Wiem, że postawiłam tezę dziwną, kontrowersyjną i zaskakującą, ale jestem przekonana o jej prawdziwości.
Kiedyś, całe lata temu, pomiędzy Robetem Mazurkiem a Moniką Olejni odbył się taki oto dialog:
Monika Olejnik: Też jesteś dziennikarzem i nie wiesz, że zawsze trudne pytania zadaje się rządzącym, a nie tym, którzy są w opozycji?
Robert Mazurek: Nie wiem. Wiem, że trudne pytania zadaje się każdemu.
Monika Olejnik: Może spójrz krytycznie na swoje wywiady.
Robert Mazurek: Chętnie pobiorę lekcję. Jakieś konkretne uwagi?
Monika Olejnik: Jak SLD rządził, to zadawałam im trudne pytania, a teraz mam je zadawać Wojciechowi Olejniczakowi? Przypominam mu, co robił jego rząd, ale jaki sens ma teraz rozliczanie go? Rozliczasz tych, którzy rządzą, prawda? Zawsze jesteś w kontrze do nich!
I uważam, że to właśnie Olejnik miała wtedy rację!
Wiadomo nie od dziś, że władza demoralizuje, a władza absolutna demoralizuje absolutnie. Chłodny Żółw ujął to jakoś tak, że politycy są jak krowy i bez naszej troskliwej opieki zawsze wejdą w szkodę. Człowiek jest istotą ułomną i zawsze narażoną na pokusy - zwłaszcza w naszym zdegenerowanym kraju, w którym prominentny polityk przekonuje, że "pierwszy milion trzeba ukraść" (autorem tych słów, które sama pamiętam, zajmował kilkakrotnie najwyższe stanowiska w państwie).
Dziennikarze zaprzyjaźnieni z władzą, zarówno z państwowych, jak i tych drugich, mediów, od lat nie ukrywają, że jedynym właściwie ich zadaniem jest dbanie, by do władzy nie wrócił PiS. Bo PiS to samo zło. Tak mają, i mają do tego prawa. Nie mają natomiast prawa w demokratycznym państwie decydować za INNYCH. Dziennikarze są od informowania. Od tego, żeby wybierać władzę, jest ogół obywateli.
Tyle teoria. W praktyce - Żakowie, Olejniki, Wielowieyskie, Kuźniary, Paradowskie itp. zadecydowały, że oni władzy PiS nie chcą. I zamiast zajmować się informowaniem - czyli tym, za co im się płaci - zajmują się osłanianiem interesów władzy i szczuciem na opozycję.
Ten zdegenerowany system powoduje, że takie drobiazgi, jak zapaść służby zdrowia, gigantyczne zadłużenie państwa, totalna kompromitacja sądownictwa itd. osłaniane są medialnym klangorem - bo gdyby społeczeństwo się zorientowało, jak jest naprawdę, to ten znienawidzony PiS wróciłby do władzy szybciej, niż Paradowska zmyłaby z siebie tapetę.
Dlatego dług publiczny będzie rosnąć, służba zdrowia upadać, sądownictwa tuleyować coraz bardziej, aż do powtórki z PRL.
I dlatego będą się zdarzać kolejne CASA, kolejne katastrofy smoleńskie, szczekocińskie, i będą umierać kolejni ludzie, nieprzyjęci przez lekarza.
By żyło się lepiej
Dziennikarzom mainstremowym.


Komentarze
Pokaż komentarze