"Można powiedzieć, że David Goldberg był szczęściarzem. Uratował się z Holocaustu, doczekał wyzwolenia Auschwitz, wyjechał do Ameryki, dorobił się majątku, dobrej żony, pobożnego syna, na starość wrócił do Frankfurtu, gdzie był szanowanym członkiem gminy żydowskiej i obracał się wśród lokalnej elity. Seniorów lokalnej elity, oczywiście – wiekowy finansista, posunięta w latach wdowa po bogatym przemysłowcu…
Pewnego dnia David Goldberg wyczerpał swój limit szczęścia. Ktoś strzelił mu w głowę z pistoletu pamiętającego Trzecią Rzeszę. I – niestety, zanim syn zdążył przylecieć z Ameryki i urządzić ojcu pośpieszny pogrzeb, patolog sądowy dokładnie obejrzał ciało. Bardzo dokładnie. Tatuaż SS pod pachą nosił ślady wywabiania, ale niewątpliwie nadal tam był…"
http://ksiazki.wp.pl/rid,5944,tytul,Zdazyc-przed-Sadem-Ostatecznym,recenzja.html?ticaid=111ea7&_ticrsn=3


Komentarze
Pokaż komentarze (2)