Gdy kilka dni temu gruchnęła wieść o sondażowej przewadze PiS nad PO, wyznawcy tej drugiej partii zachowali się nadzwyczaj racjonalnie. "Co się, cieszycie, co się podniecanie, do wyborów jeszcze trzy lata, wszystko się może zmienić", tłumaczyli na dobrotliwie.
I mieli rację.
To samo prawo działa również dziś. Do wyborów mamy co prawda bliżej o tydzień, ale to nadal trzy lata. Jakie ma więc znaczenie, czy premier dobrze wypadł PR-owsko, czy źle? Czy słupki Platformie trochę podskoczą, czy będą tkwić w martwym przycupie?
Pamiętajmy - DO WYBORÓW POZOSTAŁY TRZY LATA.
O co więc chodzi z tym całym "expose"? Po co i do kogo zostało wygłoszone?
Najbardziej prostoduszni powiedzą - no przecież do Sejmu ...
Czyżby? Ktoś ma jakieś podejrzenia, że premier Tusk iuwazą, iż porywającą mową mógłby przekonać do głosowania na siebie posła Wiplera? Czy tam Palikota? No litości, ... To są poważne sprawy, tu w grę wchodzą wielkie pieniądze ...
Ktoś nadal naiwny, ale jednak odrobinkę mniej niż powyżej, może przypuszczać, że expose zostało wygłoszone do Narodu. Bo to, wicie rozumicie, słupki się kurczą, trzeba się ratować ...
PRZED CZYM? Pamiętamy, że wybory dopiero za trzy lata. Sondaże w tym momencie nie mają wpływu na wybory, to już sobie ustaliliśmy, mam nadzieję?
Na blogu Rosemanna przeczytałam dwa rozsądne wpisy: Mariasza i Kreatywnego Wandala. Może było ich więcej, nie wiem, ale te rzuciły mi się w oczy.
Otóż - zdaniem Mariasza expose zostało wygłoszone do ... czekistów. Czyli, jak mniemam, prawdziwej "grupy trzymającej władzę".
Choć jest to rozumowanie o kilka pięter bliżej rzeczywistości, nadal jednak rozmija się z prawdą.
Nie wydaje mi się po prostu, aby z "wajchowymi" trzeba było gadać za pośrednictwem "zaplecza Rządu", czyli Sejmu, i szklanego pudełka.
Wczorajsze expose zostało wygłoszone do osób znajdujących się w Sejmie, ale nie do wszystkich. Mianowicie - do partyjnych dołów.
To było powiedzenie: "Nic to, że słupki spadają. Prawdziwe konfitury są gdzie indziej, i ja potrafię je wam zapewnić. Patrzcie - tu kilka miliardw, tam kilkanaście, ówdzie nawet setki miliardów ... Mam pomysły i potrafię je wykorzystać! Mam wizje - tu posady, tam rady nadzorcze ...".
O to właśnie chodzi w tym interesie. Żeby szeregowi posłowie nie zaczęli przechodzić do partii, która lepiej rokuje na przyszłość.
A to mówi nam bardzo dużo o sytuacji politycznej w Polsce A.D. 2012:
- po pierwsze - nastroje są złe. Wiemy o tym od pewnego czasu, ale expose wywlokło tę brutalną prawdę na wierzch.,
- po drugie - Kaczyńskiemu NIE ZALEŻY w tej chwili na przejęciu władzy. Gdyby chciał, na pstryknięcie palcem miałby kilkudziesięciu bezideowych posłów Platformy. A to znaczy, że nie chciał. Czyli - przeczekuje do momentu, gdy zdobędzie większość konstytucyjną. Co może nastąpić jeszcze tej zimy, a może dopiero na wiosnę.
W każdym razie - projekt pod nazwą Platforma Obywatelska wczoraj widowiskowo nabrała wody. Wielkie statki toną powoli, więc trochę jeszcze poczekamy na zmianę rządów.
Ale czas najwyższy przyzwyczajać się do myśli, że premier Tusk ma z kim przegrać.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)