Jest taka stara, kapitalna anegdota o karczmarzu, który nad wejściem powiesił tabliczkę: "Tu od jutra udziela się kredytu". W sprawie przyjęcia EURO Polska powinna się kierować podobną zasadą.
Euro przyjąć musimy - to jest akurat bezdyskusyjne. Takie zobowiązanie Polska na siebie wzięła, przystępując do UE (czy raczej do tego, co wtedy jeszcze UE nie było). Trzeba pamiętać, że ta "tranasza" państw, o którą zachłanna UE poszerzyła się wraz z nami, nie miała, tak naprawdę, nic do gadania. Nawet słynne "negocjacje akcesyjne", o czym mało kto wie, dotyczyły wyłącznie DŁUGOŚCI OKRESÓW PRZEJŚCIOWYCH, i niczego poza tym. Wszystko było narzucone odgórnie - również fakt przyjęcia EURO.
Trzeba jednak podkreślić, że nie zostały określone ramy czasowe tego aktu .... a to daje nam sporo możliwości manewru.
(Może zaznaczę w tym miejscu, że nie kieruję się w tym przypadku kwestią "suwerenności", chociaż, oczywiście, poprzez przyjęcie EURO jakąś tam, kolejną, część jej tracimy - ale więcej suwerenności oddaliśmy już dawno, i oddajemy z każdym kolejnym paktem. Jasna sprawa, że własna polityka pieniężna jest ważnym atrybutem suwerennego państwa, ale też bez przesady ...).
Mam na względzie fakt, że nie tylko UE, ale i cała Europa, a nawet świat, znajdują się w trudnej sytuacji. Moim zdaniem, na scenie światowej właśnie odbywa się znaczące przegrupowanie sił. Dawne mocarstwa, zmęczone, składają broń, a do skoku prężą się państwa z tegionu azjatyckiego. To jest normalne i nieuniknione.
Trzeba też jednak zauważyć, że Unia jest w tej chwili w sytuacji bardzo trudnej. Z buńczucznych zapowiedzi prześcignięcia USA - nawet mimo tego, że już drugą kadencję rządzi tam nieprawdopodobny szkodnik na pasku potężnych lobbies finansowych - spełzły na niczym. Unia zwyczajnie dusi się z powodu przerostu biurokracji, nadmiaru przepisów, demoralizujących dotacji, tęczowej poprawności itd.
Moim zdaniem, lepiej w UE już było. Teraz jest to równia pochyła. Nie widzę woli wyzwolenia UE z gorsetu biurokracji (bo to właśnie ona nadaje ton), nie widać chęci odejścia od regulowania ściśle wymiaru każdego buraka i cielaka ... Kolejne przepisy, mające w założeniu ulżyć doli przedsiębiorców, pracowników, kobiet, dzieci, mniejszości takich i owakich powodują, że coraz mniej jest w Unii przedsiębiorczości i wolności.
W takiej sytuacji, zwłaszcza po doświadczeniach ostatnich kilku lat, gdy już wiadomo, że Polsce udało się przesunąć kryzys w czasie właśnie dzięki temu, że miała własną walutę, przyjmowanie EURO byłoby czystym szaleństwem i działaniem na szkodę Polski.
Czy mam przypominać Grecję? Grecję, która właśnie bankrutuje na naszych oczach, a która została doprowadzona do tego stanu między innymi dlatego, że miała EURO?
Niemcy już od dawna marzą o powrocie do marki. Nie dziwię się, Gdyby walutą UE była marka lub dolar, a Polska znajdowałaby się w podobnej sytuacji gospodarczej i finansowej, warto byłoby rozważyć przyjęcie tej waluty.
W obecnej sytuacji, na wszelkie ewentualnie nalegania w kwestii przyjęcia EURO należy grzecznie potakiwać, że tak, owszem, chętnie, ale przejściowe, obiektywne trudności ...
No, bo przecież kredytu rzeczywiście udziela się od jutra - które zawsze następuje jutro!


Komentarze
Pokaż komentarze (3)