Pogromca Smoków Pogromca Smoków
29
BLOG

Prawicowe rozważania o celu

Pogromca Smoków Pogromca Smoków Polityka Obserwuj notkę 12

Trochę na skutek zapuszczenia się w rejony sieci zamieszkiwane przez anarcho-faszystowską komunę od Sierakowskiego, trochę pod wpływem inicjatywy Nicponia, którą napotkałem w Salonie bezpośrednio po powrocie z tej niebezpiecznej dla zdrowego rozsądku wyprawy zacząłem zastanawiać się nad celem stawianym sobie przez prawicę. Cel lewicy, precyzyjnie nakreślony przez Sierakowskiego, jest bowiem znany- lewica dąży do zdławienia wolności przekonań i kontroli nad społeczeństwem. Wydawać by się mogło że cel prawicy będzie dokładnie odwrotny- rozszerzenie wolności myśli i wypowiedzi oraz pozwolenie jednostce na jak najszersze decydowanie o sobie i swoich dobrach.

Cel ten nie jest zaprzeczeniem założeń lewicowych, ale wynika wprost z szacunku dla każdego, pojedynczego człowieka, który jest jednym z fundamentów prawicowości. Dodając gwoli ścisłości- dążenia lewicy też można wyprowadzić z głównych lewicowych założeń, czyli patrzenia na człowieka tylko przez pryzmat zbiorowości i odrzucania jego cech indywidualnych, jednakże nie jest to zbyt słuszne. Lewica jest nurtem wtórnym, powstałym dla zaprzeczenia naturalnemu porządkowi społecznemu, na którego straży stoi prawica- choć nie od czasu przewrotu we Francji, kiedy powstały pojęcia "prawica" i "lewica", ale dopiero na skutek dalszej ewolucji. Jest to zresztą powodem, dla którego wolę pojęcia typu "konserwatyzm" czy "liberalizm" precyzyjniej określające nurt, u którego podstawy leży poszanowanie człowieka (oczywiście mówię tu o klasycznym rozumieniu słowa "liberalizm").

Wracając do celu stawianego sobie przez prawicę- podstawowym problemem, na jaki natknąłem się zaraz po jego zdefiniowaniu, był konflikt troski o powszechną wolność słowa i myśli z dopuszczeniem do głoszenia godzących w te wolności tez lewicy (po raz kolejny zacytuję Sierakowskiego, którego uważam za kliniczny przykład lewicowości: “Celem lewicy nie jest zatem, jak to nieraz można usłyszeć, walka z wykluczeniem jako takim, ale walka o ustanowienie granic tego pola w zgodzie z własnymi ideałami. A zatem o wykluczenie z niego na przykład rasistowskich albo homofobicznych głosów. Celem nie jest zatem jakiś nierealizowalny pełen pluralizm, ale stworzenie przestrzeni, w której pewne praktyki, uważane przez lewicę za szkodliwe, staną się niedopuszczalne”). Czy dopuszczanie do dyskursu ludzi, którzy nie kryją się z zamiarem wykluczania z tego dyskursu innych jest logiczne z punktu widzenia wolnosci słowa? Czy nie jest wykluczeniem- pośrednio- tych, którzy nie odpowiadają lewicy?

Zauważmy, że nie ma tu równoważności pomiędzy wykluczeniem lewicy a tych, których lewica chce wykluczyć. Lewica bowiem występuje jako agresor, zagrożenie dla swobodnej wypowiedzi, natomiast głosy dla których według lewicy nie ma miejsca w dyskursie nie grożą wolności, a po prostu z niej korzystają. Inaczej rzecz ujmując- wykluczenie agresywnego, lewackiego faszyzmu jest mniej szkodliwe dla wolności słowa, niż wykluczenie ofiar tego faszyzmu na skutek przyzwolenia na jego działanie. Tak więc wykluczenie lewicy wydaje się "mniejszym złem". Mimo wszystko jednak nie jest to postępowanie zupełnie zgodne z ideałami prawicy.

