Red. Lisicki raczył dzisiaj w swoim blogu zapędzić się ździebko zbyt daleko w redefiniowanie słowa "federacja" i jego pochodnych. Mianowicie użył tego słowa na określenie związku równoprawnych, lub prawie równoprawnych państw, bez względu na inne czynniki. Wnikliwą analizę tekstu Lisickiego przeprowadził prof. Sadurski.
Nie wnikając do meritum wykorzystam kilka lepszych cytatów z Profesora do własnych niecnych celów- tekst jest bowiem tak uniwersalny, że po wprowadzeniu niewielkich zmian nadaje się i do obrony polskiej definicji wódki (cytaty z bloga prof. Sadurskiego kursywą, moje alkoholowe przemyślenia normalnie, ale też w cudzysłowie); gwoli wyjaśnienia dodam, że przez "napój alkoholowy z bananów" rozumiemy to, co ostatnio w WE nazwano "wódką" z wyłączeniem prawdziwej wódki, czyli mocne alkohole z różnych odpadów).
Do dzieła zatem:
"Nie znam żadnej federacji na świecie, w której zmiana konstytucji wymagałaby jednomyślności wszystkich członów tejże federacji. Gdyby mi ktoś ją wskazał, nazwałbym ją raczej konfederacją".
Ten podoba mi się szczególnie, zawiera bowiem drugie dno (swoją drogą ciekawa logika,prawda? Nie znam takiej federacji, ale jeśli ktoś mi pokaże taką federację, to uznam, że właściwie nie jest ona federacją. Majstersztyk). Używając analogii alkoholowych, ująłbym to tak:
"Nie znam żadnej wódki na świecie, której nazwa kryłaby komponenty bananowe. Gdyby ktoś mi ją wskazał, uznałbym ją raczej za pseudowódkę".
"Nie jestem przekonany, że jest to przydatna definicja federalizmu. Prawdą jest, że w większości federacji, tak jak je znamy, następuje takie właśnie spłaszczenie; np. w USA wyraża to się jednakową liczebnie reprezentacją wszystkich stanów w senacie, bez względu na ich liczebność. Ale nie jest to istotą federalizmu. Aby doprowadzić sprawę do absurdu, można by powiedzieć, że w ONZ też mamy do czynienia z odejściem od zasady proporcjonalności „siły decyzyjnej”, bo w Zgromadzeniu Ogólnym zarówno USA jak i Estonia mają jeden głos. Ale nie czyni to ONZ-u organizacją federalną".
A jakby to brzmiało w sprawie wódki? "Nie jestem przekonany, że jest to przydatna definicja wódki. Prawdą jest, że w większości wódek, tak jak je znamy, występuje alkohol; np. w "Wyborowej" wyraża się sponiewieraniem degustatora. Ale nie to jest istotą wódkowatości. Aby doprowadzić sprawę do absurdu, można by powiedzieć, że w napoju alkoholowym produkowanym z bananów też mamy do czynienia ze sponiewieraniem, bo zawiera on tyle samo alkoholu co "Wyborowa". Ale nie czyni to z tego napoju wódki".
"Nie ma federacji, w której poszczególne stany miałyby radykalnie różne „ustroje”: zazwyczaj system ustrojowy jednego stanu jest kalką drugiego, a wszystkie stanowią pewne wierne w miarę odwzorowanie ustroju na szczeblu federalnym"
"Nie ma wódki, której po szczególne komponenty miałyby radykalnie różne natury: tak ze zboża, jak ziemniaków można uzyskiwać skrobię, a każda skrobia składa się z pewnego wiernego w miarę układu cząsteczek służących do produkcji wódki".
"Tymczasem w UE jest dokładnie na odwrót: na szczeblu „makro” panuje bardzo szeroka różnorodność i nic nie zmierza do glajszachtowania ustrojowego: w UE są monarchie i republiki, państwa unitarne i federacje, ustroje parlamentarno-gabinetowe i prezydenckie, systemy z konstytucyjną kontrolą ustaw i bez. Natomiast a sferze „mikro”, tzn., na poziomie regulacji ekonomicznych i „wokół-ekonomicznych” (ochrona konsumentów itp.) następuje daleko posunięta integracja, wynikająca z tego, że motorem Unii jest wspólny rynek".
"Tymczasem w napoju alkoholowym z bananów jest dokładnie na odwrót [niż w wódce]: na szczeblu produkcji panuje bardzo szeroka różnorodność nic nie zmierza do wykorzystywania uczciwych składników: w produkcji napojów alkoholowych tego typu udział biorą odpadki i wytłoczyny, banany i winogrona, resztki z procesu produkcji innych alkoholi i dżemów, odpadki z kontrolą toksyczności i bez. Natomiast w sferze skutków, tzn. na poziomie smaku i skutków okołosponiewieraniowych następuje daleko posunięta integracja, wynikająca z tego, ze motorem napojów alkoholowych z bananów jest brudny spirytus powodujący wymioty i obniżający walory smakowe".
"A zatem UE, tak jak się na naszych oczach rozwija, wcale nie zmierza w kierunku federacji, wbrew marzeniom europejskich federalistów ubiegłego stulecia. Czy to dobrze czy źle – niech już każdy sobie odpowie. My, zajmujący się prawem europejskim, powinniśmy wszakże jakoś zdefiniować ten twór. Jeśli nie federacja ani nie klasyczna organizacja międzynarodowa to co? Niektórzy odpowiadają: sui generis, ale to tak jak w ogóle nie odpowiedzieć".
"A zatem napój alkoholowy z bananów, tak jak wnioskujemy z jego działania, wcale nie zmierza w kierunku wódki, wbrew marzeniom europejskich federalistów z zachodu kontynentu. Czy to dobrze, czy źle- niech już każdy sobie odpowie. My, zajmujący się spożywaniem alkoholu, powinniśmy wszakże jakoś zdefiniować ten twór. Jeśli nie wódka ani klasyczny odpad, to co? Niektórzy odpowiadają: sui generis, ale w ten sposób można określić również denaturat".
Mam nadzieję, ze p. prof. Sadurski nie wytoczy mi procesu o nielegalne wykorzystanie licencji. W razie czego od razu proponuję ugodę- zamieszczę przeprosiny na Salonie24, niestety nie wiem czy na pierwszej stronie a już w ogóle nie obiecuję, ze na samym czubku. Wszystko, jak zwykle, zależy od dobrej woli Władców Salonu24 (niech nam panują w zdrowiu długie lata).



Komentarze
Pokaż komentarze (4)