Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Bronislaw Komorowski, podczas oficjalnej uroczystości raczył był podsumować niechętnych sobie obywateli, że powinno im się zrobić lewatywę - bo to dobrze robi na ... głowę.
Rzecz jasna, do wpadek prezydenta czas był przywyknąć. Zwłaszcza pierwsze miesiące prezydentury były nimi wręcz usłane; do tego stopnia, że nawet Janina Paradowska, nieformalny rzecznik PO, zatroskana stanem naszej główki zażądała, aby ktoś wreszcie wziął pana Bronka pod kuratelę. Trzeba jednak przyznać, że dotychczasowe gafy prezydenckie miały ten kaliber, że dziarskiemu myśliwemu raczej dodawały swojskiego uroku: a to strzelił ortografa, a to rubasznie zażartował z wierności żony prezydenta Obamy, a to gwizdnął królowej kieliszek, a to znów sam usiadł jako pierwszy, przed zaproszonymi gośćmi .... Muszą Państwo przyznać, że dla elektoratu PO takie wtopy są balsamem na duszę, bo przecież polski język trudnym jest, etykieta to coś, o czym MWzWM ma na ogół mgliste pojęcie (jeśli w ogóle słyszał taki termin), a już rubaszne żarciki z kobiet to w zasadzie warunek, by się zaliczyć do TEGO towarzystwa, jak nam to pokazują taśmy prawdy,
Trzeba jednak zauważyć, że "żarcik" na temat lewatywy jest zupełnie innej rangi. To już nie jest jakaś tam zwykła ".. upa i kamieni kupa". TAMTO było prostackie, seksistowskie, obrzydliwe, ale wyznawca PO mógł sobie powiedzieć, że to była prywatna rozmowa (co, nota bene, rzuca ciekawe światło na sposób prowadzenia rozmów przez MWzWM). Tu - ordynarne określenie zostało użyte nie przez jakiegoś szeregowego ministra, lecz przez Głowę Państwa. I nie w "prywatno-służbowej", "nielegalnie nagranej" rozmowie, tylko w sytuacji stuprocentowo publicznej i oficjalnej. No, niestety - teraz już do każdego, nawet najbardziej zakutego, rycerza PO musiało dotrzeć, że prezydent Polski to prostak.
I w tym momencie chciałam z całą mocą podkreślić coś, co dla oceny buractwa lewatywowego ma pierwszorzędne znaczenie: Bronisław Komorowski nie jest polityczną świeżynką. Prezydentem jest od lat czterech; jeszcze dłużej pełnił funkcję prezydenta. Wcześniej sprawował bardzo ważne funkcje publiczne: m.in. był marszałkiem Sejmu i Ministrem Obrony Narodowej. Funkcję posła sprawował już w pierwszej kadencji Sejmu - oznacza to, iż Bronisław Komorowski od ponad świerć wieku sprawuje funkcje publiczne.
Niestety, poprzedni akapit oznacza również, że nawet 25 lat obcowania z parlamentarzystami, ministrami, innymi osobami (niektórymi naprawdę wybitnymi) nie zdołało Bronisława Komorowskiego nauczyć nawet podstaw kindersztuby!
Oczywiście, nie ma obowiązku, aby prezydent był świetnie wychowany, nieźle wykształcony czy pochodził z dobrej rodziny - przykład prezydenta Wałęsy czy Kwaśniewskiego świadczy o tym najlepiej.
Jeśli jednak człowiek przez 25 lat, choćby na zasadzie mimikry lub drogą naśladownictwa, nie był w stanie przyswoić nawet najbardziej podstawowych zasad bon tonu, to oznacza to, iż z tym człowiekiem coś jest bardzo, ale to naprawdę bardzo, nie w porządku. Wygląda na to, że Bronisław Komorowski ma w sobie jakąś skazę, która nie pozwala mu przez całe dorosłe życie na to, na co dzieci z przyzwoitych rodzin potrzebują lat kilkunastu.
I to właśnie uważam za coś w najwyższym stopniu niebezpiecznego dla Polski. Nie wspominając już o prawdziwym wstydzie, jaki odczuwam, że TAKI człowiek reprezentuje na zewnątrz moją Ojczyznę - tak niegdyś dumną i potężną.


Komentarze
Pokaż komentarze (42)