(...) częściowo przez władze departamentów; istniały bez wiedzy ministerstwa. Mówiono do Dubois-Crance:
- Płacicie armii, możecie więc dać nam przynajmniej listy żołdu.
- My nie płacimy jej.
- Odżywiacie armię, dajcie nam rozliczenie wydanych środków.
- My jej nie odżywiamy.
- Ubieracie armię, dajcie nam rozliczenia urzędu ubiorczego.
- My jej nie ubieramy.
Armia Wewnętrzna płacona była ze środków samowolnie pobranych z kasy; żywiona i ubierana była z rekwizycji, nie poddawanych przez biuro żadnym kontrolom. Trwało miesiąc, zanim generał Berthier miał przegląd stanu armii; dopiero wtedy możliwe było przystąpienie do jej reorganizacji.
(...)Ministerstwem finansów rządził Robert Lindet, który w czasach Robespierre'a był członkiem Konwentu. Był uczciwym człowiekiem, pozbawionym jednak całkowicie odpowiedniej wiedzy, niezbędnej dla administrowania finansów tak dużego państwa. Ale w czasie rządów rewolucyjnych zdobył sławę wielkiego finansisty; wówczas jednak minister finansów był właściwie tylko drukarzem asygnat.
(...)
Kasa państwowa była pusta; nie było w niej nawet tyle pieniędzy, by wysłać kuriera. Ponieważ dochody roczne wydano już wcześniej, wszystkie dochody były w postaci zaświadczeń rekwizycyjnych, kwitów i papierów różnego rodzaju.Dostawcy, opłaceni bonami, dostawali swoje pieniądze bezpośrednio z kasy podatkowej, gdy tylko zanotowała ona jakieś wpływy. W ten sposób kasowali pieniądze, nie czyniąc żadnych usług. Wszystkie źródła były wyschnięte, kredyty wyczerpane; wszędzie panował jedynie nieporządek, marnotrawstwo i rozrzutność. Poborcy podatkowi, którzy równocześnie mieli pokrywać wydatki państwa, bogacili się na spekulacjach giełdowych, które trudno było opanować.
http://napoleon.org.pl/helena/wspomnienia34.php


Komentarze
Pokaż komentarze (3)