Vitello: http://viceversa.salon24.pl/605924,slowko-w-sprawie-makaronu nie lubi makaronu kupnego, bo robi się go z jajek suszonych. Ja z tego samego powodu nie kupuję też majonezu (zresztą też na "m" - razem to już prawie Marilyn Monroe :) Zwłaszcza od czasu, gdy się okazało, że ten susz jajeczny powstaje czasem z jajek ... zepsutych. Zresztą - jak kto chce, to na codzień niech kupuje majonez, ale na Święta warto zrobić swój własny. Świeży, bez niepokojących dodatków ... No przecież sałatka jarzynowa z majonezem własnej roboty to zupełnie inna odsłona tej - niby - banalnej potrawy! Zwłaszcza, że jeśli ktoś ma mikser ręczny, to robota jest banalnie prosta.
Majonez uda się zawsze, jeśli wszystkie składniki będą tej samej temperatury. Ja wszystko wyjmuję z lodówki co najmniej na dwie godziny przez pracą. Druga sprawa - na początku olej (dobrej jakości, ale jednak raczej nie oliwa, bo wtedy majonez nie będzie pasować do wszystkiego) należy dodawać po trochu. Oczywiście, nie "dosłownie po kropli", ale - powiedzmy - niech to będzie bardzo malutki chlust. Tak na pół łyżeczki do kawy. Gdy masy trochę przybędzie i zmieni barwę, można zwiększać ilość oleju dodawanego jednorazowo.
Po trzecie - być może to przesąd, ale nawet używając miksera, kręcę nim zawsze w jedną stronę.
Po czwarte - podłożenie pod miskę (dość wysoką, ale niezbyt szeroką) ściereczki spowoduje, że miska nie będzie się przesuwać.
Po czwarte - jajika muszą być świeże i można je sparzyć, a musztarda dobrej jakości, i bez całych ziaren gorczycy - inaczej majonez wyjdzie brzydki,
Na większą uroczystość robię dużą porcję; robiąc mniej majonezu, można oczywiście proporcje odpowiednio zmniejszyć.
Składniki:
2 żółtka, czubata łyżeczka musztardy, 0,75 litra oleju, sól, sok z cytryny lub dowolny ocet, ewentualnie szczypta cukru i biały pieprz.
W misce umieszczamy żółtka, musztardę i szczyptę soli. Dokładnie to miksujemy, a potem zaczynamy dodawać olej, za każdym razem sprawdzając, czy wszystko się połączylo. Masa zacznie się robić stopniowo coraz jaśniejsza i będzie mocno gęstnieć. Gdy zużyliśmy cały olej, należy majonez rozrzedzić wodą - zimną przegotowaną lub mineralną, to zależy od gustu. Wodę dolewamy stopniowo, dokładnie mieszając, do otrzymania pożądanej konsystencji. Radzę zacząć od 1/4 szkanki. Teraz należy spróbować i odpowiednio dosmaczyć.
Przechowuwać z zamkniętym słoiku, oczywiście w lodówce. Tydzień powinien wytrzymać bez problemu - to znaczy, za taki okres odpowiadam :)
Acha - w razie potrzeby makaron można zabarwić np. sokiem z buraka czy sokiem wyciśniętym ze szpinaku.
A jeśli majonez się zwarzy? Od lat nie miałam tego problemu, ale i na to jest sposób: w drugiej misce umieszczamy żółtko i musztardę plus sól, dokładnie wymieszać i dodawać zwarzoną masę. Po łyżeczce, a potem zwiększać ilość dodawanej masy. Tylko pod koniec należy pamiętać, by już oszczędnie solić i zakwaszać.



Komentarze
Pokaż komentarze (67)