odczytów na obecność materiałów wybuchowych. (Za opisanie tego w Rzeczpospolitej pracę stracił Cezary Gmyz.) Fakt ten został potwierdzony w pytaniach prokuratury wojskowej skierowanych do CLKP, gdzie pytała ona o przyczynę takich ponoć fałszywych wskazań (s. 2 Opinii uzupełniającej). Odpowiedź biegłych była krótka: nie mamy pojęcia jakie to substancje mogły spowodować tyle fałszywych alarmów. Snują oni opowieść, jak to być może podobne w swojej strukturze związki chemiczne mogły „oszukiwać” mobilne spektrometry, jednak autorzy opinii CLKP są tu na bakier z fachową literaturą przedmiotu. Przykładowo monografia Gas Chromatography stwierdza, że choć mobilne spektrometry ruchliwości jonów nie radzą sobie dobrze z identyfikacją chemicznych mieszanin, to jeśli chodzi o identyfikacje materiałów wybuchowych w warunkach polowych są one uznawane za godne zaufania [1].

Opinia CLKP we wnioskach wyklucza obecność materiałów wybuchowych w przebadanych próbkach. Jednak dokładna analiza tej opinii przeprowadzona przez profesorów Sławomira Szymańskiego i Krystynę Kamieńską– Trelę wskazuje, że ekspertyza CLKP nie tylko nie wyklucza obecności materaiłów wybuchowych, ale może stanowić mocny argument za ich obecnością. Przyjęta metodologia badań oraz prawdpodobne manipulowanie niektórymi wynikami miały na celu zamaskowanie tego faktu.

Kompetencje analityków

Prof. dr hab. Krystyna Kamieńska - Trela i prof. dr hab. Sławomir Szymański to uznani chemicy z dziesiątkami publikacji w naukowych periodykach, jak Journal of Molecular Structure, European Journal of Mass Spectrometry, Nuclear Magnetic Resonance, Polish Journal of Chemistry, Journal of Chemical Physics i innych oraz setkami cytowań ich prac. Ich dorobek naukowy nie pozostawia wątpliwości, że są oni kompetentni do oceny ekspertyz w rodzaju dokumentu CLKP.

Niekompetencje pracowników CLKP

Analiza pary profesorów nie zostawia suchej nitki na metodologii i jakości pracy pracowników CLKP. Wiele chromatogramów (21%) wskazuje, że nastąpiło przeładowanie kolumny chromatograficznej wskutek jej pośpiesznego płukania i braku stabilizacji w efekcie czego wiele chromatogramów nie jest miarodajnych. Dodatkowo, w czasie nocnych badań próbek wiele analiz przeprowadzano pospiesznie, trzykrotnie skracając czas konieczny na dokładną analizę: z godziny do 20 minut. Z kolei dla próbki nr 4059 rekordziści z CLKP wykonali analizy metodą HPLC/DAD, które zwykle trwają około godziny w jedną minutę.

Jednak fatalna jakość pracy i nieprzestrzeganie procedur badawczych to dopiero początek. Prawdziwe - nomen omen - "bomby" kryją się gdzie indziej.

Wykryte materiały wybuchowe

Na ponad 150 chromatogramach wygenerowanych przez urządzenia pracujące w reżymie GC/ECD (chromatografia gazowa z detekcją wychwytu elektronów) występuje wyraźny sygnał odpowiadający wzorcowemu sygnałowi dla RDX (heksogenu). Autorzy ekspertyzy CLK w pierwszej wersji swojej opinii zasugerowali, że wiele próbek zawiera „substancje o parametrach analitycznych podobnych do zastosowanych wzorców materiałów wybuchowych” taktownie powstrzymali się jednak od dalszego komentarza. Wymowa tego była jednak tak jasna, że nawet prokuratora wojskowa zwróciła się do CLKP z prośbą, że może jednak warto byłoby przynajmniej spróbować wyjaśnić wykrycie materiału wybuchowego w tak wielu próbkach. Odpowiedź policyjnych ekspertów była tak kuriozalna, że profesorowie Szymański i Kamieńska – Trela określili ją jako kompromitującą w świetle metodologii badań i szkolnej wiedzy, jak działa chromatografia.

Pracownicy CLKP przyznali otwarcie, że co najmniej jedna zastosowana metoda badawcza faktycznie potwierdziła w wielu próbkach obecność materiałów wybuchowych, jednak są to tylko „wskazania pozorne”. Pozorne są zaś dlatego, że aby stwierdzić obecność materiałów wybuchowych wszystkie zastosowane metody chromatograficzne muszą dać pozytywne odczyty.

Próbki badano czterema różnymi technikami: GC/TEA (chromatografia gazowa z detektorem chemiluminescencyjnym), GC/ECD (chromatografia gazowa z detekcją wychwytu elektronów), GC/MS (chromatografia gazowa ze spektrometrią mas) oraz HPLC/DAD (chromatografia cieczowa z detektorem diodowym). Z tych metod najwyższą czułością na związki wchodzące w skład materiałów wybuchowych wyróżnia się GC/TEA. Metoda ta jest także najbardziej selektywna ponieważ wykrywa ona jedynie związki zawierające azot w postaci grup nitrowych i azotanowych występujących w strukturze molekularnej najczęściej używanych materiałów wybuchowych.

Wykop Skomentuj19
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka