Jakiś czas temu był sobie dziennikarz. Młody, zdolny, wierzący w misję. Kiedyś natrafił dokumenty potwierdzające współpracę zaraz po wojnie pewnego, bardzo wysokiej rangi oficera z pewną zbrodniczą organizacją. Reportaż na ten temat ukazał się w pewnym programie telewizyjnym. Co ciekawe, w reportażu tym pojawił się pewien interesujący wątek, na który nikt nie zwrócił uwagi. Otóż, jak przystało na solidnego dziennikarza, postanowił spytać się owego oficera o jego zdanie. Interesujące, że oficer ów wyraził zgodę na spotkanie, jadnak zażyczył sobie rozmowy w cztery oczy, bez kamer i mikrofonów.....
Sprawa wycichła, pojawia się tylko w komentarzach na niszowych portalach.
A dziennikarz? dziennikarz jest dalej dziannikarzem śledczym, tylko.... nic już nie jest takie samo....
A ja? Ja smutno się zastanawiam kiedy, k....., przestanę na to wszystko patrzeć.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)