Jak Państwo zapewne od razu zauważyli, dzisiejsza notka jest dedykowana - oczywiście, e-politicowi.
W początkach swej kariery irytował mnie niemożebnie, i nie jest wykluczone, że tam ze dwa czy trzy razy nawet pognałam go - wbrew swej łagodnej naturze - precz z mojego blogu. Odkąd jednak z misji zamulania katastrofy smoleńskiej został rzucony "na odcinek" propagandy rządowej, zmieniłam swój stosunek do niego na ironiczno-pobłażliwy. W końcu - to taka safandułowata słodzizna: on się stara, a słupki spadają ... Dwoi się człowiek i troi, robi bokami, z tego przemęczenia nawet pochwalił władze PiS-owskie (a sam se szukaj, nie powiem, o którą notkę chodzi - chyba, że na stronie i w tajemnicy) :) - noi co z tej roboty, skoro zleceniodawcy sami pracują przeciwko niemu? ...
Serce mam na dłoni, a oczy na mokrym miejscu - no, to w końcu się złamałam i postanowiłam wesprzeć e-politica w hegi prorządowych wysiłkach. A co teraz najważniejsze? No, wiadomo - referendum warszawskie! Z tego powodu postanowiłam dać Pani Prezydent Warszawy, równie mądrej, jak pięknej i wymownej (oraz hojnej), oręż do ręki niebagatelny!
Sprawa wygląda następująco: kilka tygodni temu opisałam schody nieruchome, jak raz w samiuśkim centrum naszej pięknej stolicy, w dodatku pechowo, jak mi się wówczas wydawało - bo na same wakacje. Rzecz miała miejsce pod koniec czerwca, więc - było nie było - minęło od tego czasu półtora miesiąca. Wakacje, czyli sezon turystyczny, powoli dobiega końca, a próby reanimacji padniętego martwym bykiem cudu techniki są nieudane.
Z upływem tygodni (nie chciałabym ponowić błędu Telewizji Republika, która nawet do dziesięciu zliczyć nie potrafi, ale wychodzi mi z rachunków, że to już co najmniej pełne osiem niedziel) zainteresowałam się, naturalną rzeczy koleją, któż też jest odpowiedzialny za ten kompromitujący stan rzeczy.
No, i po krótkim oraz łatwym śledztwie wyszło mi, że spółka Warszawskie Przejścia Podziemne, za niemały kawałek grosza, podjęła się trudu naprawy schodów ruchomych - między innymi czynnościami, rzecz jasna. WPP fuchę dostały od Zarządu Dróg Miejskich, a ZDM podlega Prezydent Warszawy.
No, niby nie wygląda to najlepiej, ale to tylko pozory. Ja bowiem uważam, że nawet klęski można przekuć w złoto, gdy ma się trochę sprytu. No więc ja, z całym oddaniem, swój intelekt oddałam na służbę Pani Prezydent Warszawy.
Pomyślałam tak: ciekawe, czy w innych metropoliach europejskich takie urządzenia, jak schody ruchome, również są unieruchomione na tak długi czas? Przyznaję, że nie jestem Wiecznym Pielgrzymem, nie mogę więc tego stwierdzić swoim autorytetem - ale sądzę, że moi mili goście są bardziej bywali ode mnie. Zdarzają się takie sytuacje poza naszym ukochanym grodem?
Bo jeśli nie, to przecież można wyczyn Władczyni Naszego Miasta zgłosić do Księgi Rekordów Guinnesa ... Och, wyobrażam sobie radość Pani Prezydent, gdybyśmy jej podarowali taki prezent tuż przed referendum warszawskim!
W nagrodę nie żądam nic - no, może jedna, maleńka prośba: gdyby w zasięgu wzroku była jakaś fucha w rodzaju WaPark czy Warszawskie Przejścia Podziemne, to ja bardzo chętnie. Bardzo!
...... I nawet będę wtedy naprawiać te cholerne schody!


Komentarze
Pokaż komentarze (7)