Rozważając czy- a jeśli tak, to gdzie w przestrzeni dyskursu, do której dąży prawica jest miejsce dla lewicy nie sposób nie wziąć pod uwagę wspomnianej już na początku właściwości lewicowego podejścia do człowieka, czyli braku szacunku dla człowieka poza społeczeństwem. Ta właściwość praktycznie dyswalifikuje lewicowców jako polemistów- to tak, jakby dyskutować z rybą (z tą, co nie bierze, dodam od razu, by zapobiec nieporozumieniom) o sposobie oddychania. Podobnie z lewicowcem dyskutuje się o człowieczeństwie, prawach jednostki itd.- dla niego są to pojęcia równie abstrakcyjne jak czwarty wymiar. Można też potraktować lewaków tak, jak oni sami siebie postrzegają- czyli uznać, że skoro sami uznają pewne przekonania, poglądy za godne jedynie wykluczenia, to nie powinni być specjalnie zdziwieni, kiedy ktoś uzna za taki poglądy lewackie. Niestety, lewica już wielokrotnie dowodziła swojego niewielkiego poszanowania dla logiki, połączonego z przekonaniem o własnej nieomylności, więc ten pomysł także nie jest najlepszy. Myślałem też o dopuszczeniu lewicy do dyskursu z zastrzeżeniem, że głoszone treści nie mogą być w jakikolwiek sposób wprowadzne w życie, jednak biorąc pod uwagę misję dziejową, do której wybrana i zdeterminowana czuje się lewica od razu widać, że byłoby to rozwiązanie nieskuteczne.

Mam wrażenie, że najlepszym wyjściem byłoby wprowadzenie zasad, które skutkowałyby dotkliwymi konsekwencjami w przypadku udowodnienia, że polemista wypowiedział nieprawdę- czyli dopuścił się manipulacji. Byłoby to rozwiazanie zgodne z ideami prawicy konserwatywnej, dla której, między innymi, wiara w jednostkę jest ograniczona świadomością niedoskonałości tej jednostki- podatnością na manipulacje i instynktem stadnym przede wszystkim (lewica wierzy, że człowiek liczy się tylko w społeczeństwie, w tłumie- prawica konserwatywna uważa, że w tłumie zacierają się cechy człowieczeństwa, co spowodowane jest rozłożeniem jednej z ważniejszych składowych człowieczeństwa- poczucia odpowiedzialności za własne czyny- pomiędzy wszystkich uczestników tłumu, co de facto powoduje zanik tego poczucia w ogóle). W ten sposób lewica byłaby dopuszczona do przestrzeni wypowiedzi, ale pozbawiona swojej głównej broni, jaką jest manipulacja.

Zauważmy bowiem- lewica rzadko tylko odkrywa swoja prawdziwą twarz i prawdziwe cele (cytaty takie, jak ten Sierakowskiego, rzadko słychać z ust lewicowców). Przeważnie lewica posługuje się pojęciami zastępczymi, mającymi zatrzeć prawdziwy obraz tego nurtu i przysporzyć mu zwolenników. O ile bowiem "sprawiedliwość", "wolność", "równość", "troska o słabszych" czy "równe szanse" i podobne pojęcia mają szansę zdobyć szersze poparcie, o tyle zapowiedź wykluczania pewnych grup ludzi nie jest zbyt popularna. Kiedy więc zmusimy lewicę do dokładnego definiowania tego co głosi, to używania powyższych pojęć w ich prawdziwym, nie zniekształconym znaczeniu- zagrożenie znacznie zmaleje; ryzyko iż dopuszczając do dyskursu lewicę wykluczymy inne nurty zostanie zminimalizowane.

Do omówienia pozostaje praktyczna strona takiego przedsięwzięcia- trudno przypuszczać, by lewica ot tak zgodziła się oddać główny oręż. Tutaj można jednak wybierać pomiędzy wieloma narzędziami, choćby ze względu na to, że z chwilą przedstawienia lewactwu tej propozycji- uczciwej i niezawierającej pułapek- prawicowiec wypełnia swój obowiązek troski o wolność słowa i przekonań. Odrzucenie oferty jest równoznaczne z decyzją lewicowca o rezygnacji z prawa do tych wolności i powoduje, że de facto sam wyklucza się on z cywilizowanej przestrzeni publicznego dyskursu.

Time Shop   Blog poświęcony zabytkom Łodzi Rybowicz  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka