Nie z grobu wprawdzie, ale z frustracji dawnych działaczy, którzy jakoś nie odnaleźli się w aktualnej rzeczywistości politycznej (czytaj- nie załapali się na posadki w Partii Demokratycznej w sytuacji, kiedy z oczywistych względów PD zaoferować ich zbyt dużo nie może). Nowa partia, jak donosi portal Dziennik.pl, tworzona jest przez ludzi młodych, w Krakowie, właściwie nie będzie partią, a stowarzyszeniem, nazywać się zaś będzie Unia Wolności III RP. Prawda, jaka ładna nazwa? Jeśli działacze tego stowarzyszenia wezmą ją na poważnie, czyli będą dbać o wolność ludzi III RP, sukces murowany, a roboty w bród. W końcu wyciąganie z pudła bonzów lat minionych to rzecz poważna, a obiektów uwalniania niewątpliwie nie zabraknie.
Jest tylko jeden problem- nazwę "Unia Wolności" zastrzegła sobie niejaka Partia Demokratyczna*. Partia ta w ogóle zachowuje się w odniesieniu do swojej, było nie było- siostry niezbyt entuzjastycznie. Niejaki Frasyniuk z PD, komentując powstanie nowej partii stwierdził nawet, że nie lubi odgrzewanych kotletów. Cóż, współczuję jego żonie, wracając jednak do zastrzeżonej nazwy- otóż na sztandarach PD ciągle jest dawna nazwa. Patrząc z perspektywy czasu, jaki minął od zmiany nazwy można powiedzieć, że pozostawienie starego miana było bardzo roztropne- nowe nie dość, że nie przyniosło spodziewanych sondażowych procentów, to jeszcze zeszmaciło się otwartą współpracą z postkomuną. Tym bardziej nie dziwi więc, że działacze PD chcą bronić miana, wątpliwe jednak, by sąd przyznał im rację- przyrostek "III RP" powinien wystarczyć, by uznać, ze jednak nazwa jest inna. Oczywiście trzeba brać jeszcze pod uwagę niezawisłość polskich sądów (które wydają wyroki głównie w zależności od rodzaju aktualnej niezawisłości). Na szczęście dla nowej inicjatywy sprawa nie podlega pod jurysdykcję Trybunału Konstytucyjnego, więc szanse są spore.
Jakby nie patrzeć- PD zamiast cieszyć się z powrotu do gry swoich zagubionych owieczek, z ich aktywności na polu społeczno-politycznym (co na pewno przełoży się na rozwój społeczeństwa obywatelskiego), z nowej siły postępu na naszej scenie politycznej, stroi fochy. Dowodząc zresztą w ten sposób znanej tezy, że lewakom nie dogodzisz. PiS nie pasuje, bo ciemnogród, postępowi dawni kumple z partii też źli, bo odgrzewani... Na szczęście komuniści PDkom jak na razie dogadzają... Mamy tu zresztą do czynienia ze szczęśliwym zbiegiem okoliczności, bo akurat komuniści są jedyną siłą zdolną zaoferować PDkom w miarę realne stołki w przyszłej kadencji Sejmu. Nie ma to jak szczęśliwy przypadek raz na jakiś czas.
Jak potoczą się dalsze losy obrońców III RP, zobaczymy. Na dzisiaj kończę sprawozdanie, bo od patrzenia w mikroskop bolą mnie oczy.
_________________________________________________________
*Dla tych, którzy nie pamiętają- jest to składowa bloku postkomunistycznego, wcześniej samodzielna partia, jeszcze wcześniej- przybudówka PZPR działająca pod nazwą Stronnictwa Demokratycznego; gwoli ścisłości wspomnieć można działanie części członków PD w opozycji antykomunistycznej za PRL, co w odniesieniu do ich aktualnej pozycji na scenie politycznej znakomicie świadczy o stałości przekonań czy ideowości tych ludzi.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)