Minister od chodzenie (.... idę po was!) ma ostatnio nowy powód do zmartwienia: PiS swoje obchody Marszu Niepodległości przeniósł do Krakowa.Ten niecny czyn wywołał słuszne oburzenie Pana Ministra: no jakże to tak można tchórzyć w demokratycznym państwie prawnym?!!! Uciekać z Warszawy, jak te tchórzliwe zwierzęta, bać się starcia z naszymi dzielnymi funkcjonariuszami?!!! A przecież wszystko zostało tak pięknie zorganizowane: żeby Marsz Niepodległości miał większą frekwencję, zaproszono nań nawet calusieńki szczyt klimatyczny z jego nieodłącznymi alterglobalistami! Zakupiomo całkiem nowe (ponoć nie całkiem legalne) suki policyjne z urządzeniami do niszczenia błon usznych ... ale proszę się nie martwić, one odrastają!
A te niegodziwe tchórze z PiS, ze złowrogim Jarkaczem na czele, wzięły nogi za pas i uciekają z Warszawy, niewdzięcznicy!!!
I tyle starań na nic ....
A Pan Minister od chodzenia postanowił (całkiem gratis) zafundować Marszowi jeszcze jedną atrakcję: uznał mianowicie, że Falanga nie może ochraniać Marszu. Dlaczego? Nie wiadomo. To znaczy - wiadomo. Bo od tego jest Policja (i zapewne ochrona, ta, co pacyfikowała Kupieckie Domy Towarowe). Nasi dzielni mundurowi, którzy potrafią pomylić zarówno miasto z miastem, jak i piętra w tych miastach, wystarczą do ochrony Marszu. A co!
To mi przypomniało sytuację sprzed kilku lat - zaraz po tym, jak PO przejęło władzę (swoją drogą - spory szmat czasu, nieprawdaż?) i jedną z pierwszych trosk rządzących było odebranie Jarosławowi Kaczyńskiemu ochrony. Prorocy jacyś, czy co, że przewidzieli Cybę? ... No, ale Cyba "pistolet miał za mały", i zastrzelił pomniejszego członka PiS.
Cóż, jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma, jak powiada staroindyjskie porzekadło.
No, i teraz ponowne rozczarowanie ...
Eh, PiS-ie, PiS-ie, czy Ty się nigdy nie zmienisz i nie pozwolisz dorżnąć wreszcie watah? ....


Komentarze
Pokaż komentarze (16)