Bankructwa w kapitaliźmie to norma. Pewna liczba firmy musi zbankrutować; na ich miejsce powstają nowe firmy.
To jasne, oczywiste i bezdyskusyjne.
Tyle tylko, że jeszcze rok temu zjawisko było prawie niezauważalne. Ot, był sklepik z biżuterią, a za jakiś czas na jego miejscu mamy warzywniak.
Od pewnego czasu (sama nie wiem - kilka miesięcy? kilkanaście?) znikające sklepiki obserwuję na codzień.
Pamiętam, jak po ogłoszeniu informacji, że zostanie podniesiona składka rentowa o 2%, rozmawiałam z właścicielką sklepu (małego) ze szkłem i porcelaną. Powiedziała smutno, że będzie musiała zwonić pracownika. Pracownik to słyszał i nie wyglądał na zachwyconego. Kilka tygodni temu zrobiłam w tym sklepie ostatnie zakupy. Właścicielce nie opłaca się już prowadzić interesu.
W dużym centrum handlowym, w niezłym (ale też nie najbardziej reprezentacyjnym, raczej na obrzeżach) miejscu Warszawy, 3/4 powierzchni handlowej opustoszała. Nie to, żeby z dnia na dzień - działo się to stopniowo od jakiegoś czasu. Jeszcze utrzymuje się jakoś sklepik ze zdrową żywnością, ale - już niedługo.
Ludzie przestają kupować.
To widać, słychać i czuć.
Ludzie w aptekach coraz częściej proszą o tańsze zamiennki leków.
Coraz większym wzięciem cieszą się produkty o krótkim terminie przydatności do spożycia.
Coraz chętniej kupuje się resztki wędlin - "dla pieska".
Kryzys przyspieszył; teraz to już będzie kwestia raczej tygodni, niż miesięcy.
Piszę to z ciężkim sercem i w głębokim przerażeniu - co będzie jutro? Kiedy ten trend się odwróci?
I wiem, niestety, że ci cholerni PiS-owcy wykrakali. Mieli rację. Podjęto szereg szkodliwych działań; innych, koniecznych, zaniechano.
I teraz ... sądzę, że nie ma łatwej, prostej recepty. Teraz już nie.
Niestety.
(A licznik długu publicznego dostał takiego przyspieszenia, że lada moment odleci w kosmos. Dziś pokazywał 22687zł na osobę. Ciekawe, ile osób zdaje sobie sprawę z tego, że ten dług będziemy musieli spłacić - wcześniej lub później ...)


Komentarze
Pokaż komentarze (12)