Ostatnie długie dni spędzałem w polskich Tatrach, czasem bywając w Zakopanem. Od dłuższego czasu denerwują mnie sprzedawane po straganach podobizny Ernesto Guevary, południowoamerykańskiego zbrodniarza, którego porównywanie do Hitlera jest o tyle nieuprawnione, że Hitlera nikt w porę nie zastrzelił.
Przechodząc przez Krupówki czy bazar pod Gubałówką, wielokrotnie byłem atakowany zaspaną gębą tegoż indywiduum, straszącą turystów z wszywek, koszulek czy damskich torebek.
Moje pytanie nie jest oryginalne- jak uważacie, czy serie pozwów przeciw sprzedającym takie "pamiątki" kramarzom byłyby dobrym sposobem na powstrzymanie tego procederu? Ja widzę w tym dobre i złe strony (złe- to głównie rozgłos i reklama takich artykułów). Niewątpliwie rozpowszechnianie podobizn komunistycznego ludobójcy podpada pod propagowanie komunizmu (zresztą np. noszenie jego podobizny na koszulce też).
Coś z tym, uważam, trzeba zrobić. Na tyle ostrożnie, żeby działanie nie przyniosło odwrotnych skutków, ale pokazało, że handel i noszenie rzeczy zawierających podobiznę wielokrotnego zabójcy nie różni się w gruncie rzeczy od imprez pod swastyką, malowania tejże swastyki na murach, profanowania symboli religijnych chrześcijan czy żydów, noszenia czerwonej gwiazdy albo sierpa i młota na koszulkach, wielbienia Lenina i Hitlera i tym podobnych, patologicznych zachowań.



Komentarze
Pokaż komentarze (31)