Witam,
Skoro już udowodniłem fakt zamachu w Smoleńsku pod względem logicznym, zająłem się poszukiwaniem w historii zdarzeń podobnych. To jest moim zdaniem droga do wyjaśnienia kto i jak dokonał zamachu na Prezydenta.
Jedno z takich zadarzeń wskazałem tu, które wydaje się dosyć podobna do zdarzeń w Smoleńsku.
Żeglując po oceanach historii (he, he... autorze, chyba przesadziłeś z patosem ), natrafiłem na ciekawą historyjkę. Rzecz może nie byłaby warta wzmianki, gdyby nie ....
Jak wiadomo, w pewnych hmmmm.... kręgach przy nazwisku Kalkstein pojawiają się na twarzach od razu wypieki na twarzach :)))))
No dobra, przytoczmy stosowny cytat z "Rzeczpospolitej Obojga Narodów" Pawła Jasienicy:
"Tejże jesieni 1670 roku stolica i całe państwo przeżyły ponurą sensację. 28 listopada dragoni elektora branderburskiego, którymi dowodził najmita szkocki, porucznik Hugo de Montgommery, porwali z Warszawy Krystiana Ludwika Kalksteina. (...) Skazany w Prusach na dożywotnie więzienie, uszedł do Polski w marcu 1670 roku, rozwinął bardzo ożywioną działalność, pisał i kolportował broszury, pozyskał przychylność Andrzeja Olszowskiego i Krzysztofa Paca. (...) lecz Kalkstein na własne nieszczeście powrócił z Ukrainy, dokąd zawędrował, na sejm. Sprawa, o którą nieustępliwie walczył, przedstawiała się powaznie, dążenia licznych kół szlachty polskiej, litewskiej i pruskiej były ze sobą zgodne. Jak zwykle bywa, bezczelny zamach się udał po prostu dlatego, że zaskoczył wszystkich."
No i dla tego, wytłuszczonego zdania postanowiłem przytoczyć tą historyjkę.
Ale, podobnie jak przy sprawie księcia d'Enghien, jest też tutaj dobra wiadomość dla Maskirowiczów :):
Dalsza narracja Jasienicy brzmi następująco:
"Dopiero po upływie trzech dni zauważono nieobecność Kalksteina, który skuty i zakneblowany był już wtedy w Prusach. Po dlugim, połączonym z torturami śledztwie ścięto go w Kłajpedzie 8 listopada 1672 roku."
Pozdrawiam :)


Komentarze
Pokaż komentarze (1)