Ekologiści znów w natarciu. Seria koncertów "Live Earth" na całym świecie ma uświadomić ludziom konieczność walki z globalnym ociepleniem. Ponieważ wielokrotnie już dyskutowaliśmy na S24, w tym i na moim blogu, o samym globalnym ociepleniu (czy też ogłupieniu, jak wolą niektórzy) tym razem skupię się na faszystowskiej wymowie tej serii koncertów, podjętej niestety przez TVP.
O ile postawa ekologistów organizujących koncerty jest zrozumiała- prowadzą swoją politykę, a koncerty są jej elementem, o tyle postawa telewizji publicznej zaskakuje. Ale o tym trochę niżej, najpierw pytanie do a_s_i_m_o czy podtrzymuje, w kontekście koncertów, swoje tezy dotyczące wartości udziału w dyskusji laików na temat globalnego ocieplenia. Dla ścisłości, chodzi mi między innymi o te komentarze:
(1)
(2)
(3).
I inne komentarze w ich okolicy. Proszę nie tego nie traktować w kategoriach złośliwości- zadaję tylko pytanie, przynajmniej na razie. Pytanie to łączy się trochę z kwestią, czy Shakira oraz inni artyści i "artyści" aby na pewno są osobami kompetentnymi w dyskusji o globalnym ociepleniu (różnicowanie artystów i "artystów" oczywiście nie ma związku z udziałem w tych koncertach, ale poziomem ogólnie prezentowanym przez poszczególnych wykonawców- to tak uprzedzając ewentualne wątpliwości).
Ad rem. Jestem zbulwersowany sposobem przedstawienia sprawy w "Wiadomościach" TVP. Przedstawieniem, nie waham się użyć określenia, faszystowskim, zawierającym solidny ładunek lewicowej ideologii i zupełnie ignorującym istnienie jakichkolwiek wątpliwości co do istnienia i mechanizmów globalnego ocieplenie. Relacja w TVP była hymnem pochwalnym dla koncertów "live earth". Jej autorzy piali o wspaniałości takiej inicjatywy, pojawiła się wzmianka o możliwości działania w USA dopiero po odejściu George'a Busha ze stanowiska prezydenta (w domyśle- za jego kadencji panuje ciemnota; taki efekt uzyskano przez przeciwstawienie Busha optymistycznie brzmiącemu materiałowi, majstersztyk manipulacji). Padały sformułowania o "konieczności ograniczenia spalania", "konieczności oszczędzania", krytykowano palące 30 litrów na 100 km samochody amerykanów itd.- a nie przedstawiono ani cienia wątpliwości co do prawdziwosci głoszonych tez.
Rozumiem, że dziennikarze mogą mieć swoje poglądy i wyrażają je w swoich materiałach. Rzetelność dziennikarska wymaga jednak uczciwego przedstawienia sprawy, uczciwego powiedzenia, że prezentowane przez dziennikarzy poglądy nie są jedynymi przyjętymi, a wiele osób kwestionuje celowość organizowania takich, między innymi, koncertów. Tego w materiale wyemitowanym w Telewizji PUBLICZNEJ zabrakło, wskutek czego stał się on (lewacką) agitką, nie aspirującą nawet do miana materiału informacyjnego.
Mam pretensje do ludzi odpowiedzialnych za "Wiadomości" i całą TVP o dopuszczenie czegoś takiego do emisji w głównym wydaniu programu informacyjnego. Jest to zaprzeczenie rzetelności informacji. Co gorsze- jest to podanie tendencyjnego, jednostronnego spojrzenia pod płaszczykiem obiektywnej informacji. To bardzo zła praktyka.
Manipulacja dzisiejsza jest wystarczającym powodem, by p. Urbański podał się do dymisji. Tzn. byłaby, gdyby p. Urbański był uczciwym dziennikarzem. Obawiam się jednak, w kontekście jego dotychczasowych działań teza ta jest dość śmiała, a jej relacja z rzeczywistością nad wyraz ulotna- prezes TVP nie zauważy więc zapewne powrotu do fatalnej praktyki TVP, którą tylko Bronisław Wildstein potrafił, rządząc telewizją, przezwyciężyć. Szkoda. Wracamy do Kwiatkowskiego. Podziękujmy Giertychowi.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)