Początek roku 2012 upłynął nam pod znakiem wydarzenia spektakularnego i dziwnego: tuż po konferencji prasowej, pułkownik Przybył strzelił sobie w policzek. Wcześniej jednak wygłosił płomienną przemowę w obronie prokuratury wojskowej, którą miano włączyć w struktury prokuratury powszechnej. Mnie w pamięci zapadły najbardziej słowa o tym, że w armii - polskiej armii - panują stosunki mafijne i że prokuratura wojskowa odkryła tam gigantyczną korupcję.
Upłynęło 3/4 roku. Prokurator Przybył zdążył wyzdrowieć, mała Madzi rozstała się z życiem, medialny taniec hien cmentarnych nad jej grobem trwa do dziś (kolejne dni przynoszą nam coraz to nowe rewelacje na temat poczynań "mamy" Madzi), rzekomo poważne (w przeciwieństwie do tabloidów, hłe, hłe) media informują, że "mama" i "tata" Madzi się rozwodzą, schodzą, wyjeżdżają, wracają ...
A mnie brakuje jednej informacji: co z tą korupcją i mafią w wojsku? To, że rzecz jest wielce prawdopodobna, jest chyba oczywiste.
Stwierdzenie padło publicznie, na konferencji prasowej, z ust czynnego (wówczas) prokuratora. Trudno o bardziej spektakularne zgłoszenie PEWNOŚCI (bo tak to ujął pułkownik Przybył) doniesienie o popełnieniu przestępstwa.
No to jak? Jest śledztwo? Aresztowano kogoś? Odzyskano jakieś pieniądze?
Nie?
Ciekawe, czemu mnie to nie dziwi ....


Komentarze
Pokaż komentarze (1)