Animela Animela
1260
BLOG

Modest Amaro: co do jasnej Anielki?!!!

Animela Animela Rozmaitości Obserwuj notkę 12

Nienawidzę, jak mnie ktoś robi w jelenia. Czuję się wtedy bardzo źle i bardzo źle myślę o robiącym mnie w jelenia. A ostatnio w takiej roli wystąpił znany i (podobno) lubiany - Wojciech Modest Amaro, który podał dwa sposoby na pomidory. Jeden to zwykła sałatka (de facto będąca surówką, albo kto dziś zwraca uwagę na takie dystynkcje), a drugi - consommé z pomidorów. Poniżej link, więc każdy może się zapoznać i wyjaśnić mi ewentualnie, o co tu chodzi z lodami? ... Gdzie one mają swoje miejsce, skąd ich pochodzenie i w ogóle - o co, do jasnej cholery, chodzi?!!!

Dobrze. Mniejsza z tym nieszczęsnym Amaro, któremu sodówa uderzyła do głowy i który uważa najwidoczniej, że może sobie po prostu splunąć Polakom do zupy pomidorowej, czyli świętości narodowej. I tak nie sezon na moje ukochane owoce, więc tym razem - przepis na zupę ratującą życie. No no jak inaczej nazwać sytuację, gdy ja jestem ciężko chora, mąż jeszcze bardziej, a synowi - niebacznie - pozwoliliśmy wcześniej wyjechać na ferie? ... Infekcja grypopodobna ma wiadome skutki: wysoka gorączka, brak sił, brak apetytu. A ponieważ mnie przeszło wyjątkowo szybko, to mężem martwiłam się bardzo, bo nawet na hasło "rosół", który kocha jak Irlandię, przyniesiony przez Dobrych Ludzi, odpowiedź brzmiała: nie, nie ... może później ... No, i zgodził się na wizytę lekarza. A nawet na drugą i zwolnienie lekarskie - rewolucja w domu! Ale też i nie jesteśmy już tak młodzi, jak choćby rok temu ...

No i zrobiłam zupę zimową: na oleju podsmażyłam jedną średnią cebulę, w miarę drobno (też jestem chora!) posiekaną, a gdy się zeszkliła, dodałam dwa ząbki posiekanego czosnku oraz przyprawy: zaatar, mielone ziele angielskie, liść laurowy, sumak, drobno posiekane chilli, słodką mieloną paprykę i szczyptę curry. Do przesmażonej bazy dodałam sporą garść zielonej soczewicy i zalałam wodą - tak, żeby warzywa były dobrze przykryte. Acha - i jeszcze "klątwa Vitello", czyli czubata łyżeczka Marmite (można zastąpić sosem sojowym). Doprowadziłam do wrzenia i gotowałam prawie do miękkości soczewicy, po czym dolałam pomidorowej passaty, pogotowałam jeszcze kilka minut, doprawiłam cukrem (całkiem sporo - łyżeczką co najmniej) oraz odrobiną śmietany, wcześniej zahartowanej wywarem.

No i - zapachy dochodzące z kuchni okazały się na tyle skuteczne, że mąż łaskawie zgodził się zjeść odrobinkę. Na spróbowanie. W rezultacie zjadł prawie talerz, a ja jestem z siebie dumna. I szczęśliwa, bo to już piąty dzień, jak mąż odmawiał jedzenia!

Aha - takie zupy są samograjami. Jak nie ma cebuli, to można użyć dymki lub pora, albo pomiąć milczeniem tę kwestię. Jeśłi nie ma ktoś zataru czy sumaku, czy curry, to użyje innych przypraw i doda soku z cytryny. Soczewica może być zielona lub czerwona, albo może to być fasola ... Śmietana da się wymienić na mleczko kokosowe, i nawet będzie zdrowiej i bardziej aromatycznie!

Na moje oko (a mam trochę doświadczenia z chorymi) w przypadku przeziębienia chodzi o to, aby zupa była dość pikantna (ale bez przesady, bo pobudzi do kasłania) i badzo, ale to bardzo, aromatyczna - bo to pobudza apetyt ...

http://magazyn-kuchnia.pl/magazyn-kuchnia/56,137782,12273551,,,3.html

Animela
O mnie Animela

Jestem człowiekiem - przynajmniej się staram.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Rozmaitości