Jest takie powiedzenie: lepiej milczeć i wydać się mądrym, niż się odezwać i rozwiać wszelkie złudzenia. Pan Miller Leszek – który nie tak dawno temu startował do Parlamentu z list Samoobrony - właśnie znów się odezwał, ku ubolewaniu co inteligentniejszych swoich zwolenników
Jak donosi wp.pl, „Szef parlamentarnego zespołu ds. zbadania katastrofy smoleńskiej Antoni Macierewicz złoży zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez wojskowych prokuratorów. Zarzuca im przekazanie dziennikarzom tajnych informacji ze śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej”.
Wyjaśnię, że chodzi o artykuł w Gazecie Wyborczej, w której znalazły się stwierdzenia, które powinny być objęte tajemnicą śledztwa.
„Z poglądami, które głoszą współpracownicy polityka PiS, nie powinno się polemizować, a powinno się je leczyć - skomentował szef SLD Leszek Miller.”.
Jeśliby słowa szefa SLD potraktować poważnie, to należałoby uznać, że istnieje jakiś katalog poglądów dozwolonych i poglądów niedozwolonych. Oczywiście, ktoś ten katalog powinien publikować. Skoro głoszenie poglądów nieprawomyślnych miałoby skutkować leczeniem osób je wygłaszających(zapewne w psychuszkach), to ich lista powinna być publikowana w taki sposób, aby zarówno potencjalny pacjent, jak i lekarz, nie mieli wątpliwości, za które poglądy można człowieka skazać na Tworki. Jedyny taki sposób to chyba publikacja w Dzienniku Ustaw – przynajmniej tak mogłoby się wydawać, nieprawdaż? …
Oczywiście do ustalenia pozostaje, kto powinien taki katalog poglądów tworzyć. Cóż, sprawa nie jest łatwo, ale pewne tropy można Panu Millerowi Leszkowi podsunąć. Właściwym wydaje się Minister Zdrowia w porozumieniu z Ministrem Sprawiedliwości i, być może, Ministrem Spraw Wewnętrznych.
Rzecz jasna, najpierw powinna powstać odpowiednia ustawa, która dawałaby delegację właściwym ministrom do ustalenia, w drodze rozporządzenia, katalogu poglądów dopuszczalnych i poglądów niedopuszczalnych.
Ustawa powinna mieć tytuł – i tu wyobraźnia mnie jakoś zawodzi. Banalne „ustawa o poglądach, których wygłaszanie skutkuje skierowaniem na leczenie” jest jakieś takie … nie do końca chyba odpowiednie. Anglosasi mają w tym zakresie więcej szczęścia, niż my. „Lex Miller” brzmi dumnie, i od razu każdy skojarzyłby sobie nazwę z wariatem
Cóż, niewątpliwie dyskusja sejmowa nad takim projektem miałaby więcej wejść, niż „Kocham gotować” – może Sejm założyłby sobie wreszcie stronę na youtube? … Zyski można przeznaczać na jakieś szczytne cele – na przykład dofinansowanie wyżywienia posłów i senatorów.
Tak, czy inaczej, Pan Miller Leszek od dawna jest jednym z najbarwniejszych postaci naszej sceny politycznej, i tradycję tę szczytną kontynuuje nieustająco. Jak u Hitchcocka – zaczął od trzęsienia ziemi, a potem efekty się nasilały.
Wyznam, że nie mogę się już doczekać tego czegoś wstrząsającego, co zakończy rozrywkową działalność Mężczyzny, Który Nie Może Skończyć.
Oby jak najprędzej!
A swoją drogą, jak to się jednak ładnie składa: Miller od dawna deklaruje, że zrobi wszystko, byle tylko do władzy nie doszedł PiS. Jak widać, stary komuch dobrze wie, kto w Polsce rządzić powinien, a komu absolutnie nie wolno na to pozwolić - to tyle, jeśli chodzi o rzekomy "socjalizm" PiS. Bo z PO to komuchowi jakoś na ogół jest bardzo po drodze :)


Komentarze
Pokaż komentarze (1)